środa, 3 września 2008

Yes, sir! Wolę stroopwafla

W Goudzie nie robią bynajmniej sera gouda. W Goudzie robią stroopwafle. A przynajmniej zostały tam one wynalezione. Miejscowy piekarz w 1784 roku upiekł wafle z różnych resztek, zalał karmelem i wynalazł w ten sposób ulubione ciastko Holendrów. Moje też.


Co z tym serem? Przecież każde dziecko wie, że gouda pochodzi od Goudy. Owszem, ale przecież sera nie robi się w samym mieście. Jego produkcja odbywa się od wieków w pobliskich wioskach. Miasto spełniało rolę kontrolera jakości i ilości.


Nie w pochodzącym z 1450 roku ratuszu jednak się ta kontrola odbywała, lecz w wadze miejskiej. W wielu średniowiecznych miastach stały specjalne budynki, w których urzędowo ważono towary. Waage-Bouw w Goudzie stanęła w 1668 roku. Zdobi ją ten charakterystyczny relief, autorstwa Bartholomeusa Eggersa.


Zagadka, której nie potrafię rozstrzygnąć jest taka – czy miasto Gouda wzięło nazwę od rodziny van der Goudé czy też ta niderlandzka szlachta przyjęła nazwisko od miasta. W starszych wersjach nazwy miasta widzę zresztą słowo „złoto”, ale to pewnie przypadkowa zbieżność. Pierwotnie miasto nazywało się Golde, Die Goude, Ter Goude, Tergouw i wszystkie te nazwy pochodzą chyba od rzeki Gouwe. To akurat kanał.


Na pewno rodzina van der Goudé miała swoją kaplicę przy XV-wiecznym kościele św. Jana (Sint Janskerk), najdłuższym w Holandii.


Cztery filmy z Goudy:

Ratusz


Waage-Bouw


Catharina Gasthaus przy kościele św. Jana


Nad kanałem