piątek, 11 maja 2012

Pogodziła nas geopolityka

Nic tak nie łączy, jak wspólny wróg. Rosja dała łupnia i nam, i Osmanom. Tym łatwiej było zakopać topór wojenny z Turkami, że już od końca XIV wieku w granice Litwy napływali uciekinierzy z Krymu. To byli, dziś byśmy powiedzieli, polityczni uchodźcy ze Złotej Ordy. Po otrzymaniu azylu przez wieki wiernie służyli Rzeczypospolitej.


Litewscy Tatarzy (zwani Lipkami) jak sama nazwa wskazuje zasiedlili Wielkie Księstwo Litewskie. Granice tak się ukształtowały, że dziś w Polsce zostały tylko dwie tatarskie wsie – Bohoniki i Kruszyniany. Doskonałe miejsce do leczenia się z ksenofobii (choć niektórym nic nie pomoże...).


Tatarzy w Bohonikach pojawili się pod koniec XVII wieku. Były to rodziny tatarskich żołnierzy podległych oficerom Jana III Sobieskiego, osiedlone w okolicy Sokółki. Obecnie we wsi mieszka zaledwie kilka rodzin tatarskich, łącznie kilkanaście osób. Oryginalnego meczetu z czasów Sobieskiego już nie ma, spłonął. Obecnie w innym miejscu stoi świątynia z XIX wieku. Niewielkich rozmiarów – zaledwie 11,5 na 8 metra.


Egzemplarz Koranu z XIX wieku:


Widok z galerii na mihrab (wnęka wskazująca stronę Mekki) i minbar (kazalnica).


Grafika przedstawiająca Al-Kabę, najważniejszą islamską świątynię w Mekce:


Na tym gobelinie pokazano meczet Alabastrowy w Kairze:


Meczet w Bohonikach w środku i z zewnątrz:


Stary meczet stał w pobliżu mizaru, czyli muzułmańskiego cmentarza. Dziś nie ma śladu po meczecie.


Stary cmentarz to w zasadzie tylko miejsce po nim.


Nowszy mizar też ma swoje lata, pochodzi prawdopodobnie z XVIII wieku. To jeden z najważniejszych tatarskich cmentarzy w Polsce, ciągle otwarty.


To nazwisko w Olsztynie dobrze znamy.


Polskie lub spolszczone nazwiska oraz muzułmańskie imiona.


Nagrobki z końca XIX wieku. Na górze alfabet arabski, na dole cyrylica.


Bohoniki leżą kilka kilometrów od Białorusi. Jeszcze bliżej granicy znajdują się odległe o kilkadziesiąt kilometrów Kruszyniany (po drodze z Bohonik warto zatrzymać się w Krynkach, żeby przypomnieć sobie o jeszcze innych mieszkańcach tej wielokulturowej ziemi).
W Kruszynianach witają nas dwa prawosławne krzyże, kolejny element multikulturowej układanki.


Tatarzy w Kruszynianach pojawili się w tym samym czasie, co w Bohonikach, czyli z nadania Jana III Sobieskiego w 1679 roku. Król zatrzymał się w Kruszynianach w drodze z Warszawy do Grodna. Współcześnie Kruszyniany odwiedził książę Karol.


Pierwszy meczet nie dotrwał do naszych czasów, obecna budowla pochodzi z końca XVIII wieku. Świątynia w Kruszynianach jest nieznacznie większa, niż w Bohonikach, ma 10x13 m.


Warto odwiedzić meczet, żeby posłuchać barwnej opowieści tatarskiego kustosza.


W islamie nie wolno przedstawiać wyobrażeń istot żywych. Dlatego tak bardzo w sztuce muzułmańskiej rozwinęła się kaligrafia.


Tę wykonał imam Józef Korycki, syn Samuela, w 1930 roku.


Kopia kaligrafii z 1830 roku, wykonana w 1967 roku.


Mizar w Kruszynianach funkcjonuje od końca XVII wieku, czyli od początku obecności we wsi Tatarów.


Nazwiska w Bohonikach i Kruszynianach powtarzają się, nawet jeśli dzieli je półtora wieku.


Najstarszy zidentyfikowany pochówek pochodzi z 1699 roku (nie trafiłem). Na cmentarzu nie brak też pomników całkiem współczesnych.


Nie chcę powiedzieć, że do Kruszynian pojechaliśmy głównie po to, ale posłuchajcie prawdziwej poezji:


Oto lista dialogowa:


Kruszyniany, Dżenneta Bogdanowicz i wszystko jasne!


Pyza tatarska z mięsem wołowym.


Pyza z serem na ostro.


Pierekaczewnik.


Listkowiec z makiem.


A tę drożdżówkę zabraliśmy na wynos.


Tatarską dogrywkę można zrobić sobie w Supraślu.


W tamtejszym barze Przysmaki Tatarskie dają zupełnie inne potrawy, niż u Dżennety. Równie smaczne. O jakże mi przykro, że na majówkę jadę w tym roku do Wrocławia, a nie na Podlasie.