niedziela, 3 lipca 2016

Stare osiemnastoletnie

Gdy polityk zamierza podwyższyć podatki, to najpierw przez pół roku zapewnia, że tego nie zrobi. Gdy zespół Stare Drobne Małże chce pokazać oblicze zbuntowanego nastolatka, to ogłasza koncert pod hasłem „Jesteśmy już dorośli” :) W osiemnaste urodziny zespołu powątpiewało zresztą kilkoro zaproszonych gości, bo niektórzy gratulowali jubileuszu 20-lecia.


Zaczęli od repertuaru, który usprawiedliwia ich nazwę, czyli Stachura w wersji Myszkowskiego („Pieśń na wyjście”, „Jak”, „Z nim będziesz szczęśliwsza”) i Ziemianin („Czemu nagle smutniejesz”). Dołożyli do tego Lubomskiego („Spacerologia”) i Sikorowskiego („Bardzo smutna piosenka w stylu retro”).


Ten ostatni utwór bardzo a propos, bo rozpadało się już na samym początku koncertu. Kiedy to ja ostatnio zmokłem na koncercie? Chyba na Doorsach w Dolinie Charlotty cztery lata temu. Zeszłorocznego moczenia przed występem Roberta Planta nie liczę, bo gdy Pan z Orgazmem w Głosie wyszedł na scenę wszystko już było suche, oprócz oczu fanek oczywiście. Hej, oczu, mówię!


Przestało padać w okolicy „Come Together” wiadomego zespołu w fajnym wykonaniu Sary Szymczak, chociaż mogłoby właściwie jeszcze lać podczas smutnej jak noc listopadowa „Modlitwy” Dżemu, którą zaśpiewał Tomasz Opęchowski.


Nie jest może specjalnie optymistyczna pieśń „Kiedy byłem małym chłopcem”, ale gdy śpiewa ją raczej niemały Włodek Kuper, robi się jakoś lżej na duszy.


Wątki nieoptymistyczne kontynuowała Basia Raduszkiewicz...


Gdzieś w tym momencie zrobiło się amoroso, bo na scenie pojawił się Bartek Czarnecki z „She's Like the Wind” i z duchowym wsparciem Patricka Swayzego uwiódł damskie serca. Jakakolwiek rejestracja przeminęła mi z wiatrem...

Potem przez chwilę było beztrosko, gdy Alicja Golubiewska zabrała nas w krainę dzieciństwa z „Meluzyną”.


Mniej beztrosko jest w piosence „Powrót” (ale czy pesymistycznie, bo przecież Jacek Kaczmarski dawał w tym utworze wyjście z sytuacji...), którą wykonała Marta Andrzejczyk. Na pewno śpiewała kiedyś tę piosenkę w harcerstwie. Kto nie śpiewał...


Co dalej? Dalej dwa kłiny w interpretacji Czarka Biedulskiego. Najpierw „I Want to Break Free”.


Potem „We Will Rock You”, któremu nadał rytm Jarosław Zdankiewicz.


Z Londynu przenosimy się do Olsztyna (choć pół Olsztyna przecież w Londynie). „Zdradę” zespołu Niskopędzi przypomniał Jarosław Typa.


Benefisy Starych Drobnych Małży bez występu Sikora byłyby jak Pat bez Pataszona.


Piotr Sikorski dobrał sobie wyśmienity chór...


...zapytał dawnego kolegę z Zarazy czy z nim zatańczy...


...i brawurowo wykonał „Let’s Dance” Davida Bowiego! Nie chcę powiedzieć, że to najlepszy moment wieczoru, bo inni Sikorowi też spod ogona nie wypadli, ale pozwolę sobie na mały coming out – tak, kocham Sikora od 1993 roku, gdy pierwszy raz dopadła mnie Zaraza...


Były dwa kłiny, były i dwa polisy. Rafał Gajewski w niczym nie ustępuje Stingowi, a pod pewnymi względami nawet go przewyższa.


No i na finał pieśń nostalgiczna „Ale to już było” Andrzeja Sikorowskiego. Wykonanie en masse...


Najbardziej optymistyczna wiadomość z koncertu – do gitarowej formy po kilkunastomiesięcznej przerwie wrócił Mariusz Kwas.


A całość poprowadził, jak zawsze, George Clooney. Nawet podobny :)


I żeby nikogo nie pominąć, wszyscy uczestnicy koncertu w kolejności alfabetycznej: Marta Andrzejczyk, Piotr Bardoński, Czarek Biedulski, Bartek Czarnecki, Rafał Gajewski, Alicja Golubiewska, Jarek Kordaczuk, Piotr Kulawczuk, Włodek Kuper, Mariusz Kwas, Marek Matyjewicz, Tomasz Opęchowski, Paweł Pająk, Basia Raduszkiewicz, Kamil Runiewicz, Piotr Sikorski, Adam Stelmach, Piotr Szymański, Sara Szymczak, Waldemar Ślefarski, Jarosław Typa, Jarosław Zdankiewicz.