czwartek, 4 grudnia 2008

Ja wiem, co tam jest. Tam nic nie ma!

Pustynia Arabska jest jedną z 14 pustyń wchodzących w skład Sahary. Zajmuje jej północno-wschodnią część, pomiędzy Nilem a Morzem Czerwonym, więc nazywana jest też Pustynią Wschodnią. To zaledwie malutki fragment liczącej ponad 9 mln km kw Sahary. Raptem 222 tys. km kw. Niewiele, dwie trzecie terytorium Polski…

Pierwsze spojrzenie na Pustynię Arabską z lotu ptaka. Przez chwilę sądziłem, że to Nil wylał…


Drugie spojrzenie wszystko wyjaśnia.


Pustynia podatna jest na kolory, a na jej barwę wpływa Słońce, wysokość czy nawet szyba samolotu.


W czerwieni jej najbardziej do twarzy.


Na ziemi wracają oficjalne barwy. Okolice Hurghady.


Okolice Hurghady.


Okolice Hurghady.


Okolice Hurghady.


Okolice Hurghady.


Okolice Hurghady.


Za całe ucywilizowanie pustyni musi czasem wystarczyć przejechanie ciągnikiem po poboczu.


Ciekawe kto rozsiewa pogłoski, jakoby to rząd egipski budował pustynię?


Tu była tablica, ale usłcha z braku wody.


To prawdopodobnie urządzenie do określania kierunku wiatru.


6. rano na pustyni pod Hurghadą. Nawet zimno…


To już nie „okolice Hurghady”, ale wjazd w prawdziwą pustynię. Droga wyrąbana w skałach. I tak kilkadziesiąt kilometrów.


I znów pustynia z kilku kilometrów. Tym razem na trasie z Hurghady do Kairu. To niebieskie na dole to Morze Czerwone.


Pustynia też ulega erozji.


Roczna średnia suma opadów na Pustyni Arabskiej nie przekracza 10 mm. Ale czasem przecież jednak coś pada. Nie, nie dziś.


Im bliżej Kairu, tym ładniej. Nie widzę związku…