piątek, 10 października 1997

Dźwignia handlu. I usług

Lista chłytów matetindodych, przepraszam, chwytów marketingowych w Indiach i Nepalu jest krótka. Po pierwsze zatem słowa (nic nie kosztują). Wszystko jest: silver (jeszcze lepiej gold), original, professional, modern (i antic zarazem).

Po drugie (tu już trzeba zainwestować) szyldy.

„Diamond Restaurant” na Main Bazaar w Delhi:


Wejście na minibazar w pobliże Czerwonego Fortu w Delhi:


Plac przed dworcem kolejowym w Delhi:


I jeszcze raz ten sam plac:


Indyjskie kino reklamuje się prawie bez słów:


Na nepalskiej prowincji można spotkać reklamę coca coli...


...i pepsi też:


Reklama zadziałała, właśnie tu kupiliśmy bilet na autobus Bombaj-Goa:


Miejscowość Mapusa na Goa, dworzec autobusowy. Tutejsze reklamy znamy na pamięć po wielogodzinnym oczekiwaniu na jakikolwiek pojazd:


Wszystkomająca restauracja w Agrze:


Inna restauracja w Agrze z jej dumnym kelnerem. Ta dla odmiany nie miała nic poza twardą baraniną:


I jeszcze jedna restauracja w Agrze. Tej nie odwiedziliśmy, skusiły się, zachęcone niewątpliwie reklamą, tutejsze małpy: