niedziela, 6 września 2009

Niech moc będzie z nami!

Ile to jest 1805 megawatów? Myślę, że nawet Lech Wałęsa, w końcu elektryk, nie jest w stanie wyobrazić sobie tej mocy. Może taką wyobraźnię ma jego przyjaciel, też prezydent, ale nie noblista, Václav Havel. W końcu to za jego prezydentury Czesi zdecydowali się dokończyć budowę elektrowni atomowej w Temelinie. Właśnie o mocy 1805 MW.


Żeby być sprawiedliwym – decyzję podjął nie prezydent Havel, a rząd czeski pod wodzą ówczesnego premiera Václava Klausa. Tego samego, który nie chce do Lizbony...


A w Polsce? Gdy Lech Wałęsa składał 22 grudnia 1990 roku przysięgę prezydencką, losy polskiej elektrowni jądrowej Żarnowiec były już przesądzone. 17 grudnia 1990 roku Rada Ministrów podjęła uchwałę o likwidacji Żarnowca. Decyzja w pewnym sensie bezpańska, bo 14 grudnia 1990 roku sejm przyjął dymisję premiera Tadeusza Mazowieckiego. Nawet prezydenta mieliśmy wtedy połowicznego, bo wprawdzie Lech Wałęsa wygrał już wybory, ale jeszcze nie objął urzędu. Z drugiej strony można powiedzieć, że mieliśmy wtedy aż trzech prezydentów (urzędujący prezydent Wojciech Jaruzelski, prezydent-elekt Lech Wałęsa i prezydent RP na Uchodźstwie Ryszard Kaczorowski).


Rozgadałem się o prezydentach, a nie wiadomo nadal ile to jest 1805 megawatów. Dużo to czy mało? Zależy...
Dla mnie dużo. Mógłbym podłączyć jednocześnie do Temelina 3,5 mln takich komputerów, na jakim piszę te słowa.


Dla Polski mało. Dysponujemy mocą ok. 36 tys. megawatów. Czyli gdybyśmy mieli taki Temelin, to dawałby nam 5 proc. potrzebnej w skali kraju mocy.


Dla Warmii i Mazur dużo. Nasze ukochane województwo zapewnia „aż” 90 megawatów. Dwadzieścia razy mniej niż Temelin...


Dla Republiki Czeskiej w sam raz. Temelin daje braciom Czechom 20 proc. energii.


Historia budowy elektrowni jądrowej w Temelinie niedaleko Czeskich Budziejowic sięga 1980 roku. Planowano wówczas, że elektrownia będzie miała cztery bloki. W 1987 roku rozpoczęto budowę pierwszego z nich. Po Aksamitnej Rewolucji zrezygnowano z budowy dwóch bloków, a nawet brano pod uwagę odstąpienie od inwestycji. W końcu w marcu 1993 roku czeski rząd postanowił dokończyć dwa bloki.


Oddano je do użytku w 2002 roku. Są dwa reaktory, ale cztery 155-metrowe kominy chłodzące. Bucha z nich całkowicie nieszkodliwa para wodna. No dobra, para wodna to też gaz cieplarniany.
Dziś Czesi mają dwie elektrownie atomowe, które dają im 30 proc. energii. A Polska? Polska na węglu stoi...