niedziela, 1 marca 2009

Redukcja do arbuza

Prawo Godwina mówi, że w każdej dyskusji w Internecie prędzej czy później któryś z dyskutantów porówna przeciwnika do Hitlera albo Stalina. Ten, który użyje tego argumentu jako pierwszy, automatycznie przegrywa dysputę.


W Olsztynie w roli Hitlera wystąpił poczciwy arbuz. Redukcja jednego z kandydatów na prezydenta miasta do arbuza była w zasadzie erystycznym niewypałem.


Skoro już arbuzy zawisły nam nad głowami, to czyż nie lepiej byłoby sobie nimi porzucać? Uwaga, doradzam za darmo! Doskonały pomysł na promocję miasta. Na wzór hiszpańskiego Buñol, słynącego z bitwy na pomidory, Olsztyn powinien wypromować się jako miejsce pojedynku na arbuzy. Dramaturgia i ofiary gwarantowane...


Amunicję będziemy, niestety, importować. Np. z zaprzyjaźnionych Węgier:


Czy z jeszcze bardziej zaprzyjaźnionej Ukrainy:


Na kogo głosowałem? Oczywiście, że nie powiem. Ale kogoś trzeba było wybrać. Bo o ile można zjeść dwa arbuzy, to na dwóch kandydatów zagłosować nie można...