To nie jest ani o Tusku, ani o Kaczyńskim, ani o Wałęsie, ani o Piłsudskim nawet... To o druhu B., który z powodu „kryzysu sznurkowego” porzucił w 30 sekund założoną przez siebie dwa lata wcześniej wspaniałą drużynę, mającą ambicję zbudować cały harcerski świat od nowa. Oczywiście lepiej...
Rzecz stała się w 1987 roku na „Najdzikszym Obozie na Świecie”, o którym już pisałem. Obóz był bardzo dziki: woda do picia z jeziora, mycie w menażkach, w namiotach samodzielnie konstruowane prycze. I te prycze właśnie stały się przyczyną problemów, bo zabrakło sznurka do ich robienia. Kwatermistrz drużyny nawalił... Zbulwersowany tym faktem druh B. spakował się i pomaszerował na stację PKP Szeroki Bór, otrzymawszy na drogę pęto kiełbasy od roztrzęsionego przybocznego.Hodowco cudów, które być miały.
Ojczymie cnót naszych pozłacanych,
Czy pasierbów masz swych za przegranych?
Jak ci w niewinności garniturze?
Wszak niewinność masz nawet na skórze.
Białe, białe, białe rękawiczki.
Kurtyny, zasłony i drzwiczki.
Jedną ręką otworzyłeś nam oczy,
By drugą podać opaski nocy.
Nauczyłeś nas kalekich chodzić,
A po kursie zabrałeś nam nogi.
Porozdawałeś insygnia władzy,
Tym, którzy na pewno jej poradzą.
I gdyby ktoś chciał zapytać o wnioski,
Odsyłamy do ciebie, druhu...
Reszel, 4/5.06.1988

Za chwilę nastąpi "kryzys sznurkowy"...

W końcu jednak na czymś spaliśmy...
W socjalizmie kłopoty ze sznurkiem do snopowiązałek były dyżurnym tematem prasy w lipcu i sierpniu. Cóż, i my padliśmy ofiarą braków rynkowych…
Kącik rękopisów:
Horacy Pisaty - na YT
Horacy Pisaty - lista moich piosenek
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz