czwartek, 11 września 2008

Dyskretna nutka ekshibicjonizmu

Jak głosi pewien mit, Holendrzy mają szczególne hobby, polegające na udostępnianiu przechodniom widoku wnętrza swoich domostw. Owo słynne niezasłanianie okien ma podobno podłoże religijne (uczciwy człowiek nie ma nic do ukrycia).
Przybyłem, zobaczyłem, zweryfikowałem. Nocą się raczej zasłaniają, za to za dnia – pełna ekspozycja. Jest w tym coś z marketingu – efektownie urządzone okno przyciąga wzrok, aż chce się zajrzeć do środka, gdzie wszystko lśni czystością ku chwale zaradnej (choć z pewnością wyemancypowanej) gospodyni.

A więc:
Otwórzmy więc ich okna...
zajrzyjmy im do wnętrza
tu tyle różnych spraw
nawarstwia się i spiętrza...


W oryginale (saga o rodzinie Poszepszyńskich) była oczywiście mowa o drzwiach, ale nie drzwi są dziś bohaterem.

Malutka miejscowość Goederede w Zelandii:


I jeszcze raz Goederede:


Okienko na rynku w Goudzie:


Miejscowość Westkapelle:


Westkapelle:


Westkapelle:


Westkapelle:


Miejscowość Vlissingen:


Małe miasteczko Arnemuiden:


Kolejna mała mieścina – Veere:


Nawet na kampingach musi być wystawka na oknie. Kamping Witte Raaf koło Arnemuiden:


Miejscowość Kinderdijk to właściwie skansen, ale przy zabytkowych wiatrakach mieszkają ludzie, więc muszą stawić czoła tysiącom turystów dziennie zaglądającym w ich okna:


Miasto Middelburg, ul. Schuitvlot:


Middelburg, ul. Verwereijstraat:


Middelburg, ul. Bleek:


Middelburg, pl. Damplein:


Miejscowość Domburg:


Miasteczko Haamstede:


Haamstede:


Haamstede:


Miejscowość Renesse:


I ostatnie z zelandzkich miasteczek, jakie dziś nawiedzimy, czyli Ouddorp:


Ouddorp:


Ouddorp:


Ouddorp: