wtorek, 9 września 2008

Mytilus edulis

Żywią się nim flądry, dorsze, płaszczki, jesiotrowate, kraby, mięsożerne ślimaki oraz rozgwiazdy. Aha, i człowiek też się nim żywi. Na kogóż to wszyscy mają takiego smaka? Oto omułek jadalny czyli najbardziej rozpowszechniony na całym szerokim świecie gatunek małża.


Jest takie miejsce na świecie, gdzie omułek ma swój pomnik. No nie, aż tak dobrze to nie ma. Prawdziwym bohaterem pomnika jest zbieracz omułków.


Rzecz ma miejsce w porcie w Yerseke w holenderskiej prowincji Zelandia. Jak to nad Morzem Północnym – głównie wieje (o ile nie pada)...


W trzecią sobotę sierpnia w Yerseke odbywa się każdego roku największy na świecie targ omułków, który odwiedza ok. 50 tys. gości. Oprócz tego jest tam też stała giełda towarowa, gdzie handluje się tymi mięczakami.


We wrześniu na szczęście nie ma śladu po tysiącach gości...


...a port wydaje się opuszczony


Być w Yerseke i nie spróbować małży? Nie ma takiej opcji... Ugościliśmy się w restauracji t Veerhuis tuż przy wale przeciwpowodziowym (w Zelandii wszystko jest przy jakimś wale).


W restauracji podają małże na wiele sposobów, w tym smażone. Świeże, prosto z patelni... Miękkie pyszności... No dobra, ja zjadłem kapłona, nie przepadam za owocami morza. Omułkami za jedyne 15 euro delektowała się małżonka.


Ale Yerseke to nie tylko małże. To również po prostu typowe zelandzkie miasteczko.


W takim miasteczku zachwyca każdy szczegół.


Nawet zwykła (?) tabliczka z nazwiskiem właściciela posesji.