czwartek, 10 września 2009

Czy to zakaźne?

Gdy umarł 21 listopada 1916 roku, płakali za nim Niemcy, Węgrzy, Czesi, Serbowie, Chorwaci, Polacy, Ukraińcy, Rumuni, Słowacy, a nawet Włosi. Franciszek Józef I ma w Polsce niezłą, jak na zaborcę, opinię. Może po latach wszystko wygląda lepiej? A może Krakusi zarazili nostalgią za dawnymi spokojnymi czasami całą Polskę? Skąd sami przywlekli tego wirusa?
Niekoniecznie z Czech. Cała Europa Środkowa mogła nie cierpieć habsburskiej okupacji, ale w końcu Franz Joseph był jedynym władcą dla trzech pokoleń. Innego nie znali. Panował przecież aż 68 lat. Uosabiał jakąś ideę państwową, z którą wielu się identyfikowało. Kto wie, czy gdyby obudzone w XIX wieku narody miały więcej autonomii w Austro-Węgrzech, to cesarsko-królewskie państwo by upadło...
Śladów po austriackim panowaniu jest wiele w południowej Polsce, jeszcze więcej w Czechach. Jeden z takich śladów, śladzików właściwie, można zobaczyć na skalnym zamku Sloup w północno-zachodnich Czech.
Tablica ta upamiętnia wizytę 17-letniego Franciszka Józefa na zamku 24 września 1847 roku. Nie był jeszcze cesarzem i nic nie zapowiadało, że zostanie nim już za rok.


Nie wiem, w jakim celu Franciszek Józef odwiedził Sloup, zwłaszcza, że nie była już to od 400 lat warownia. Może był po prostu turystą.


Tablica wisi na przy refektarzu czyli sali jadalnej pustelników. W 1847 roku pustelników już nie było. Obsługiwali oni pielgrzymki w latach 1680-1785.


Zamek powstał w XIII wieku. Pełnił rolę militarną do 1445 roku, gdy jego umocnienia zostały zburzone w czasie poskramiania siedzącego na zamku zbójnika Mikesza Pancirza.


Budowla stanęła na 33-metrowej skale z piaskowca.


Wysokość dawała walory militarne...


…a miękkość piaskowca pozwoliła wykuć cały zamek w skale.


Na przykład ten silos zbożowy wysokości 7 metrów.


Na szczycie skały są również obiekty wybudowane już nie z piaskowca, np. wieżyczka kościoła, który ukryty jest poniżej.


Chodząc po szczycie skały można nawet zapomnieć, że stoi się na 33-metrowym kawałku piaskowca.