piątek, 15 lipca 2011

Czego chce Lao Che

Zobaczymy, jak to brzmi na żywo...

***
Po czterech godzinach...


Miałem takie podejrzenie (obawę?), że będę najstarszy na widowni. (Żony oczywiście ta uwaga nie dotyczy). Na miejscu wyglądało tak, jak gdyby jakiś zakład pracy kupił bilety z socjalu. Jeśli tak było, to kadrowiec zrobił interes życia, bo bilety były tanie jak barszcz. 15 złotych za koncert jednego z najlepszych obecnie polskich zespołów to nawet nie barszcz. To darmocha.


Ale ludziom, jak wiadomo, nie dogodzisz. Dla jednych bilety były o 15 złotych za drogie. Dla innych za tanie. Sam nie wiem, co o tym sądzić. Z Lao Che chyba trafili w cenę (miejsc nie zabrakło), ale można było przewidzieć, że Kult za 15 złotych (gra w sobotę) rozejdzie się jak świeże bułeczki. Tak dalece popyt rozjechał się z podażą, że organizatorzy wywiesili specjalne komunikaty w tej sprawie (czyli że biletów na Kult już nie ma i nie będzie).
Niech już szykują takie plakaty w sprawie Bregovicia, który wystąpi w tym miejscu za miesiąc. Biletów (po 40 złotych) już nie ma. Skończyły się właśnie dziś. Rano w systemie rezerwacji było jeszcze 5 sztuk.


I tu budzi się we mnie kapitalista. Jak jest popyt, to się zwiększa podaż. Czyli albo robi się drugi koncert, albo przenosi imprezę w większe miejsce. Rozumiem, że artysta nie musi chcieć grać dwa razy, ale większe miejsca od Amfiteatru im. Czesława Niemena, to my w Olsztynie na szczęście mamy.
Aha, gdyby ktoś chciał posłuchać, jak Janusz Radek zaśpiewa piosenki Niemena (za 2 tygodnie), to biletów zostało ledwie pół setki. Dobrze, że impreza jest biletowana. Te symboliczne 15 złotych pozwoli uniknąć sytuacji sprzed roku, gdy na darmowy Dzień Niemena zwaliły się koszmarne tłumy. Sam nie wiem, czy to byli miłośnicy Niemena, czy rodziny Cugowskich.


To tyle, jeśli chodzi o marudzenie. Sam koncert Lao Che po raz setny udowodnił mi, że co innego płyta, co innego live. I że nazywanie Lao Che zespołem punkowym to poważne nieporozumienie. To zespół, który może przejąć pałeczkę po Kulcie (który oczywiście oby grał wiecznie). Nawet moja żona, niezłomna miłośniczka Kazika i ekipy, wyraziła po koncercie Lao Che obawy, czy jutrzejszy występ Kultu przebije to, co usłyszeliśmy dziś. Zobaczymy.