sobota, 2 maja 2015

Testament (nie) mój

Planując nieodległy urlop w Amsterdamie świadomie opuściłem świętowanie Dnia Króla (do niedawna znanego jako Dzień Królowej). Za dużo ludzi. Powiedzmy, że wybieram się na 71. urodziny Boudewijna de Groota, który przyszedł na świat 20 maja 1944 roku w Holenderskich Indiach Wschodnich, pięć lat później ogłoszonych niepodległą Indonezją. Sytuacja jest zresztą o tyle paradoksalna, że Holendrzy byli tam kolonizatorami, ale od 1942 roku wyspy okupowali Japończycy. Taka niewola w niewoli. Boudewijn (czyli bardziej po ludzku Baldwin) urodził się w japońskim obozie koncentracyjnym. Jego matka nie doczekała wyzwolenia, zmarła w czerwcu 1945 roku (dla niezorientowanych – wojna na Dalekim Wschodzie skończyła się dopiero we wrześniu w wiadomych atomowych okolicznościach). Taka przeszłość uwiarygodniała Boudewijna, gdy w latach 60. został facetem z gitarą wyznającym flower power. Jego najsłynniejsza piosenka to „Welterusten meneer de president” („Śpij dobrze, panie prezydencie”) z 1966 roku, adresowana do amerykańskiego przywódcy Lyndona B. Johnsona, który w tamtym czasie rozkręcał właśnie wojnę w Wietnamie.
De Groot o tyle nie był klasycznym wykonawcą protest songów, że autorem słów jego piosenek był kto inny. Teksty pisał mu m.in. kolega dzieciństwa Lennaert Nijgh (1945-2002). Nijgh jest autorem tekstu „Testament”, który pozwoliłem sobie przetłumaczyć.


Lennaert Nijgh był tak miły, że dostosował wiek podmiotu lirycznego do wieku Baldwina (22 lata). Swoją drogą ciekawy patent na piosenkę – pisanie testamentu w wieku, kiedy życie się dopiero zaczyna. Ale niech każdy z ręką na sercu przyzna – gdy przekroczył dwudziestkę, myślał, że to koniec życia.

Skutki mojego zderzenia z językiem niderlandzkim:

Dwadzieścia dwa już lata zatem mam
Testament swej młodości zrobić czas
Nie po to, żeby komuś złoto lub pieniądze dać
Nie byłem nigdy mądry na to tak
Lecz mam wciąż jakieś piękne ideały
Solidne, choć niemodne może są
Kto zechce, może zabrać je na stałe
Szczególnie młodzi ludzie takich chcą

Memu bratu, co tak bardzo chce studiować,
Z przyjemnością adres pubu oddam już
Gdzie za dużo piłem, by kobiecie imponować
I dostałem za to brawa, gdy prosiłem tu
I mam ciągle mniej lub więcej koleżanek
Są dobrze wykształcone, mądre są
I dlatego nic ci z nimi już nie wyjdzie
Ale innym może uda więcej się

Niespełnionych trochę życzeń dla siostrzeńca
Dziecinne, ale z serca płyną mi
Do takiego typu ludzi przynależę
Którym trudno znaleźć szczęścia łyk
Przyjaciołom pozostawiam swe aktywa
Uśmiechniętych dziewczyn miłość znajdą tam
Ja byłem tyle razy oszukany
Kto chce spróbować może tego sam

Mej dziewczynie pozostawiam noce wszystkie
Z niewiernością, co się kończy zawsze łzą
Niech pamięta, że cierpliwie czekać będę
Cały czas, aż też poczuje w końcu to
Nauczyciel, który ciągle groził palcem
„Chłopcze, droga twoja będzie zła”
Niech jest dumny, że nic nie dostanie wcale
Znaczy to, że najwyraźniej rację miał

A rodzicom album ze zdjęciami daję
Ten fałszywy obraz mych dziecięcych dni
Mam już dość słuchania nudnych i mdłych bajek
Jak ich dziecko ma rodziców czcić
Na koniec oddam wszystkie błahe rzeczy te
Co tyle lat jak żyć uczyły mnie
Już nic mnie nie może zmusić siłą
I wyrzutów żadnych przez to nie chcę mieć

I właśnie stąd przyjaciół kilku dobrych
Mam i chyba mnie już mają dość
Zostawiam im to, na co zasłużyli
I wszystkie te napoje, co wynieśli stąd
Więcej nie dam, kilka rzeczy mam dla siebie
Bo je kocham i nikt do mnie nie ma nic
Te wspomnienia piękne, kiedy byłem młody
Tak długo będą, jak długo będziesz żyć

Olsztyn, 4.01-2.05.2015



***
Aneks z 25.05.2015, nagranie z Ilpendam pod Amsterdamem. Przemiła gospodyni, Anita B., okazała się być przyjaciółką van de Groota:


Horacy Tłumacy - na Facebooku
Horacy Tłumacy - na YT
Horacy Tłumacy - lista przetłumaczonych piosenek