czwartek, 14 stycznia 2010

Anachroniczne plucie w twarz

W serialu „All You Need Is Love”, wyświetlanym ok. 1980 roku w polskiej telewizji pod trywialnym tytułem „Historia muzyki rozrywkowej” Ringo Starr wyjaśnia o co chodzi podczas pracy w studiu nagraniowym. Rzecz sprowadza się do tego, żeby gitara zabrzmiała jak fortepian, a fortepian jak gitara. Dziś to żadna sztuka, wystarczy komputer. Przepraszam, będę grał.


Dla zwolenników bardziej tradycyjnych wersji wczorajsze wykonanie „Roty” przez chór Bel Canto pod olsztyńskim ratuszem. Okazja niebywała, setna rocznica skomponowania utworu przez Feliksa Nowowiejskiego.


Pora na moje słynne mieszane uczucia. Jak w większości przypadków jestem za, a nawet przeciw. Warto pamiętać „Rotę”, warto pamiętać setki innych starych polskich pieśni. Irytuje mnie jednak nasz płytki współczesny patriotyzm, w którym „Rota” zajmuje ciągle poczesne miejsce (zwłaszcza plujący nam w twarz Niemiec). Anachronizm pełną gębą. Traktujmy „Rotę” jak pieśń historyczną. Coś się przez 100 lat zmieniło...