Chciałem tylko, żeby gdzieś przekroczyć granicę, wszystko jedno którą, bo ważny dla mnie był nie cel, nie kres, nie meta, ale sam niemal mistyczny i transcendentny akt przekroczenia granicy.
(Ryszard KAPUŚCIŃSKI, „Podróże z Herodotem”)
Mówią, że to prosta piosenka. Nawet gorzej o niej mówią. Nie znają się, oczywiście.
Tę piosenkę Lennon i McCartney po prostu dobrze skroili na potrzeby postawienia kroki nad i nad ugruntowującą się Beatlemanią. Przede wszystkim jednak wytrzymali napięcie, jakie powstało, gdy młodociana ludność Zjednoczonego Królestwa (póki co) oczekiwała na kolejny krok po sukcesie albumu „Please Please Me”. Bo przecież mogli się spalić, nie wykazać talentu, nie trafić. Nie spalili, wykazali, trafili! Piosenka „She Loves You” po prostu nie bierze jeńców, także w wersji niemieckiej (śpiewałem na lektoracie u Pawła).
Wolę jednak po polsku:
Wciąż kocha, tak, tak, tak Cię kocha, tak, tak, tak Cię kocha, tak, tak, tak, tak
Straciłeś, myślisz, ją Wczoraj z nią widziałem się O tobie myśli wciąż I kazała mi to rzec
Ciągle cię kocha I wiesz, że to nie jest złe Tak, cię kocha To powinno cieszyć cię
Zraniłeś bardzo ją Straciła rozum wręcz Lecz teraz już wie to Że ranić nie chcesz jej
Ciągle cię kocha I wiesz, że to nie jest złe Tak, cię kocha To powinno cieszyć cię
Wciąż kocha, tak, tak, tak Cię kocha, tak, tak, tak Miłość taka więc Powinna cieszyć cię
Masz wszystko w rękach swych To jest uczciwe, bo Też w ranach możesz być Więc lepiej przeproś ją
Przecież cię kocha I wiesz, że to nie jest złe Tak, cię kocha To powinno cieszyć cię
Wciąż kocha, tak, tak, tak Cię kocha, tak, tak, tak Miłość taka więc Powinna cieszyć cię Miłość taka więc Powinna cieszyć cię Miłość taka więc Powinna cieszyć cię Tak, tak, tak Tak, tak, tak, tak Olsztyn, 2-7.09.2025
Kącik „Świata Młodych”, czyli tak się chyba zaczęła moja miłość (nazywajmy rzecz po imieniu) do Beatlesów. To było 8 grudnia 1979 roku, czyli dokładnie dwa lata przed… Ale któż to mógł wiedzieć.
I kącik archeologiczny, czyli „BeatlesMonthly” ze stycznia 1964 roku.
Jacek Aumüller nie jest debiutantem, ale „Transgresja” to jego pierwsza płyta. Miałem przywilej posłuchać przedpremierowo wszystkich utworów już kilka miesięcy temu, ale trzymanie fizycznego nośnika w dłoniach to ciągle wyższy poziom mentalny odbioru, zupełnie jak z gazetami.
Wydawnictwo dostałem od Autora po czerwcowej premierze, ale od razu wiedziałem, że czas na odpakowanie znajdę dopiero we wrześniu. Oto jest wrzesień, oto płyta pozbawiona folii.
Otwarcie koperty odsłania wszystkie informacje – trochę czarno na białym, a trochę biało na czarnym: ● minimalistyczny projekt graficzny przygotowała Asia, żona Jacka, ● nagrania powstawały w latach 2020-2024, ● w utworach pojawiają się liczni muzycy, z którymi Jacek współpracował lub współpracuje (ja oczywiście w pierwszej kolejności widzę znajomych ze Spare Bricks).
Na przykład w utworze „Coś ważnego”, do którego pojawiło się wideo, na perkusji zagrał Michał Słupski.
Wśród podziękowań pojawia się też moje nazwisko. Miło mi przypomnieć sobie te chwile, gdy przez te kilka lat, gdy powstawała płyta, wymieniałem z Jackiem uwagi na temat poszczególnych utworów. Miałem też przyjemność towarzyszyć Jackowi przy prawie połowie z nich na scenie i to parokrotnie.
1. Kamień cz. 1 (słowa i muzyka Jacek Aumüller) Utwór, która można podejrzewać o bycie programowym. Kamień jako rzecz niepoddająca się zmianom. Chociaż – patrz utwór nr 5…
2. Surogat (słowa i muzyka Jacek Aumüller) Tak nazywał się jeden z zespołów Jacka. Ciekawe, w którą stronę szła inspiracja.
Moja ulubiona solówka gitarowa na tej płycie. No i ta trąbka, niczym z filmu katastroficznego.
3. W korytarzu tłukąc szkło (słowa i muzyka Jacek Aumüller) Początek floydowski – najpierw dźwięki domowe (otwieranie butelki wina), potem gitara niczym z „Wish You Were Here”. Ten utwór ma piętrową inspirację – tłumacząc „Hey You” użyłem frazy „w korytarzu tłukąc szkło”, a Jacek kilka lat później zbudował wokół niej własną piosenkę. Sporo o tym rozmawialiśmy.
26.10.2019 w Gietrzwałdzie towarzyszyłem Jackowi w tym utworze na basie:
4. Inny wymiar (słowa i muzyka Jacek Aumüller) Też akompaniowałbym w tym utworze, ale nie ogarnąłem, więc 23.09.2017 w „Perkozie” Jacek zagrał sam. Ja niby przy tym byłem, ale w innym wymiarze.
5. Entropia (słowa i muzyka Jacek Aumüller) Stojące na mocnych naukowych fundamentach postpunkowe przesłanie o przemijaniu tego świata, choć fizycy jeszcze nie ustalili ostatecznie, czy czeka nas śmierć cieplna wszechświata.
6. Niebo (słowa Paweł Sikora, muzyka Paweł Sikora i Jacek Aumüller) Klimatyczny kawałek z floydowskimi momentami. Kilkakrotnie miałem zaszczyt i przyjemność akompaniować Jackowi na basie przy wykonywaniu tego pochodzącego jeszcze z czasów zespołu Unicorn utworu, nadużywając z satysfakcją dźwięku e. Ostatnio, jak do tej pory, 29.12.2022 w Sowie na moim koncercie urodzinowym.
7. Kamień cz. 2 (słowa i muzyka Jacek Aumüller) Gdyby to był winyl, w tym miejscu przekładalibyśmy kamień płytę na drugą stronę. Paradoks – kamień miał być trwałym elementem układu, ale tu najwyraźniej się toczy (żeby mchem nie porastać?).
8. Coś ważnego (słowa Jacek Aumüller, muzyka Tadeusz Antoniak, Jacek Aumüller i Bartłomiej Kurzawa) Czy jest to pieśń, powstała w ramach zespołu Pomysły Znalezione w Trawie, poświęcona mękom twórczym, czy raczej przesłanie mówiące, że najważniejszych rzeczy nie da się zapisać? Nie odpowiem, bo najważniejszych rzeczy nie da się zapisać… Świetny klimat robi harmonika. Z tym utworem też mam własne wspomnienia wykonawcze. Wspierałem Jacka m.in. 27.12.2017 w Sowie na koncercie z okazji mojego półwiecza.
9. Bez Ciebie (słowa i muzyka Jacek Aumüller) Tytuł utworu mówi wszystko... Bas niczym w najbardziej dołujących utworach Pink Floyd, ale ten nastrój przełamuje (co nie znaczy, że osładza) znienacka akordeon, na którym gra Tomek Gadzina, dawny kolega ze Spare Bricks.
10. My Song (słowa Grzegorz Czernicki, muzyka Tadeusz Antoniak) Piosenka z czasów Pomysłów Znalezionych w Trawie. Drugi, po „Niebie”, tekst, którego nie napisał Jacek. Chyba najbardziej dosłowny z tekstów na płycie. Ośmielałem się grać na basie w tym utworze 26.10.2019 w Gietrzwałdzie:
11. Zgasiłem słońce (słowa i muzyka Jacek Aumüller) Typowy utwór Jacka – paradoksalne, surrealistyczne skojarzenie z głęboko emocjonalnym podtekstem. Piosenka powstała w czasach zespołu Surogat. Ten utwór również kilkukrotnie wykonywałem z Jackiem, np. 29.12.2022 w Sowie:
12. Metafora (muzyka Jacek Aumüller) Najważniejszego się nie zapisuje, więc to utwór bez słów... Tak nas Jacek na koniec załatwia!
Płyta: ● przekrojowa, kolekcjonująca bogatą muzyczną przeszłość Jacka, ● niebanalna tekstowo, bardzo osobista, ● ciekawie brzmiąca, słuchawki nie chcą zejść z głowy, ● momentami floydowska w klimacie (np. brzmienie basu, czasem gitary akustycznej, dźwięki z otoczenia, a i cytat się znajdzie), ● absolutnie niesprzedawalna, ale przecież nie po to powstała.
Rekord świata w liczbie melodii i rytmów oraz wątków tekstowych umieszczonych w jednej piosence należy do utworu „Happiness Is a Warm Gun”.
Skąd późnym latem 1968 roku w studiach przy Abbey Road znalazł się majowy egzemplarz amerykańskiego pisma „The American Rifleman”? Przytargał go podobno George Martin. Ciekawe, nie podejrzewałem pana o takie zainteresowania. John Lennon, inspirujący się wszystkim, co zaskakujące i na drzewo nie ucieka, zobaczył w magazynie artykuł o intrygującym tytule „Szczęście to ciepła broń” i już wiedział, że ma pomysł na piosenkę. W tekście Warren W. Herlihy z dumą snuje opowieść o tym, że jego 18-letni syn John strzela z broni od siódmego roku życia.
Ciepła (od wystrzału) broń była dla Lennona tylko punktem wyjścia, chociaż w utworze jest to finał opowieści. Stworzył piosenkę, w którym jest kilka melodii, kilka rytmów i kilka motywów tekstowych. Ta mnogość wątków wskazuje, że być może odbyło się to we współpracy z McCartneyem, chociaż „Biały Album” ma opinię płyty zawierającej piosenki nagrane przez czterech facetów, którym (każdemu oddzielnie) towarzyszy reszta grupy The Beatles, a nie przez zespół. No dobra, ale o czym właściwie jest ta piosenka? Weź się człowieku domyśl i przetłumacz… Jest podejrzenie, że podobnie jak na przykład w „I Am The Walrus” John Lennon bawi się przypadkowymi skojarzeniami, tworząc abstrakcyjną impresję tekstową, w której słuchacze, a muzyczni znawcy szczególnie, znajdują własną wartość dodaną. W tych okolicznościach moje tłumaczenie to raczej strzał na wiwat niż trzy dziesiątki pod rząd. Dodam, że zacząłem je też od końca - od przetłumaczenia pięć lat temu ostatniej zwrotki.
Nie była z tych, co tęsknią zbyt Du du du du du du, o tak
I dobrze wie, jak Aksamitna dotyka dłoń Jak jaszczurka, co na szybie tkwi
Ten gość w tłumie wśród Wielokolorowych luster Ma podkuty but
Kłamstwo w oczach ma Gdy zajęte ręce Pracą ponad czas
Odbicie żony w mydle miał Którą zjadł i przekazał Na Państwa Skarb
Chcę się wziąć w garść, bo się staczam wciąż Wciąż do tych spraw, co na mieście są Chcę się wziąć w garść, bo się staczam wciąż
Matka Szefowa, Boże broń Matka Szefowa, Boże broń Matka Szefowa, Boże broń Matka Szefowa, Boże broń Matka Szefowa, Boże broń Matka Szefowa, Boże broń
Szczęście to jest ciepła broń Szczęście to jest ciepła broń, mamo Gdy w ramionach trzymam cię Czuję już mój palec na twym spuście I wiem, nie może nikt skrzywdzić mnie, przecież Szczęście to jest ciepła broń, mamo Szczęście to jest ciepła broń, tak tym jest Szczęście to jest ciepła broń, tak tym jest Broń… Czyż nie wiesz, że Szczęście to jest ciepła broń, mamo Olsztyn, 13.04.2020, 23-31.08.2025