czwartek, 4 grudnia 2008

Jedna kobieta na sześciu mężczyzn

W Hurghadzie, jak twierdził nasz przewodnik, 85 proc. mieszkańców to mężczyźni. Miasto rozbudowuje się tylko z powodu okolicznych hoteli, a zatrudnienie w nich mają w zasadzie jedynie panowie. Nie sposób temu zaprzeczyć, skoro w naszej restauracji w Makadi Bay pod Hurghadą obsługiwało nas z pełnym zaangażowaniem i profesjonalizmem kilkudziesięciu mężczyzn i tylko (aż?) trzy kobiety. Dwie z nich były kelnerkami, a trzecia piekła ciapaty:


Przed kościołem koptyjskim w Hurghadzie:


Oaza na trasie Makadi Bay-Luksor:


Oaza na trasie Makadi Bay-Luksor:


Strój niby wszystko zakrywa, ale i wiele uwypukla... Na zachodnim brzegu Nilu w Luksorze:


Mój numer jeden uchwycony w świątyni Hatszepsut w Tebach Zachodnich koło Luksoru:


W świątyni Hatszepsut:


W świątyni Hatszepsut:


W świątyni Hatszepsut:


Temperatura tego dnia wynosiła w świątyni Hatszepsut ok. 30 stopni Celsjusza. Dla Egipcjan jak widać to mróz:


W świątyni Hatszepsut:


W świątyni Hatszepsut:


W świątyni Hatszepsut:


Ciężka praca z dziećmi. Cytadela Saladyna w Kairze:


To była naprawdę trudna młodzież. Widać tylko taka praca jest dostępna dla egipskich kobiet. Cytadela Saladyna w Kairze:


Wewnątrz Alabastrowego Meczetu na Cytadeli Saladyna w Kairze:


Na kairskiej ulicy:


I to też na kairskiej ulicy. Jak widać pełen pluralizm w kwestii ubioru.


A nawet są swobody obyczajowe. W Nigerii takie wspólne stanie na moście by nie przeszło… Most na Nilu w Kairze przy wjeździe na wyspę Gezira:


Pod piramidami dominują oczywiście zachodni turyści. Ale nie brak przecież i egipskich turystek. Panie patrzą na Sfinksa: