Chciałem tylko, żeby gdzieś przekroczyć granicę, wszystko jedno którą, bo ważny dla mnie był nie cel, nie kres, nie meta, ale sam niemal mistyczny i transcendentny akt przekroczenia granicy.
(Ryszard KAPUŚCIŃSKI, „Podróże z Herodotem”)
Jak się powiedziało „Honey Pie”, to trzeba powiedzieć „Wild Honey Pie”. Z tym że kolejność była chyba odwrotna.
„Wild Honey Pie” to krotochwilny kawałek, który Paul McCartney zaimprowizował w lutym 1968 roku w czasie pobytu zespołu w Indiach, natomiast „Honey Pie” znamy również z wersji demo z 28 maja 1968 roku umieszczonej na płycie „Anthology 3”. „Wild Honey Pie” nagrał samodzielnie Paul McCartney 20 sierpnia 1968 roku, natomiast „Honey Pie” w pierwszych dniach października 1968 roku zarejestrował cały zespół (wzmocniony przez sekcję dętą). Oba utwory nie mają ze sobą nic wspólnego poza mocno podobnym tytułem. Druga ma tekst, pierwsza tylko jego szczątki. Druga jest piosenką w stylu wodewilowym, pierwsza eksperymentem dźwiękowym (bardziej niczym „What's the New Mary Jane” niż „Revolution 9”, ale zawsze jakaś to odpowiedź na działania Lennona).
Tłumaczenie zajęło mi mniej niż powiedzenie „blueberry pie”:
Beatlesi, jak wiadomo, mogli wszystko. Na przykład nagrać piosenkę wodewilową. I tu wchodzi cały na biało Paul McCartney ze swoim „Honey Pie”.
Historia rodem z music-hallu – ona była skromną dziewczyną z północnej Anglii zarabiającą sama na siebie, ale wyjechała do Ameryki i zrobiła hollywoodzką karierę. Teraz on za nią tęskni, nie ma jednak siły (może pieniędzy?), by popłynąć do niej za ocean, więc prosi, by sama się łaskawie do niego pofatygowała… Życie. „Honey Pie” to jeden z tekstów Beatlesów, które przetłumaczył Stanisław Barańczak. Na wszelki wypadek zajrzałem do jego wersji dopiero po ukończeniu swojej. Połączył nas ptyś.
Do pracy poszła swej Północ Anglii gdzieś Dziś ma wielki sukces W Ameryce jest Gdyby mnie usłyszeć mogła To chciałbym jej rzec
Ptysiu mój, wprost szaleję za tobą Ale lenia mam w sobie Do domu wracaj więc
Och, ptysiu mój, jestem w nastroju czarnym Wróć i pokaż mi czary Swój Hollywood song
Stałaś się legendą, na ekranie lśnisz Na samą myśl, że spotkam cię Nogi mi miękną dziś
Och, ptysiu mój, czuję się niczym antyk Przepłyń dla mnie Atlantyk Wracaj, gdzie miejsce twe, ptysiu mój, już do mnie wróć
Tak lubię, lubię to, ua Tak tę muzykę gorącą lubię Gorącą lubię Zagraj więc mi Zagraj więc mi Hollywood Blues
Czy ten wiatr, co pchał jej łódź Przez morze bryz Będzie miły znów ją przywiać mi
Ptysiu mój, wprost szaleję za tobą Ale lenia mam w sobie Do domu wracaj więc Wróć, już do mnie wróć, ptysiu mój Olsztyn, 7-8.02.2026
Bruce Springsteen, którego twórczość znam piąte przez dziesiąte, wydał właśnie piosenkę dziejącą się tu i teraz. Nie mogłem tego przegapić, gdy historia dzieje się na naszych oczach.
Od razu wyjaśnijmy sobie, że historia dzieje się na naszych oczach każdego dnia odkąd pierwszy homo sapiens zrobił coś świadomie. Tak samo przecież działa się w XIV w. p.n.e., gdy Amenhotep zostawał Echnatonem, w lipcu 1410 r., gdy Władysław dawał łupnia Ulrichowi i w sierpniu 1939 r., gdy Adolf dogadywał się z Józefem. Różnica taka, że dziś obieg informacji (i dezinformacji) jest miliardy razy szybszy. Artyści rzadko reagują na rzeczywistość z dnia na dzień, przeważnie zostawiają sobie margines czasu, by ich refleksja była ogólniejsza, oderwana od „tu i teraz”. Niezapomniane wyjątki tylko potwierdzają regułę – wiersz „Żołnierz polski” Władysława Broniewskiego z jesieni 1939 r., napisany po klęsce wrześniowej, piosenka „Masters of War” Boba Dylana z końca 1962 r., powstała tuż po kryzysie kubańskim, film „Dyktator” Charliego Chaplina z 1940 r., którego produkcja zaczęła się 6 dni po rozpoczęciu II wojny światowej. Jeśli zatem artysta tej miary, tej klasy, tego znaczenia robi coś „z dnia na dzień”, wiedz, że dzieje się coś ważnego… Czyli w Ameryce wrze (a gdzie nie wrze…?). Co na to rząd? Bez zaskoczeń – rzeczniczka Białego Domu nazwała „Streets of Minneapolis” przypadkową piosenką z nieistotnymi opiniami i nieprawdziwymi informacjami. Dla zachowania zdrowego rozsądku – złe rzeczy dzieją się we wszystkich krajach. W jednych częściej, w innych rzadziej. W jednych złe, w innych bardzo złe. To, że roztrząsamy wydarzenia z Minneapolis w stanie Minnesota gdzieś na północy USA, nie znaczy, że to najgorsza rzecz na świecie, jaka się w styczniu 2026 roku stała. To znaczy dwie rzeczy – że Ameryka to ciągle kraj, w którym można o tym śpiewać i że to kraj, który jest dla nas, czy tego chcemy, czy nie, bardzo ważny.
Przez lód, zimę oraz mróz Wzdłuż Nicollet Avenue Ludzie, czyli lud i lód, czyli ICE Niczym okupanta but Król Trump swą prywatną armię przysłał tu Pod każdym płaszczem broń Są już w Minneapolis, żeby wdrażać ład Tak przynajmniej mówią to
Leci dym i gumowe kule Gdy świtu wczesny blask Ludzie chcą sprawiedliwości Ich głosy niesie nocny wiatr To są stóp krwawe ślady Miast miłosierdzia tu Na śniegu ulic leży dwoje zmarłych Alex Pretti i Renée Good
O, Minneapolis, twój słyszę głos To jest śpiew przez krwawą mgłę Staniemy w obronie ziemi tej I przybysza wśród nas też Bo w naszych domach nieśli śmierć Zimą roku dwadzieścia sześć Wciąż będziemy pamiętać zabitych tych Na ulicach Minneapolis
Te zbiry Trumpa biły wciąż W twarz i w jego pierś Potem słychać strzały I Alex Pretti padł martwy w śnieg To w obronie własnej, twierdzą Własnym oczom nie wierz dziś To jest nasza krew, gwizdki, telefony też Przeciw brudnym kłamstwom ich
O, Minneapolis, twój słyszę głos To jest płacz przez krwawą mgłę Wciąż będziemy pamiętać zabitych tych Na ulicach Minneapolis
Mówią, że są tutaj, żeby prawa strzec Lecz je trapią cały czas Gdy masz skórę czarną albo brąz Mogą cię przesłuchać lub wydalić raz dwa W naszych krzykach „Idź ICE won!” Naszego miasta dusza brzmi Przez zbite szkło i krwawe łzy Na ulicach Minneapolis
O, Minneapolis, twój słyszę głos To jest śpiew przez krwawą mgłę Bo w naszych domach nieśli śmierć Zimą roku dwadzieścia sześć Staniemy w obronie ziemi tej I przybysza wśród nas też Wciąż będziemy pamiętać zabitych tych Na ulicach Minneapolis Wciąż będziemy pamiętać zabitych tych Na ulicach Minneapolis Olsztyn, 1-4.02.2026
Historia tego utworu nie ma jeszcze miesiąca: - 7 stycznia – śmierć Renée Good - 24 stycznia – śmierć Alexa Prettiego - 25 stycznia – Bruce pisze utwór „Streets of Minneapolis” - 27 stycznia – nagranie - 28 stycznia – publikacja - 30 stycznia – Bruce śpiewa utwór na koncercie charytatywnym „Defend Minnesota” organizowanym przez Toma Morello w Minneapolis (zaśpiewali też „Power to the People” Johna Lennona, najwyższa pora to przetłumaczyć):