Ile razy można słuchać muzyki Breakoutów? Prawidłowa odpowiedź brzmi – ile się chce. Na koncercie zespołu Piotr Nalepa Breakout Tour byłem dziś trzeci raz. Chodzę na nie z pewną, powiedziałbym, regularnością. 2008. 2014. 2019.

Twórczość Tadeusza Nalepy to zamknięty od 12 lat rozdział, więc trudno się spodziewać, by występ zespołu grającego jego utwory czymś mógł zaskoczyć. A jednak. Po pierwsze zespół za każdym razem oglądałem z inną sekcją rytmiczną (dzisiejsza też niczego sobie). Po drugie, i ważniejsze, coś jednak nowego w repertuarze się znalazło, np. „Nauczyłem się niewiary” (a przynajmniej nie pamiętam z poprzednich koncertów).
Ale były też rzeczy „obowiązkowe”, np. „Do kogo idziesz”, które słyszałem za każdym razem.
„Czarno-czarny film” pamiętam sprzed pięciu lat, ale też z zupełnie innego koncertu zupełnie innego wykonawcy.
„Karate”, czyli okazja do solowego popisu Józefa Rusinowskiego na perkusji.
Jak już jesteśmy przy solowych popisach, to mieliśmy jeszcze dwa dzisiejszego wieczoru. W drugiej kolejności biegłość na gryfie basu zaprezentował Wojciech Famielec.
A w trzeciej Robert Lubera, który swoją solówkę zakończył efektownym wejściem w „Oni zaraz przyjdą tu”.
Bohaterowie dzisiejszego wieczoru zjednoczeni w miłości do piosenek Tadeusza Nalepy i Bogdana Loebla. Hurtowo.

I detalicznie:
Piotr Nalepa – gitara elektryczna.

Żaneta Lubera – śpiew, gitara akustyczna.

Robert Lubera – gitara elektryczna, śpiew, gitara akustyczna.

Wociech Famielec – bas.

Józef Rusinowski – perkusja.

Więc ile razy można słuchać muzyki Breakoutów? Ile się chce. Następna okazja w Sowie już 10 kwietnia.

Dla mających 7 minut i 39 sekund skrót koncertu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz