czwartek, 14 stycznia 1988

Piosenka turystyczna nr 4, czyli Kolejowa Lista Przebojów

Dzień blaskiem zakrzyczał,
Obwieścił przygodę,
Chłód rosy przywitał,
Obiecał pogodę.
Kolejowa męka
Przez dwanaście godzin
Na mnie dzisiaj czeka,
A tu słońce wschodzi.

Ref.
Na peronie została rodzina:
Mama, tato i moja dziewczyna,
Ale mnie to już nic nie obchodzi,
Przede mną dwanaście godzin.

Na głowie plecak mam,
U stóp zaś namioty.
Już wiem co znaczy ta
Podnieta przez dotyk.
A pociąg cały czas
Nabiera prędkości,
Mijają żółwie nas
O kilka długości.

Ref.
Na peronie została rodzina:
Mama, tato i moja dziewczyna,
Ale mnie to już nic nie obchodzi,
Jeszcze tylko osiem długich godzin.

Mijamy miasteczka,
Wioski i perony.
Gdzie moja zawleczka?
Już odbezpieczony...
Przechodzą mnie dreszcze,
Nie ma na nie rady.
Nie ruszaj się jeszcze,
Niedługo Bieszczady.

Ref.
Na peronie została rodzina:
Mama, tato i moja dziewczyna,
Lecz tu nie ma już moje rodzinki,
No i dobra, jeszcze pół godzinki.

Luźniej jakby trochę,
Puste już wagony.
Jeszcze cztery chwile
I wjazd w dzikie strony.
Harcerska kraina,
Bieszczady przecudne.
Tu warto przyjeżdżać,
Bo tu nie jest nudno.

Ref.
Na peronie została rodzina:
Mama, tato i moja dziewczyna,
Ale w ogóle mi ich nie szkoda,
Bo zaczęła się nasza przygoda.

Kraków, 14.01.1988

Refleksja odautorska po 20 latach:
Każdy urodzony w PRL ma traumatyczne przeżycia związane z wakacyjnymi podróżami Polskimi Kolejami Państwowymi, trudno być tu oryginalnym (wsiadanie przez okno, podróż w WC, czy też nocleg na półce bagażowej to są standardowe przeżycia). Żeby jednak być choć trochę niebanalnym, podaję taką oto swoją Kolejową Listę Przebojów:
1. Rok 1984 oraz 1990 - nieplanowana wizyta w ZSRR (dzisiejsze tereny Ukrainy) pociągiem jadącym w Bieszczady. Dla niezorientowanych – granica wytyczona w 1945 roku lekce sobie ważyła istniejące linie kolejowe.
2. Rok 1985 – szczyt turpizmu? Proszę bardzo – na samym środku brudnego dworca w Korszach zgłodniała grupka harcerzy otwiera nożem wielkości maczety malutką konserwę rybną. Pomidorowe śmierdzą najbardziej...
3. Rok 1986 – w odstępie tygodnia ten sam sokista wlepia mi tysiączłotowy mandat. W Kętrzynie za wyraz „dupa” (wypowiedziany w samoobronie wobec napaści słownej niejakiego Wiśni). W Sątopach Samulewo za wyjście z pociągu nie z tej strony peronu, gdy pomagałem wydostać się kobiecie z dzieckiem i wózkiem. W efekcie drugiej przygody nie skorzystałem z dalszych usług PKP, bo Strzała Północy relacji Korsze-Reszel odjechała sapiąc beze mnie. 12 kilometrów nocą z ciężkim harcerskim plecakiem dla dzielnego 19-latka? Bułka z masłem :) Aha, oba mandaty zapłaciłem z wynagrodzenia „dziennikarskiego” za artykuły w „Na tropie”.
4. Rok 1991 – na stacji PKP w Zagórzu, u samego podnóża Bieszczadów, dowiaduję się z kupionej w dworcowym kiosku gazety, że właśnie oto upada Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich.

Horacy Pisaty - na YT
Horacy Pisaty - lista moich piosenek