wtorek, 13 kwietnia 2010

Waterloo czy Grunwald?

No i koniec zgody narodowej. Jeszcze nie wszyscy kłócą się ze wszystkimi, ale poczekajmy tylko do poniedziałku...


Jeśli chodzi o Wawel, to widać, że łaska ludu na pstrym koniu jeździ. Nie jest wprawdzie jasne, czy Wawel okaże się Waterloo czy Grunwaldem, ale przekonamy się już 13 lub 20 czerwca...


W niedzielę Lech Kaczyński spocznie wraz z żoną obok Józefa Piłsudskiego, który od 1937 roku spoczywa w katedrze wawelskiej w krypcie pod Wieżą Srebrnych Dzwonów. Czemu od 1937 roku, skoro zmarł 12 maja 1935 roku? W 1935 roku arcybiskup krakowski Adam Sapieha zgodził się na tymczasowy pochówek Piłsudskiego w pochodzącej z przełomu XI i XII wieku krypcie św. Leonarda (tu akurat widać kryptę zygmuntowską).


Dla Piłsudskiego przygotowywać miano osobną kryptę, właśnie pod Wieżą Srebrnych Dzwonów. Sapieha nie chciał przyjmować pochówków w krypcie św. Leonarda, by tłumy odwiedzające groby nie zakłócały powagi katedry. Gdy więc zakończyła się budowa nowej krypty, kazał przenieść 22 czerwca 1937 roku trumnę Piłsudskiego pod Wieżę Srebrnych Dzwonów. Stało się to wbrew woli rządu, który wolał jednak widzieć Marszałka wśród królów. Sapieha stał się nieomal wrogiem publicznym numer jeden, posłowie chcieli wręcz zrywać konkordat i zabierać katedrę wawelską z rąk Kościoła. Ostatecznie Sapieha przeprosił za formę i sprawa rozeszła się, nomen omen, po kościach. A Piłsudski pozostał już w nowym miejscu.

Groby wawelskie odwiedzałem kilkakrotnie. Pierwszy raz w 1980 roku, ostatni w 1991 roku. Mój serdeczny kolega Rafał składa kwiaty na trumnie Marszałka.


Dziś już wiemy, że właśnie tu spoczną Lech i Maria Kaczyńscy.


Pomiędzy kryptą Wazów a kryptą pod Wieżą Srebrnych Dzwonów w 1990 roku umieszczono pamiątkową tablicę z okazji 50-lecia zbrodni katyńskiej.


I tak sobie myślę, że w związku z mającymi nastąpić w niedzielę wydarzeniami trudno będzie w najbliższych latach dostać się na Wawel...