poniedziałek, 8 grudnia 2008

Harcerskie ABC (11) – H jak Horacy

Skoro dziś przypada 2073 rocznica urodzin poety Horacego, pora wyjaśnić w jakich okolicznościach to imię zagościło w moim życiu.
Rzecz działa się w 1985 roku podczas IV Polowej Zbiórki Harcerstwa Starszego (patrz: PZHS) na Grunwaldzie. Będąc tam nieletnim jeszcze Harcerzem Orlim, pełniłem funkcję komendanta 1000-osobowego biwaku Zawisza. Nic z tego nie wynikało, poza iluzorycznym splendorem i koniecznością przywitania w bramie biwaku generała Floriana Siwickiego, ówczesnego ministra obrony narodowej.
Jak to na takich masowych imprezach bywa, zawsze ktoś przyjedzie na tzw. krzywy ryj i nie ma gdzie spać. Nie wiedzieć czemu, pewna druhna szukała noclegu w namiocie zajmowanym przeze mnie i Gałąza (patrz: GAŁĄZ). Atrakcyjna brunetka zawsze przyda się w namiocie do zmywania garów. Aby nie było tak prozaicznie, zełgałem, że mam na imię Horacy, a imieniem tym obdarował mnie ojciec, światowej sławy tłumacz literatury starożytnej.
Gdy druhna smacznie spała, ja udałem się na naradę do Sztabu PZHS. Gałązowi, który zjawił się w tym czasie w namiocie, dziewczę oznajmiło, że to miejsce wyznaczył jej do spania druh Horacy. – Robas, jakiś Horacy zajął nam namiot – oznajmił roztrzęsiony Gałąz po odnalezieniu mnie w Sztabie.

Dokładnie 20 lat później…


Skoro zrobiło się już tak miło, przywołam stosowny utwór mego mistrza:

Oda 26
Do dziewcząt dawniej...
Vixi puellis nuper idoneus


Do dziewcząt dawniej brać się umiałem – hej!
W zapasach takich nieraz wodziłem rej.
A teraz broń i skołatane
Struny mej lutni niech zdobią ścianę!

Niech się tym łupem szczyci nadmorskiej chram
Wenery! Hejże, łuk mój zanieście tam,
I żagwie smolne, i te drągi,
Dźwierzom opornym tak groźne ongi.