czwartek, 9 września 2010

Wodospady z dalmackiej szuflady

Z Gór Dynarskich do Morza Adriatyckiego płynie przez Dalmację rzeka Krka. Ma zaledwie 73 kilometry, ale przecież Chorwacja dlatego jest taka piękna, że góry leżą tam nieprzyzwoicie blisko morza.
Większa część rzeki płynie przez Park Narodowy Krka. Albo inaczej – malownicza rzeka przebijająca się przez kras daje powód do istnienia Parku Narodowego Krka. Ale zanim 24 stycznia 1985 roku powstał Nacionalni Park Krka, 28 sierpnia 1895 roku na Krce ruszyła hydroelektrownia „Krka” (potem otrzymała nazwę Jaruga). Kilkadziesiąt metrów sześciennych przepływu wody to nie jest mistrzostwo świata, ale wtedy wystarczało.
Park Narodowy Krka powierzchni 111 kilometrów kwadratowych to głównie malownicza rzeka, rozlewająca się miejscami na jeziora i wiele wodospadów, z których największe wrażenie robi kaskadowy Skradinski buk o łącznej różnicy poziomów 47,5 m.


Wariantów wycieczek po parku jest wiele, można dojechać w kilka miejsc, pójść na piechotę, popłynąć statkiem. Mój wariant z 2010 roku zaczął się klasycznie w Lozovacu, gdzie zostawia się samochody, kupuje bilety i zjeżdża autobusem w dół karkołomną drogą.


Po zjeździe na dno wąwozu obowiązkowy smrodek dydaktyczny, czyli ścieżka przyrodnicza.


Nie ma co narzekać, ryby na wyciągnięcie ręki.


Najważniejsze, żeby się nie zgubić i odnaleźć drogę na górę (rodzi się pytanie po co zjeżdżaliśmy w dół...).


Więc wchodzimy w górę, by z wysokości spojrzeć na wodospad Skradinski buk. Budynki w oddali do elektrownia Jaruga.


I znów schodzimy w dół, by zobaczyć, że wodospad lepiej prezentuje się z dołu.


Na dole wsiadamy na statek, którym popłyniemy w kilkugodzinną podróż do wodospadu Roški slap. Najpierw jednak wizyta we franciszkańskim klasztorze, który stoi na wyspie po środku jeziora Visovac.


Klasztor pochodzi z 1445 roku.


Dalsza droga równie malownicza.


W końcu jest Roški slap. Wodospad nieco mniej efektowny, niż Skradinski buk, ale nie po to płynęliśmy dwie godziny, by wybrzydzać.


Może z góry będzie coś widać...


Tylko gdzie jest ta cholerna panorama?


Droga powrotna pod chorwacką banderą.


Równie atrakcyjna widokowo.