niedziela, 15 stycznia 2023

Marek, którego lubię

Na przełomie lat 70. i 80. słuchałem często audycji, które prowadził zmarły dziś nad ranem Marek Gaszyński. Bardzo lubiłem jego głos i jego wybory muzyczne, ale najważniejszą rzeczą, która „dla mnie” zrobił, było napisanie książki. Chodzi oczywiście o „Muzykę, którą lubię” z 1980 roku.

Najpierw zapoznałem się z tą nieco zaczepną recenzją w „Panoramie” z 7 grudnia 1980 roku.

Potem udało mi się nieco przypadkiem kupić książkę w kiosku „Ruchu” na Osiedlu XXX-lecia (chodziło oczywiście o trzydziestolecie peerelu) w Giżycku.

(gdzie jest przecinek w tytule, ja się pytam)

To z tej książki dowiedziałem się wszystkiego czarno na białym. Usystematyzowałem sobie całą wiedzę z radia, wiele fragmentów książki znałem na pamięć. Rozdział „Muzyka u naszych sąsiadów”, czyli o tym, co grają w Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich, Niemieckiej Republice Demokratycznej, Czechosłowackiej Republice Socjalistycznej, Rumuńskiej Republice Ludowej, Ludowej Republice Bułgarii i Węgierskiej Republice Ludowej czytałem, ale się nie cieszyłem.
Marka Gaszyńskiego zobaczyłem na żywo tylko raz – w czasie Olsztyńskich Nocy Bluesowych w 1994 roku. 
Wiele razy w Olsztynie słyszeliśmy jego „Sen o Warszawie” w czasie Dnia Niemena, czyli koncertu, który przez kilka lat odbywał się przeważnie 1 sierpnia. W 2009 roku „Sen o Warszawie” wykonał Harlem z ówczesnym wokalistą Jackiem Dewódzkim:


Dziękuję.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz