niedziela, 4 czerwca 1989

Cisza survivalowa

Co robić w czasie ciszy wyborczej? Najlepiej udać się na survival.

Popularność sztuki przetrwania rosła w harcerstwie w szybkim tempie. Parę miesięcy wcześniej byłem nawet na warsztatach survivalowych w „Perkozie”, ale nie złapałem bakcyla. Bakcyla złapał za to Kowal i on stał za tą imprezą.
Zaczęliśmy od Łupstycha, skąd dotarliśmy pieszo do Rentyn, gdzie penetrowaliśmy nierekreacyjnie tamtejsze jezioro Giłwa. Następnie z różnymi survivalowymi przygodami dotarliśmy do wież obronnych w Tomarynach, na które zasadniczo mówimy „bunkry w Biesalu” (bo najbliższa stacja kolejowa jest w Biesalu). O one stoją przecież w Tomarynach, po obu stronach torów, nad Pasłęką.

Nocleg w bunkrach wygląda na przeżycie survivalowe, ale umówmy się, że survival zaczyna się trzeciego dnia poza domem. A myśmy rano wrócili do miasta, w którym, jak w całej Polsce, komuna dostawała po mordzie przy urnie wyborczej.

3-4.06.1989
impreza survivalowa 2 OSH
Rentyny-wieże obronne w Tomarynach

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz