niedziela, 12 września 2010

Zakamuflowana czerwona opcja

O ile widać, że niebieskie jest niebieskie, to czerwone mało się afiszuje ze swoją czerwienią. Najwyraźniej mamy do czynienia z zakamuflowaną opcją.


Tuż przy granicy z Bośnią i Hercegowiną, w splitsko-dalmatinskiej županiji, na obrzeżach gór Biokovo, leży chorwackie miasto Imotski. Znane jest z dwóch jezior, jedno to Modro jezero, drugie Crveno jezero. Powstałe dzięki zjawiskom krasowym zbiorniki oddalone są od siebie około kilometra. Jedno faktycznie jest głęboko błękitne, drugiemu przy odrobinie dobrej woli można przypisać czerwień.


Imotski ma ok. 4 tys. mieszkańców. W średniowieczu miasto nazywało się z łacińska Imota. Co to znaczy – bladego pojęcia nie mam.


Błękitne Jezioro leży tuż przy imotskim zamku (czy może raczej zamek zbudowano w pobliżu jeziora). Brzegi jeziora są dostępne, można tam plażować.


Czerwone Jezioro znajduje się na końcu miasta, przy wylotowej ulicy Put crvenog jezera (tak, wiem, że Put to droga).


Brzegi Czerwonego są niedostępne. Można sobie wrzucić kamyczek, by zrobił efektowne plum. Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić. Już mniejsza o to, że trudno dorzucić. Pozornie odległość z szosy jest mała, ale to złudzenie optyczne. Gorzej, że w okolicy nie ma żadnego kamienia. Wszystko wyczyszczone przez rzutkich turystów...
Moje nieudolne próby:


Chorwaccy speleolodzy w 1998 roku zorganizowali międzynarodową ekspedycję, która starannie zmierzyła jezioro. Głębokość całej pieczary od samej góry do dna wynosi 528 metrów. Z tym, że dno znajduje się 6 metrów poniżej morza, czyli mamy do czynienia z kryptodepresją (znów czerwoni coś ukrywają...). Niektórzy Chorwaci usiłują przekonywać, że mamy do czynienia z najgłębszym jeziorem w Europie. Faktycznie, gdyby spadł poważny deszcz i zapełnił jamę po same brzegi, mielibyśmy do czynienia z najgłębszym zbiornikiem na naszym kontynencie. Póki ten deszcz nie spadnie, palmę pierwszeństwa dzierży Hornindalsvatnet w Norwegii (514 m). A Czerwone Jezioro ma po prostu 281 metrów od tafli wody do dna. I tak niemało...


Jak powstało to niesamowite jezioro? Sufit mu się zawalił na głowę. Czyli najpierw była pieczara, która powstała w wyniku krasu, a potem się zapadła.


Jest też wyjaśnienie legendarne, według którego ogromna dziura w ziemi to pozostałość po pałacu Gavanova.


O ile Czerwone Jezioro powala na kolana rozmiarami, to Błękitne Jezioro stawia na urodę.


Poziom jeziora zmienia się znacznie w ciągu roku. Czasem nawet całkowicie wysycha. Wówczas na jego dnie odbywają się mecze piłkarskie. Najczęściej jednak można uprawiać tam sporty wodne.


Legendę o Gavanovie opowiadają również na temat Jeziora Błękitnego. Mogliby się zdecydować. No, chyba że ten pałac był taki duży.


I jeszcze jeden filmik na koniec. Niebieski.