sobota, 4 sierpnia 2018

Bez paniki! Jesteśmy w Dywitach

Miałem trochę obaw związanych z tym koncertem. Raz, że występ darmowy. Dwa, że na imprezie promującej piwo. Trzy, że ludność mogła mieć rozmijające się z artystą oczekiwania co do przebiegu koncertu. W końcu Tymon Tymański, bo o nim mowa, należy do tej grupy muzyków, którzy mają wiele twarzy (jedną z nich widziałem trzy miesiące temu w Giżycku). I wprawdzie każda z tych twarzy ciekawa, ale nie każda musi przypaść do gustu przypadkowej widowni.


Tymon stanął na wysokości zadania, bo… stoi na czele wielu projektów i mógł zaspokoić różne oczekiwania. Było więc coś z „Wesela”, było coś z płyty „P.O.L.O.V.I.R.U.S.” i było coś z najnowszego wynalazku, jakim jest grupa Tymon Tymański & MU. Z tym właśnie zespołem pojawił się dziś na Święcie Warmińskiego Piwowara w Dywitach.


MU tworzą: Tymon Tymański – gitara, bas, klawisze, wokal, Marcin Gałązka – gitara, Michał Jan Ciesielski – saksofon, klawisze, Jacek Prościński – perkusja, Szymon Burnos – klawisze.


Zarejestrowane dla potomności, momentami w strugach deszczu, utwory pokazują, że Tymon może wyjść z jazzu, ale jazz z Tymona nie chce… Np. „Heartbreaker”:


Jak to się stało, że „Jesienna deprecha” leczy nas z depresji już od 20 lat… Chyba wpadnę z tego powodu w depresyjkę.


Słuchając „Nie mam jaj” przypomniałem sobie, jak to w 1999 czy 2000 roku koncertowa płyta „Na żywo w Pstrągu” z prawie jedenastominutową wersją tego utworu nie opuszczała mego odtwarzacza. I że miałem wówczas okazję dwukrotnie widzieć na żywo Kury, m.in. z tym utworem. Dziś wersja „tylko” ośmiominutowa.


Nie znam jeszcze twórczości zespołu MU na wyrywki, więc zaryzykuję, że ten utwór nazywa się „Techno”.


Koncert krótki, bo w warunkach festynowych, a w kolejce czekał Maleo Reagge Rockers. Nie zostałem, pewnie źle zrobiłem.