piątek, 4 września 2009

Na złość księdzu postawił sobie minaret

Nie wiem, jak daleko posunięta jest reprywatyzacja w Czechach. Pewnie dalej niż w Polsce. Ale np. Liechtensteinowie nie odzyskali swoich posiadłości w regionie Lednice-Valtice. Może za duży kąsek. Gdyby im to zwrócić, uzyskaliby tereny wielokrotnie większe od swojego górskiego państwa.


W Lednicy na południowych Morawach, tuż przy granicy austriackiej, znajduje się jeden z dwóch potężnych pałaców rodu Liechtensteinów. Drugi zamek leży w Valticach. Cały obszar w 1996 roku trafił, jako „krajobraz kulturowy posiadłości książąt Liechtenstein w regionie Lednice-Valtice”, na Listę Światowego Dziedzictwa Kulturowego i Przyrodniczego Ludzkości UNESCO. No, powrotu majątku do książęcego rodu to pewnie nie ułatwi.


Na Morawach Liechtensteinowie rezydowali ponad 700 lat, a może i więcej. Prawdopodobnie przybyli tu już w XI wieku. I tu właśnie rozwinęli się w potężny ród. Tak potężny, że założyli sobie w Alpach własne państwo, które w 1719 roku uzyskało niezależność w ramach Świętego Cesarstwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego. A Lednice i Valtice zostały letnią rezydencją.


Posiadłość w Lednicy była w ich rękach co najmniej od 1222 roku (dostali ją od margrabiego Przemysława). Utracili ją po II wojnie światowej. Oficjalnie za popieranie hitlerowców (pewnie popierali), ale przecież nawet gdyby bohatersko walczyli z Niemcami i wszyscy polegli, to komuniści i tak by ich oskarżyli o współpracę, a pałace skonfiskowali. Taka karma.


Obecny zamek w Lednicy powstał w latach 1544-1585. Wzniesiono go w stylu renesansowym, burząc stojący wcześniej zamek gotycki. Potem zapewne przebudowano go w stylu barokowym, a obecną neogotycką formę uzyskał w XVIII i XIX wieku. Ostateczny efekt zawdzięczamy architektowi Jerzemu Wingelmüllerowi, który pracował nad zamkiem w połowie XIX wieku.


Wokół pałacu znajduje się założony w XVI wieku dwustuhektarowy park. Sztuczne stawy, sztuczny las, sztuczne ruiny (zamek Jana). Klasyczna inżyniera krajobrazu.


Najciekawszy z tego wszystkiego jest 60-metrowy minaret z lat 1797-1802. Też sztuczny. Tzn. nie ma tam żadnego meczetu. Po prostu taka oryginalna forma wieży widokowej. Jego twórcą był Józef Hardtmuth. I, póki co, to jedyny minaret w Czechach. W dodatku największy poza krajami islamskimi. Alois I Liechtenstein, ówczesny włodarz pałacu, planował normalnie po Bożemu postawić kościół, ale nie dostał pozwolenia od władz kościelnych, które nie chciały konkurencji dla już stojącej świątyni.


Więc na złość zdecydował się zbudować meczet. Skończyło się tylko na minarecie.