sobota, 18 stycznia 2020

Okazja czyni wykonawcę

Okazją było dzisiejsze spotkanie sentymentalne pierwszej załogi olsztyńskiego oddziału „Gazety Wyborczej” w siedzibie Stowarzyszenia Społeczno-Kulturalnego „Pojezierze”. Wykonawcą byłem ja.


„The Times They Are a-Changin'” Boba Dylana z moim odwróconym w stosunku do oryginału tekstem…


Przykład twórczości całkowicie własnej… Szewc bez butów chodzi, autor myli się we własnych piosenkach.


Współczucie a sprawa polska…


Potem trochę się wzbraniałem, ale musiałem zabisować, a zaczęliśmy od postulowanych przez starszych kolegów bluesów.

środa, 1 stycznia 2020

Top tłumaczeń 2020

Kolejny raz odreagowuję z kilkuset tysiącami słuchaczy Trójki postarzenie się o rok słuchając utworów, które są tak stare, że aż nowe. W tym roku emocje nieco większe niż na grzybach, wyniki prawie sensacyjne. O co zakład, że będą artykuły na portalach na ten temat? A sprawa jest prosta – Trójka musiała zmienić sposób promocji głosowania (same zasady bez zmian), dotarła do innego targetu i stąd rewolucja w wynikach.

Przetłumaczyłem 42 utwory z poniższej setki (a w zasadzie 42 z 84, nielicząc polskich). Z pierwszej dziesiątki aż osiem. Poruszam się bezwstydnie w mainstreamie...

1 Queen – Bohemian Rhapsody.
No dobra, przetłumaczę w tym roku!

2 Deep Purple – Child in Time
Przetłumaczone, niezaśpiewane... Bo jakże…

3 The Doors – Riders on the Storm
Jedna z moich ulubionych pozycji koncertowych.


4 King Crimson – Epitaph
Od razu sobie powiedzmy, że jeśli to na nagrobek, to całej ludzkości. W sumie coraz bardziej aktualny utwór. Słuchałem na żywo w 2016 roku.


5 Led Zeppelin – Stairway to Heaven


6 Pink Floyd – Wish You Were Here
Jedno z pierwszych poważniejszych tłumaczeń.


7 John Lennon – Imagine
Przetłumaczone, niezaśpiewane. Nie taki to prosty utwór, wbrew pozorom.

Wyobraź sobie - nie ma raju
To proste, jeśli chcesz
Bez piekła pod nami
Nad tylko niebo jest

Wyobraź sobie, że ludzie
Żyją z dnia na dzień

Wyobraź sobie - nie ma krajów
Tak łatwo zrobić to
Po co zabijać, ginąć
Po co religie są

Wyobraź sobie, że ludzie
Żyją wojnom wbrew

Że to marzenia możesz rzec,
Lecz nie tylko ja je mam
Więc wierzę, że przyłączysz się
I ogarnie jedność świat

Wyobraź sobie - nie ma mienia
Nie wiem czy radę dasz
Bez chciwości i głodu
W braterstwie ludzkość trwa

Wyobraź sobie, że ludzie
Mają wspólny świat

Że to marzenia możesz rzec,
Lecz nie tylko ja je mam
Więc wierzę, że przyłączysz się
I ogarnie jedność świat
Olsztyn, 6-7.12.2011

8 Metallica – Nothing Else Matters
Z okazji pewnego koncertu sprzed prawie 10 lat...


9 The Eagles – Hotel California
Lubię to wykonywać na koncertach. Jest pole do interpretacji.


10 Marillion – Kayleigh
Jeden z nielicznych utworów Marillion, przy którym robię głośniej.

11 Black Sabbath – Paranoid
Może kiedyś.

12 Pink Floyd – Shine On You Crazy Diamond
Cała płyta gotowa…


13 Czesław Niemen – Dziwny jest ten świat
Sojka godzien jest.


14 Dire Straits – Brothers in Arms
W sumie teraz można znowu polubić tę piosenkę.

15 Pink Floyd – Comfortably Numb
Miesiąc temu świętowaliśmy 40-lecie „The Wall”.


16 Omega – Gyöngyhajú lany (Dziewczyna o perłowych włosach)
Kto nie był na koncercie Omegi, przegrał życie. Ten błąd można jeszcze naprawić.


17 Queen – Show Must Go On
Queen zaczyna się dla mnie około 1973 roku i kończy około 1981.

18 Pink Floyd – Hey You
Pierwsze owoce współpracy ze Spare Bricks wyrosły dzięki temu utworowi.


19 The Animals – The House of the Rising Sun
Klasyka klasyki. Musiałem. I kiedyś wykonywałem w obecności Burdona.


20 Deep Purple – Smoke on the Water
Trochę banalne do tłumaczenia…

21 Pink Floyd – Another Brick In the Wall (part II)


22 Dżem – List do M
Szkoda, że po polsku. Przetłumaczyłbym.

23 The Beatles – Hey Jude
Dzięki, Agnieszka, za to wykonanie!


24 Deep Purple – Perfect Strangers
Ani się człowiek obejrzał, jak niedawno usłyszany utwór odnowionego w najmocniejszym składzie zespołu, stał się klasyką.

25 AC/DC – Highway to Hell
Niedawno słuchałem w Bangkoku takiej wersji:


26 Pink Floyd – Time
Nie marnujcie czasu na słuchanie złej muzyki.


27 Led Zeppelin – Whole Lotta Love
Póki co mam swoje dwie podróby, np. w Atenach, ale na szczęście słyszałem też w oryginale (przynajmniej jeśli chodzi o wokal).


28 The Rolling Stones – Angie
Szkoda, że Stonesi rzadko do tego wracają na koncertach…


29 The Moody Blues – Nights in White Satin
Przydałoby się porządne wykonanie.


30 Procol Harum – A Whiter Shade of Pale
Podobnie jak tu.


31 Jimi Hendrix – Hey Joe
Ileż to wersji słyszałem na koncertach… Własnej nie wyłączając.


32 Myslovitz – Długość dźwięku samotności
Z wynikami wyborów też trzeba się zgadzać, ale nie trzeba ich lubić.

33 Louis Armstrong – What a Wonderful World
Dwa tygodnie temu słuchałem ciekawej wersji w Bangkoku.


34 Archive – Again
Wyrazy współczucia dla tych wszystkich artystów, którzy urodzili się 40 lat za późno i dali się ubiec Pink Floydom…

35 Gary Moore – Still Got The Blues
Czemu nie „Parisienne Walkways”?

36 Marek Grechuta – Dni, których nie znamy
Nie znam.
Tzn. tych dni nie znam.

37 Metallica – Enter Sandman
Niedawno słuchałem w Bangkoku i to w dwóch różnych wersjach. Akustycznie ciekawiej.


38 The Beatles – Let It Be
Najnowsza wersja ma niewiele ponad dwa miesiące. Porywająca publiczność interpretacja Bożeny w Gietrzwałdzie.


39 Queen – We Are The Champions
Ktoś to musiał zaśpiewać, ale czemu ja?


40 Pink Floyd – Money
40-lecie „The Wall” za nami. Pora pomyśleć o 50-leciu „The Dark Side of the Moon”


41 Czesław Niemen – Sen o Warszawie
Kilka razy słyszałem na żywo. Niestety, nie w wersji Niemena…


42 The Doors – Light My Fire
Moją wersję muszę jeszcze udoskonalić.


43 Guns N' Roses – November Rain
Może kiedyś.

44 Obywatel G.C. - Nie pytaj o Polskę
Nie pytam, nie tłumaczę, wszystko jest jasne.

45. Led Zeppelin – Immigrant Song
Już przetłumaczone. Kto zaśpiewa???


46 Led Zeppelin – Since I've Been Lovin' You
Warto kiedyś.

47 Black Sabbath – Iron Man
Należy się tym zająć, by zatrzeć złe wrażenie pewnej polskiej wersji…

48 Nirvana – Smells Like Teen Spirit
Trzy tygodnie temu słyszałem fajną wersję w Bangkoku. Kiedyś przetłumaczę.


49 Queen – We Will Rock You
Też było niedawno w Bangkoku.


50 Uriah Heep – July Morning
Tyle czasu do lipca…


51 Aerosmith – Dream On
Nie eksajtuję się.

52 Scorpions – Still Loving You
Wolę wcześniejsze utwory, co przełożyło się na tłumaczenie.

53 R.E.M. – Everybody Hurts
Nie inspiruję się.

54 The Rolling Stones – (I Can't Get No) Satisfaction
Między przetłumaczeniem a nagraniem upłynęło sześć lat. Przekonał mnie zbliżający się koncert Stonesów.


55 Budgie – Parents
Przetłumaczyłem zainspirowany olsztyńskim koncertem Budgie. Cóż, że 9 lat po nim…


56 The Jimi Hendrix Experience – All Along The Watchtower
Tak trochę jako Hendrix, trochę jako Dylan…


57 Genesis – Mama
Jeśli zajmę się tłumaczeniem, to podejmę decyzję co interpretacji intencji autora – czy to o matce, czy o jakiejś mamuśce…

58 The Doors – People Are Strange
Tłumaczenie i wykonanie ewidentnie do poprawki.


59 Derek & The Dominos – Layla
Jakie to szczęście, że Clapton nagrał wersję akustyczną…


60 Perfect – Autobiografia
Słuchało się w epoce. I na żywo w 1995 roku na festiwalu w Węgorzewie.

61 Pink Floyd – High Hopes
Nie jaram się twórczością Floydów bez Watersa, ale słucham. Może kiedyś przetłumaczę.


62 Deep Purple – When a Blind Man Cries
Jedna z pierwszych moich produkcji, należy się jej ponowne podejście do nagrania.


63 Electric Light Orchestra – Ticket to the Moon
W minionym roku była okazja posłuchać. Warto byłoby przetłumaczyć.


64 Dżem – Whisky
Tyle wersji, w tym własna z Aten.


65 Led Zeppelin – Babe I'm Gonna Leave You
Rok temu świetna wersja w świętej pamięci Andergrandzie (spieszmy się kochać kluby, tak szybko upadają).


66 Kansas – Dust in the Wind
Ma potencjał do tłumaczenia.

67 Mike Oldfield – Tubular Bells
Tu nie ma co tłumaczyć.

68 Simon & Garfunkel – Mrs. Robinson
Świetny film, świetna piosenka, świetne tłumaczenie!


69 Led Zeppelin - Kashmir
W zeszłym roku słyszałem dwa razy na żywo (w Olsztynie i w Wilnie), ale nie zdecydowałem się jeszcze na tłumaczenie.


70 Prince – Purple Rain
Nie tym razem, książę.

71 Marek Grechuta – Chodźmy/Świecie nasz
Czy na koncercie w Kortowie w 1989 roku to było? Raczej nie.

72 Depeche Mode – Enjoy the Silence
Wolę cieszyć się ciszą…

73 Lynyrd Skynyrd – Sweet Home Alabama
Jest już polska wersja olsztyńskiego zespołu Harlem z połowy lat 90. (nie moja oczywiście). Olsztyńscy wykonawcy pamiętają też o oryginale.


74 Black Sabbath – Sabbath Bloody Sabbath
Póki co musi wystarczyć polskie „N.I.B.”.

75 Janis Joplin – Cry Baby
Nie będę wcinał się Danielowi Wyszogrodzkiemu.

76 Eric Clapton – Cocaine
Było parę okazji do posłuchania na żywo różnych interpretacji utworów J.J. Cale’a, ale akurat nie tego.

77 Deep Purple – Highway Star
Nie zawsze grają to na koncertach. Więc chociaż byłem w 2017 roku na koncercie, nie było okazji posłuchać.

78 Breakout – Kiedy byłem małym chłopcem
Słuchałem w zakończonym roku, słuchałem pięć lat wcześniej.


79 The Cranberries – Zombie
Ciszej.

80 Uriah Heep – Lady in Black
Można ciągle oglądać w wykonaniu Uriah Heep, można w wykonaniu Kena Hensleya (autora), można w… moim.


81 Jethro Tull – Aqualung
Kiedyś przetłumaczę.

82 Joe Cocker – You Are So Beautiful
Pluję sobie w brodę, że nie wybrałem się nigdy na jego koncert. A było tyle okazji… Na pocieszenie – byłem na koncercie Henry’ego McCullougha, który wspierał go podczas Woodstocku.

83 Simon & Garfunkel – Sound Of Silence
Rok temu ten utwór stał się nagłe bardzo popularny. Wolałbym nie z takiej okazji.


84 Perfect – Chcemy być sobą
Znów na czasie…

85 Marillion – Fugazi
Nie mam związanych z tym żadnych emocji.

86 The Alan Parsons Project – Eye in the Sky
To jakiś błąd Matriksa w tym zestawieniu.

87 Dżem – Czerwony jak cegła
Ryśka nigdy nie widziałem. Musi mi wystarczyć wersja z Maciejem Balcarem z 2011 roku.


88 Dire Straits – Sultans of Swing
Mam nadzieję, że Paweł nie przeczyta, ale lubię w zasadzie tylko to, co Dire Straits zrobili w latach 70.


89 Breakout – Oni zaraz przyjdą tu
W skończonym niedawno roku była okazja do posłuchania. Geny te same.


90 The Beatles – Yesterday
To jest ten moment, gdy pytamy czemu tak nisko. I odpowiadamy: bo Beatlesi mieli za dużo megaprzebojów i głosy się rozkładają.


91 The Doors – L.A. Woman
W 2012 roku słyszałem w autorskim (czyż nie?) wykonaniu. Moja polska wersja w przygotowaniach.


92 The Doors – Hello, I Love You
W 2012 roku słyszałem… A, to już pisałem.


93 Republika – Biała flaga
Znów na czasie…

94 The Alan Parsons Project – La Sagrada Familia
Nawet dwukrotna wizyta w ponadstuletniej samowolce budowlanej nie zainspirowała mnie do tłumaczenia…

95 King Crimson – 21st Century Schizoid Man
Słuchałem już ze trzy razy w całkiem oryginalnych wykonaniach, w tym raz z Robertem Frippem na scenie. A to wersja Davida Crossa, którego nie było w czasach „In the Court of the Crimson King” w zespole, ale przysposobił sobie utwór. W minionym (!) roku była okazja posłuchać na Torwarze.


96 R.E.M. – Losing My Religion
Coś z moich nieulubionych lat 90.


97 Kult – Polska
Na setliście z pozycji 100. tego utworu nie ma, ale na pewno słyszałem go na żywo 30 września 1994 roku podczas koncertu z okazji 3-lecia Pubu From (i komu to przeszkadzało), na co mam dowód w postaci fragmentu mojej relacji z GW:
Wbrew przypuszczeniom Kult nie zaprezentował nowych piosenek, prawie w całości oparł swój występ na starych utworach. Jedynym nowszym, nieogranym jeszcze utworem były „Ręce do góry”. Większość kawałków pochodziła z ostatnich dwóch-trzech lat. Pierwszą piosenką z lat 80-tych było „Hej, czy nie wiecie”, potem jeszcze „Arahja”, „Generał Ferreira”, „Krew Boga” i „Polska”.

98 Focus – Hocus Pocus
Gol zdobyty na wyjeździe liczy się podwójnie, więc mam dwa punkty za wysłuchanie tego świetnego utworu w autorskim wykonaniu w Holandii. Szkoda, że nie ma nic do tłumaczenia.


99 Free – All Right Now
25 lat temu grał to olsztyński zespół Quartz Alarm, co w GW opisałem następująco:
Następny w kolejności Quartz Alarm. Prowadzący koncert Grzegorz Kasjaniuk obiecuje, że zobaczymy „bliźniaka” Paula Rodgersa, wokalistę Free i Bad Company. Na scenę wchodzi jednak kolejne wcielenie Jima Morrisona, z wyglądu zresztą tylko, bo niestety nie z głosu. Nawet zagranie „All Right Now” nie pomaga w utożsamieniu się z Rodgersem, ale pokazuje za to, że gitarzysta rwie się do grania. Na razie kopiuje zagrywki Hendriksa, ale wzorzec to przecież jak najlepszy...


100 Kult – Arahja
Słuchało się ze trzy razy na koncercie Kultu, ale również w wykonaniu Heya. Na setliście olsztyńskiego koncertu Kultu z 16 lipca 2011 na pozycji 11.


Horacy Tłumacy - na Facebooku
Horacy Tłumacy - na YT
Horacy Tłumacy - lista przetłumaczonych piosenek

Plany na Słońcu 2020

Pora zaplanować to i owo na 2020. Zanim przejdę jednak do rozśmieszania Transcendencji, muszę się wyspowiadać z tego i owego AD 2019.

1. Urlop zagraniczny w październiku, listopadzie lub grudniu. A może nawet zakończony w 2020 roku.
TAK

Czyli bardzo zagraniczny. W grudniu. Odkładana od dwóch lat Tajlandia.


2. Weekend w mieście, do którego ciągle nie mogę się wybrać, bo za blisko i się nie opłaca, ale przecież warto i trzeba.
TAK

To był ustawiony przetarg. Z góry myślałem (i miałem powody) o Toruniu.


3. Kontynuowanie występów publicznych.
TAK

Udało się dwa razy. W tym samym miejscu.
W kwietniu gościnnie:


W październiku to ja miałem gości:


4. Koncert Johna Fogerty’ego w Dolinie Charlotty.
TAK

To o tyle nie było trudne, że miałem już wówczas bilety w ręku. Świetny koncert.


5. Przetłumaczenie 25 piosenek.
TAK

28! Bywały lata, że robiłem po 50, ale może udało się odwrócić trend. Szczególnie na początku roku miałem przypływ weny. Druga fala była we wrześniu, bo zlecenie z Kosmosu mówiło mi, że muszę skończyć „Abbey Road” na 50-lecie tego albumu.

6. Napisanie trzech własnych utworów.
NIE

Tylko jeden. Ale jestem bardzo z niego zadowolony.


7. Zainteresowanie jakiegoś profesjonalnego wykonawcy swoimi tłumaczeniami, np. piosenek The Beatles.
NIE

Może gdybym coś zrobił w tym kierunku…

8. Trzy dowolne koncerty za granicą.
TAK

A proszę bardzo: jeden w Wilnie, jeden na Koh Changu i kilka w Bangkoku.


9. Nowy instrument muzyczny.
TAK

Skoro Ringo Starr powiedział, że rola studia nagraniowego (oczywiście pod wodzą George’a Martina) polega na tym, by gitara brzmiała jak fortepian, a fortepian jak gitara, to mogę chyba zaryzykować, że nowy piecyk może wystąpić w roli nowego instrumentu.


10. Jakiś ciekawy spektakl podczas Olsztyńskich Spotkań Teatralnych.
TAK

„Mało Jandy w Jandzie” powiedziałem po wyjściu ze spektaklu „Zapiski z wygnania”, co bynajmniej nie było krytyką.


80 proc. realizacji. W pracy za tyle premii nie dają, ale jeśli cel ambitny, to z roboty nie wyrzucają. Czyli nie tak źle!

Co zatem planuję w 2020 roku?

1. Występ publiczny jako gość.

2. Samodzielny występ publiczny.

3. Koncert Nicka Cave’a w Gliwicach.

4. Przetłumaczenie 30 piosenek.

5. Zajęcie miejsca na widowni Olsztyńskich Spotkań Teatralnych lub Demoludów.

6. Trzy koncerty za granicą.

7. Napisanie dwóch własnych utworów.

8. Urlop poza Europą.

9. Dwa weekendy w Polsce.

10. Więcej profesjonalnych wykonań moich tłumaczeń.

wtorek, 31 grudnia 2019

Moja lista przebojów 2019 roku

Na miejscu 10.:
Konsumpcja kultury

Nie jakieś tam przesadne obżarstwo. Trochę tu skubnąłem, trochę tu. Minimalna dawka, żeby считать себя культурным человеком.
A to człowiek posłucha Trójkowego Topu Wszech Czasów i podda się refleksjom. Ponownie włączy to radio po paru miesiącach, by posłuchać Polskiego Topu Wszech Czasów i doświadczyć innych refleksji.
A to wybierze się do Torunia, by zmierzyć się z nieczystą formą Mariny Abramović:


A to wpadnie do kina. „Ból i blask” Pedra Almodóvara oraz „W deszczowy dzień w Nowym Jorku” Woody’ego Allena to jazda obowiązkowa. „Yesterday”, czyli wyimaginowany świat bez Beatlesów, to jazda z uśmiechem na ustach. „Once Upon a Time in Hollywood” to jazda bez trzymanki (w zasadzie odlot, bo oprócz sierpniowej premiery obejrzałem ten film z siedem razy w czasie dwudziestu kilku godzin spędzonych w samolotach w tę i z powrotem do Bangkoku). No i na deser „Us + Them”, czyli dałem zarobić parę złotych Rogerowi Watersowi w podziękowaniu za pozycję 2.
Nie samym kinem człowiek żyje. Znów udało się kupić bilety na Olsztyńskie Spotkania Teatralne, gdzie zobaczyliśmy „Zapiski z wygnania”, quasimonodram Krystyny Jandy („mało Jandy w Jandzie” – moja najkrótsza, chociaż nieoddająca pozytywnego wrażenia, recenzja).


Na Demoludy też kupiłem bilety, ale w obliczu choroby na spektakl „Korzeniec” wysłałem dwie koleżanki z pracy. Zamiast tego przydarzyła mi się lekka, łatwa i przyjemna wizyta w Teatrze Muzycznym w Gdyni.


Nie samym kinem, nie samym teatrem i nie samą pozycją 9. człowiek żyje. Inspirowany wizytą w Bangkoku i radami dobrych ludzi, sięgnąłem po audiobooka „Karaluchy”. Idealnie się słucha mając ten sam powierzchowny poziom znajomości miasta, co Jo Nesbø. Dla równowagi natychmiast po zakończeniu „Karaluchów” sięgnąłem po „Gniew” Miłoszewskiego. Słuchanie 10 tys. km od domu powieści zanurzonej w Olsztynie bardziej niż „Lalka” w Warszawie to rozrywka sama w sobie.
W zaciszu domowym bardziej tradycyjne lektury, chociaż czasem o bardzo nietradycyjnych sytuacjach.


A w papierowej kolejce „Szczerze” Donalda Tuska, „Nie ma” Mariusza Szczygła oraz totalna zaległość, czyli „Nikt nie wyjdzie stąd żywy. Historia Jima Morrisona” Jerry’ego Hopkinsa i Danny’ego Sugermana.

Z kultury nominalnie wysokiej pójście do BWA załatwia sprawę?


Na miejscu 9.:
Koncerty w trzech krajach

Koncertów, jak co roku, dużo. Niektóre zasłużyły na oddzielne pozycje na liście. Pozostałe tworzą solidny muzyczny przekładaniec.

Nowy rok dobrze rozpocząć z Beatlesami. Choćby i w filharmonii, którego to połączenia w zasadzie nie lubię, ale dla Wadima Brodskiego robię wyjątek.


Po Beatlesach może być tylko Led Zeppelin. Moje pożegnanie (o czym jeszcze nie wiedziałem) z Andergrantem.


Po Led Zeppelin może być tylko Breakout. Nawet nieistniejący.


Lokalny przerywnik artystyczny, czyli dawna koleżanka z pracy, a obecnie (czasem) koleżanka ze sceny. Nie tym razem.


Potem koncert z pozycji 4, a kilka dni później występ, który miałby szansę wylądować wysoko w rankingu, gdyby artysta był bardziej oryginalny. Ale i tak było ekscytująco. Z okazji koncertu Phila Batesa przypominającego piosenki Electric Light Orchestra, do czego ma nieco prawa, przetłumaczyłem nawet „Don't Bring Me Down” oraz „Livin' Thing”.


W połowie sierpnia okazało się, że nie kumam festiwalowej bazy.


Kumam za to, przynajmniej mam takie wrażenie, Bukartyka.


Wrzesień, 15. rocznica ślubu. Dobra okazja, by w Wilnie posłuchać pana z Ameryki grającego utwór napisany przez innego pana z Ameryki, którego pradziadkowie wyemigrowali za ocean 117 lat temu z Litwy.


Kompromitująco długa przerwa w koncertach (chociaż nie do końca, bo przecież pozycja 3.) i na tajlandzkim Koh Changu słuchamy w grudniu nie tylko bluesa. Tym razem Hendrix bardziej dosłownie.


W Bangkoku na słynnej Khaosan Road kilka występów za jednym podejściem, np. w klubie The Hub, gdzie grają głównie lata 90., np. „Creep”.


Dla odmiany na sąsiedniej ulicy Rambuttri… to samo. Tzn. przeważnie te same utwory. Coś mają krótką playlistę te klubowe cover bandy. Ale moment z akustyczną wersją „Killing in the Name” zapamiętam na długo.


Do kompletu seria muzycznych wieczorów w naszym hotelu u progu Chinatown. Przeważnie adekwatny do okoliczności jazz z lat 30. I można pogadać. Angielski z chińskim akcentem łatwiejszy od angielskiego z akcentem tajskim.


Na finał koncertowego roku godna kropka nad i, czyli Voo Voo na dziedzińcu zamku. A jak zamek (choćby i kapituły), to i z Królem.


Na miejscu 8.:
Tłumaczenia z okazji i bez okazji

W tym roku zdecydowanie więcej niż w poprzednim. Poza tym sporo się działo wokół przekładów. W styczniu Antyradio odkryło (smutna okazja) moją polską wersję „Sound of Silence”.


W kwietniu i październiku koncerty z tłumaczeniami. No i pozycja 2.

Z tegorocznej listy jestem dumny:
Śmierć się czai w czarnym worku (The Beatles - Yer Blues)
Kłamie, mąci, rani (Led Zeppelin - Your Time Is Gonna Come)
Jezu, to nie jest proste (The Beatles - Ballad of John And Yoko)
Cała naprzód, panie bosman (The Beatles - Yellow Submarine)
To nie jest reklama biura podróży (The Beatles - Magical Mystery Tour)
Niedaleko pada wiking od zeppelina (Led Zeppelin - Immigrant Song)
Kochaj i rób, co chcesz (The Beatles - All You Need Is Love)
Pchają się drzwiami i oknami (The Beatles - She Came in Through the Bathroom Window)
A gdybym był… (Pink Floyd - If)
Deszczyk pada, słońce świeci, Baba Jaga masło kleci (Creedence Clearwater Revival - Have You Ever Seen the Rain?)
Zacznij od Fausta (Creedence Clearwater Revival - Bad Moon Rising)
Zamknę ją w skrzyni na klucz (Cliff Richard - Living Doll)
Minimum słów, maximum muzyki (The Beatles - I Want You (She's So Heavy))
To była długa, mroźna zima (The Beatles - Here Comes the Sun)
Ku chwale czy dla szydery? (The Beatles - Dig It)
Jestem, proszę pana, na zakręcie (Creedence Clearwater Revival - Up Around the Bend)
Nie łam mnie tak (Electric Light Orchestra - Don't Bring Me Down)
Oszaleć ci dam (Donovan - Sunshine Superman)
Straszna rzecz do stracenia (Electric Light Orchestra - Livin' Thing)
Dawno temu w nocy (Roy Head - Treat Her Right)
Góra tak wielka, że aż jej nie widać (Donovan - There Is a Mountain)
Męska idylla na trzy głosy, nie licząc pana z hi-hatem (The Beatles - Because)
Król Słońce półfabrykat (The Beatles - Sun King)
Musztarda po piosence (The Beatles - Mean Mr. Mustard)
Zabójczo piękny plastik (The Beatles - Polythene Pam)
Jej ukryty majestat (The Beatles - Her Majesty)
Ptak ciągle na wolności (Lynyrd Skynyrd - Free Bird)
Pan Trebor wstaje (The Doors - L.A. Woman)

W efekcie byłem gotowy na 50-lecie „Abbey Road”:


Na miejscu 7.:
W jak Wilno

Trzeci raz w Wilnie. Koncert, placki ziemniaczane, luz.


Na miejscu 6.:
Brakuje krzeseł

Przykre fakty są takie, że piszę niepokojąco rzadko. Zawsze czekam na wyraźną inspirację. Ta przyszła w czasie koncertu z pozycji 3. A medal za zasługi dla rozwoju mojej twórczości należy się Pawłowi Jarząbkowi. Przed Wami piosenka meblarska.


Na miejscu 5.:
Torwar Tajemnic

Koncert Nicka Masona, czyli po Davidzie Gilmourze trzy lata temu i Rogerze Watersie w ubiegłym roku prawie floydowski komplet. A z tej okazji tłumaczenie „If”. A na Floydów chadzam zawsze z Jackiem.


Na miejscu 4.:
W jak Woodstock

Można powiedzieć, że pięćdziesiąt lat na to czekałem. W pół wieku po Woodstocku pierwsza wizyta w Polsce Johna Fogerty’ego, jednego z ważniejszych muzyków tamtego festiwalu i tamtych czasów. Staliśmy pod samiuśką sceną i śpiewaliśmy WSZYSTKIE piosenki.


Zwłaszcza, że mam sporo tłumaczeń Creedence Clearwater Revival. Choćby te trzy z okazji koncertu „Have You Ever Seen the Rain?”, „Bad Moon Rising” i „Up Around the Bend”.


Na miejscu 3.:
Pchaj się na afisz, niezależnie od tego czy potrafisz

Zachęcony licznymi przykładami z życia publicznego nie odmawiam sobie wchodzenia na scenę. W kwietniu trzy tłumaczenia Beatlesów zaśpiewane na rozgrzewkę koncertu The Doctors.


W październiku cały (no, prawie cały) koncert dla mnie. Klasyka Rocka po Polsku. Dzięki gościnności Pawła Jarząbka zagraliśmy w GOK-u w Gietrzwałdzie kilkadziesiąt piosenek po polsku z moimi tłumaczeniami. Wspierali mnie Jacek, Michał, Agnieszka, Bożena i zespół The Doctors. I to wszystko przy naprawdę pełnej sali. Dzięki!


W skrócie:


Na miejscu 2.:
Czterdzieści lat później

Tłok w pierwszej trójce duży, więc czterdziestolecie „The Wall” dopiero na drugim miejscu.


A było to naprawdę poważne wydarzenie. Po pierwsze jedno z moich najambitniejszych tłumaczeń. Trudny tekst, dwupłytowy album. Po drugie celebracja dokładnie w czterdziestą rocznicę premiery. Po trzecie udało się wypełnić filharmonię aż dwa razy. Po czwarte to wszystko w Olsztynie. Po piąte to było naprawdę dobre!


W ramach promocji wizyta w radiu UWM FM.


Na miejscu 1.:
Odchodząc od zmysłów w Tajlandii

Już kiedyś byłem w tak dalekiej Azji, ale po 22 latach zmieniła się i Azja, i moja percepcja, i oczekiwania, o możliwościach finansowych nie wspominając. Tajlandię chłonęliśmy więc wszystkimi zmysłami.


Chociaż głównie pławiliśmy się w zbytku.


Będzie jeszcze pora, by to wszystko opisać. Na razie tylko spojrzenie od kuchni.


Dla przypomnienia:
Moja lista przebojów 2008 roku
Moja lista przebojów 2009 roku
Moja lista przebojów 2010 roku
Moja lista przebojów 2011 roku
Moja lista przebojów 2012 roku
Moja lista przebojów 2013 roku
Moja lista przebojów 2014 roku
Moja lista przebojów 2015 roku
Moja lista przebojów 2016 roku
Moja lista przebojów 2017 roku
Moja lista przebojów 2018 roku

sobota, 28 grudnia 2019

Voo Voo na zamku

Ostatni tegoroczny koncert jak przed rokiem – to samo miejsce, ten sam organizator, tak samo zimno, znów zabrakło biletów i taki sam wysoki poziom artystyczny. Czyli na dziedzińcu olsztyńskiego zamku, MOK, przejmujące do szpiku kości minus 2 stopnie, bilety kupiliśmy w czasie pobytu w Bangkoku, a wysoki poziom artystyczny zapewnił tym razem zespół Voo Voo z gościnnym udziałem Króla.


Jako psychofani przyszliśmy godzinę przed koncertem, zajęliśmy najlepsze miejsce przed samą sceną i… zamarzaliśmy. Gorąco się zrobiło, gdy w oknie zamku pojawił się mistrz saksofonu.


Voo Voo to obecnie zespół ponadczasowy. Dosłownie. Składa się z muzyków reprezentujących cztery dekady. Wojtek Waglewski urodził się w latach 50. Mateusz Pospieszalski w latach 60. Karim Martusewicz w latach 70., a Michał Bryndal w latach 80. Można byłoby powiedzieć, że to mieszanina rutyny i młodości, ale przecież nie będziemy zarzucać Bryndalowi rutyny a Waglewskiemu wypominać młodego wieku… Czy jakoś tak.


Dlatego grają bawiąc się i bawią się grając. Profesjonalny luz pod wodzą wyluzowanego profesjonalisty.


W pakiecie z Voo Voo był Król, a w pakiecie z Królem była jego żona Iwona. Sympatyczny moment koncertu, choć trwający tylko dwa utwory. Widać spieszyli się „Do domu”, że tak błyskotliwie zażartuję.


Muzyka gorąca, powietrze zimne. Trudno klaskać w rękawiczkach, więc entuzjazm okazywaliśmy przeważnie paszczowo. Widać mało entuzjastycznie, bo Voo Voo zagrało, ukłoniło się i poszło. Bez bisu. Za co serdecznie jestem wdzięczny, bo zimno jak cholera.


czwartek, 19 grudnia 2019

Niepodobna wejść dwa razy do tej samej piwnicy

Próbowaliśmy drugi raz wejść do tej samej rzeki, a konkretnie do tej samej piwnicy, czyli po roku znów spotkaliśmy się w podziemiach Wysokiej Bramy. Ale że niepodobna dwa razy wejść do tej samej rzeki, nie wszystko było tak samo. Frekwencja była inna. Uczestnicy byli inni (a nawet jeśli niektórzy byli ci sami, to przecież nie tacy sami). Program był inny. Menu było inne. Piosenki były wprawdzie te same, ale fałszowaliśmy w nich w zupełnie innych miejscach niż przed rokiem. Organizatorzy niby ci sami, ale jak zawsze w innym składzie. Komendantka hufca była inna. Tylko powód spotkania się nie zmienił – kolejna wigilia instruktorska hufca „Rodło” za nami.

Druh Dżozef przygotował farsz ruski.


Druh Bóła zaprezentował swoją wersję farszu grzybowego.


Druh Mako nie tylko wystąpił ze swoim farszem szpinakowym, ale zagniótł również hurtowe ilości wysokiej jakości ciasta pierogowego.


Druhna Bogusia pod nieobecność Druha Makarona wystąpiła per procura z jego farszem kapuścianym.


Ciasto samo się nie rozwałkuje…


Więc wspólnymi siłami rozpłaszczaliśmy mączną masę, niezależnie od funkcji i stopnia…


No i farsz sam się nie zapakuje do środka…


Pozostaje zagadką, komu przypadł zaszczyt zjedzenia pieroga ulepionego przez komendantkę hufca…


… a kto poczuł niebo w gębie smakując pieroga, który wyszedł spod ręki zastępczyni komendantki hufca.


Pierogi sklejone, pora na gotowanie. Przy garach niezastąpiony od lat Druh Bóła.


Pora serwować. W tej roli (i w wielu innych) idealny Druh Kędzior.


Po harcerskim opłatku czas na wieczerzę i kolędy.


Czasem w wersjach gospel….


…a czasem, nomen omen, po bożemu…


Refleksyjny moment wigilii, czyli baśń „Choinka” Hansa Christiana Andersena na cztery głosy przeczytana, a na koniec przez znawcę tematu morałem okraszona.


Po smutnych chwilach czas na wesołe, bo oto pojawia się Święty Mikołaj, z twarzy podobny do zupełnie nikogo.


W tym roku pod choinką znaleźliśmy upominki inspirowane piernikiem. Więc Druh Bóła, dzięki otrzymanej mapie, pojedzie do Torunia szukać najlepszych na świecie pierników!


Gdy chcesz niebo w gębie poczuć,
Zdążaj śladem Kopernika…
Ruszaj do Torunia w podróż
I dobrego zjedz piernika!

Oczywiście, nie tak łatwo było dostać upominek. Najpierw trzeba było przynieść zaświadczenie od rodziców, że się nam naprawdę należy!


Bratnie Słowo sobie daliśmy, że za rok znów się spotkamy…