piątek, 15 sierpnia 2008

Trzech basistów pod wielkim namiotem

Wczorajszy wieczór spędziłem na koncercie trzech panów z gitarami basowymi. Projekt Bass Trio to Mieczysław Jurecki, Krzysztof Ścierański i Wojtek Pilichowski czyli czołowi polscy gitarzyści basowi.
Zaczęli wspólnie, a potem na scenie pozostał Jurecki:

Od pięciu lat nie gra już w Budce Suflera, ale na zawsze będzie z nią kojarzony przez masową publiczność. Nie trzeba było nagrywać tang :)

Drugi solowy występ to wyrafinowane harmonie Ścierańskiego:

Najmniej efekciarski występ wczorajszego wieczora, co niekoniecznie pod namiotem z kotletami musi być zaletą.

Cokolwiek znudzoną 20-minutowym występem Ścierańskiego publiczność obudził dopiero Wojtek Pilichowski, który dołączył do poprzednika:

Efektownie, prawda? A będzie jeszcze goręcej...

Trzy ostatnie kawałki należały do Pilichowskiego. Najpierw wystąpił sam:


A potem dołączyli na powrót koledzy Ścierański i Jurecki. „Czy jest radość?”:


I wielki finał... „Olsztyn! Moje miasto! Moja mama piecze ciasto!” Publiczność je artystom z ręki (bo talerze już dawno opróżnione). Znaleźli się nawet rozentuzjazmowani fani (poza kadrem, ale słyszalni):


Nie wypada chwalić dnia przed zachodem Słońca, ale jak do tej pory trudno coś zarzucić organizatorom I International Bohema Jazz Festival. Zwłaszcza, gdy porównać to przedsięwzięcie z innymi festiwalami jazzowymi, jakie odbywały się w Olsztynie w połowie lat 90. Jak widać można... Gwoli sprawiedliwości trzeba jednak powiedzieć, że artystycznie nie można tamtym koncertom niczego zarzucić. Spójrzmy jak wyglądał benefis Willisa Conovera podczas II Międzynarodowego Festiwalu Jazzowego w Olsztynie w 1995 roku:

Kto był na tym koncercie, ręka w górę!