sobota, 26 lipca 2014

Boski Satanowski

Na scenie kwiat polskiej piosenki aktorskiej, a rozentuzjazmowana publiczność co skanduje? „O-siń-ska! O-siń-ska!” Niczego nie ujmując rewelacyjnej przecież Dorocie Osińskiej, pozostaję w niepewności, czy to była grupka znajomych lub krewnych, czy raczej widzowie telewizyjnej Dwójki?
Do Prania wpadam raz na kilka lat. W tym roku do wizyty w Puszczy Piskiej skłonił mnie koncert piosenek Jerzego Satanowskiego, z którymi to piosenkami obcuję niewiele krócej, niż trwa jego z górą czterdziestoletnia twórczość. Pierwszy raz na żywo to był koncert Jacka Różańskiego we Fromborku na Stachuriadzie w 1986 roku. Rzecz działa się w fosie zamkowej, a artysta śpiewał do kilkutysięcznego tłumu bez mikrofonu, bo, jak głosi legenda, ktoś ukradł nagłośnienie (inna legenda mówi, że ktoś ukradł w nocy scenę i być może mylą mi się po latach te podania).


Dziś piosenki Jerzego Satanowskiego zaśpiewali (pozwolę sobie wymienić w kolejności jak na tym zdjęciu, od lewej): Joanna Lewandowska, Krystyna Tkacz, Magda Piotrowska, Arkadiusz Brykalski, Mirosław Czyżykiewicz, Jan Janga-Tomaszewski, Stanisława Celińska oraz Dorota Osińska. Akompaniował niemalże niewidoczny z mego miejsca zespół muzyczny pod kierunkiem Jacka Kity.


To był hurt. Teraz detal. Arkadiusz Brykalski, jedno z moich odkryć wieczoru:


Dorota Osińska, której nie trzeba odkrywać, jeśli się ma telewizor:


Krystyna Tkacz. Gdzie jest Ciapulek? Widziałem go dwa tygodnie temu w Warszawie w sztuce „Słoneczni chłopcy”. Krzysztof Kowalewski świetny, podobnie jak Krystyna Tkacz.


Jan Janga-Tomaszewski. Nikt nie podał szklanki cappuccino. Za gorąco. No dobra, wywalę tę żółć, a potem będę miły. W filmie „Zamknąć za sobą drzwi” (to z serii „07 zgłoś się”) gra drętwo, ale równie drętwo gra tam nawet Piotr Fronczewski (zupełnie niedrętwo, a wprost rewelacyjnie gra we wspomnianych przed chwilą „Słonecznych chłopcach”). Po prostu coś jest nie tak z tym filmem, nie winiłbym aktorów. Może złe dialogi, co mógłby ocenić Zdzisław Maklakiewicz, ale zmarł dziesięć lat wcześniej. Janga-Tomaszewski sprawdza się jako śpiewak, aktor, gitarzysta, autor. Brawo, będę się artyście przyglądał uważniej.


Joanna Lewandowska. Wiele bym dał, żeby mieć tyle pary w głosie. Międzynarodowy Konkurs Krzyku w Gołdapi wygrałaby śpiewająco.


Magda Piotrowska. Teraz już wiem, czemu nie lubię grzybów.


Mirosław Czyżykiewicz. Już nie zliczę, który to jego koncert, jaki miałem przyjemność oglądać.


Stanisława Celińska. Ogólnie czy w charakterze? Zdecydowanie w charakterze!


Jerzy Satanowski. Zebraliśmy się tu dziś z jego powodu. Dziękujemy.


Trzy z kilkunastu magicznych momentów dzisiejszego późnego popołudnia. Arkadiuszowi Brykalskiemu zalęgły się w domu insekty. Niczego sobie karaluchy.


Mieczysław Czyżykiewicz zaprosił na „Ulicę japońskiej wiśni” (muzyka, oczywiście Jerzy Satanowski, słowa Agnieszka Osiecka):


Konsylium pod wodzą Stanisławy Celińskiej odśpiewało nam taką oto receptę (którą wypisał Jan Wołek):