niedziela, 13 lipca 2008

Harcerskie ABC (5) – B jak Bandycki napad

Wydarzenie z sierpnia 1986 roku. Mityczna operacja pacyfikacyjna przeprowadzona przez zmasowane siły obozu szkoleniowego „Wirydarz” (patrz: WIRYDARZ), których ofiarą miał paść obóz „Archeo” stacjonujący na Polach Grunwaldu (patrz: GRUNWALD).

Pocztówka z epoki...

Wołoszański relacjonował w „Sensacjach XX wieku”:
- 16.00 – kursanci z „Wirydarza” poznają tajniki użycia petard i świec dymnych oraz podstawowe chwyty wręcz,
- 20.00 – przeszkolona i uzbrojona banda wyrusza z obozu w Brzeźnie na odległe o 16 km Pola Grunwaldzkie,
- 23.45 – napastnicy przez wsie Leszcz i Ostrowite docierają na Kopiec Jagiełły,
- 23.50 – Bóła (patrz: BÓŁA) wydaje krótkie rozkazy: „O godz. 1.00 napaść na wraże Archeo, obrzucić materiałami pirotechnicznymi, wycofać się, o 1.45 zbiórka na kopcu!”,
- 00.10 – parami damsko-męskimi złoczyńcy skradają się w kierunku obozu „Archeo”,
- 00.35 – Bóła zaczaja się z 3-kilogramową świecą dymną od strony szosy; kładzie świecę pod głowę i... zasypia,
- 0.37 – Gałąz (patrz: GAŁĄZ) skrada się od strony ubikacji,
- 0.41 – Robas (patrz: ROBAS) i Aśka Z. udając zakochaną parę zbliżają się po otwartym terenie od strony pomnika,
- 0.43 – fałszywi kochankowie usiłują wkroczyć do obozu od strony lasu, gdy nagle na ramię Robasa spada stalowa ręka wartownika i padają słynne słowa – „I co, ojciec?”. Wartownik ojcem już nie zostanie, gdyż z ciemności nadciąga niespodziewanie z odsieczą Jacek B., brat Wertepiusza (patrz: WERTEPIUSZ), i silnym kopniakiem w krocze unieszkodliwia strażnika.
- 0.45 – cienkim, ale donośnym głosem wartownik wszczyna alarm,
- 0.46 – w obudzonym obozie słychać szczęk wyciąganych z namiotów stalowych zapałek,
- 0.47 – oswobodzony Robas gubi swoją partnerkę i nerwowo biegając po polu trzęsącymi się z zimna oraz emocji rękoma usiłuje odpalić świecę dymną,
- 0.48 – przez bramę obozu wybiegają dziesiątki uzbrojonych w zapałki od namiotów i rozpórki z kanadyjek archeologów,
- 0.49 – Robas odpala w końcu święcę i zdezorientowany rzuca ją w kierunku przeciwnym do obozu,
- 0.50 – obudzony znienacka Bóła zdając sobie sprawę, że jest otoczony przez przeważające siły nieprzyjaciela i może stracić cenną świecę dymną, decyduje się na jej zakopanie,
- 0.52 – Gałąz wpada w alejkę prowadzącą do obozu z zamiarem odpalenia petard, ale po chwili wystrzela z niej jak z procy goniony przez dwudziestkę rozjuszonych archeologów (z dwudziestometrowej sosny schodzi o godz. 1.31),
- 1.02 – jest już po bitwie – „Archeo” bierze trzech jeńców, których nazwiska przepadły w niepamięci; zaczyna się odwrót na kopiec,
- 1.50 – „Wirydarz” liczy straty,
- 2.05 – początek długiego i męczącego powrotu do Brzeźna,
- 6.30 – powłóczyste wejście do obozu „Wirydarza”,
- 7.00 – „Wirydarz” rozpoczyna służbę na kuchni,
- 13.00 – wracają wzięte do niewoli dziewczyny.
Następnego dnia komenda operacji Harcerze Grunwaldowi wydaje rozkaz zabraniający organizowania podchodów, a całe zdarzenie określa jako „bandycki napad”.
No więc zgoda – bandyckim napadom nasze twarde NIE, ale prawdziwe harcerskie podchody – proszę bardzo.

W tym miejscu Bóła zakopywał cenną, trzykilogramową święcę dymną


Wizja lokalna 19 lat po tamtych wydarzeniach


A teraz zupełnie inny wybryk w zupełnie innym czasie:
Cytat za http://www.policja.pl/ z 11.05.2007 r.: "Ostródzcy policjanci zatrzymali Andrzeja K., któremu zarzucono kradzież tablic pamiątkowych z Pól Grunwaldzkich. 39-latek planował je sprzedać za 600 złotych na skupie złomu. Do zdarzenia doszło w nocy z 4 na 5 kwietnia br. w Grunwaldzie. Z Pól Bitwy Grunwaldzkiej z Pomnika Krakowskiego i Ruin Kaplicy, zostały skradzione dwie mosiężne tablice z napisami okolicznościowymi o wartości 5 tys. zł na szkodę Muzeum Bitwy Grunwaldzkiej. Policjanci nadal poszukują fragmentów pamiątkowych tablic."