sobota, 22 sierpnia 2009

Gorączka hiszpańskej nocy

Ostatni raz taniec poruszył mnie tak bardzo, gdy w 1979 roku wszedłem nielegalnie do kina na „Gorączkę sobotniej nocy”. Nielegalnie, bo film był od 15 lat, a mi trochę brakowało.
Tydzień temu, w sobotę zresztą, zobaczyłem coś tysiąc razy ciekawszego, niż wszystkie tańce w TVN i TVP razem wzięte. W hiszpańskim Burgos zbliżała się północ czyli w tej strefie klimatycznej w zasadzie środek dnia. Miejski park rozbrzmiewał przedwojennymi tangami. Za barierkami kilkanaście par...


Zaryzykuję stwierdzenie, że widziałem tango argentino. Nie będę się wymądrzał na ten temat, bo się nie znam. Znawcy mogą popatrzeć i zawyrokować.