poniedziałek, 8 września 2008

Król zrzuca się na kąpielisko

Holenderskie miasteczko Domburg kiedyś leżało na wyspie Walcheren. Nie, nie przeniosło się. Wyspa Walcheren w 1872 roku stała się po prostu półwyspem. Nie takie cuda dzielni kalwiniści robili.
Domburg to naprawdę małe miasto w gminie Veere w prowincji Zelandia. Ma mniej więcej 1500 mieszkańców. Sam boję się tego, co teraz napiszę, ale zaryzykuję: w Polsce w takich miasteczkach diabeł mówi dobranoc, a w Holandii Pan Bóg mówi dzień dobry.

Region ma historię sięgającą czasów rzymskich i wcześniejszych, ale dzisiejszą wizytówką miasta jest to, co zapoczątkowano w XIX wieku. Domburg to drugi najstarszy kurort w Holandii.

Pierwsi turyści pojawili się tu już w XVII i XVIII wieku, przyjeżdżając z niedalekiego Middelburga, stolicy prowincji.

Już 300 lat temu turyści przyjeżdżali z pewnością na rybkę.


Kurort z kąpieliskiem to dopiero początek XIX wieku. Pierwsze kąpiele w wodzie morskiej zaoferowano w 1834 roku, w wózkach z wodą. A pierwszy pawilon kąpielowy wybudowano w 1837 roku przy wsparciu finansowym samego króla Wilhelma I.

Do 1872 roku wypoczynek w Domburgu był dostępny dla elit, z powodu trudności z dostaniem się na wyspę. Po wybudowaniu linii kolejowej, która uczyniła z Walcheren półwysep, na kąpiele morskie w Domburgu zaczęli przyjeżdżać ludzie z Holandii, Belgii, Anglii i Niemiec, a nawet Ameryki.

Z tamtych czasów przetrwał m.in. wybudowany w 1889 roku Badpaviljoen czyli po prostu pawilon kąpielowy. Zastąpił pawilon wzniesiony w 1837 roku.

Projektantem nowego pawilonu był architekt J.J. van Nieukerken. Budynek kosztował 33 tys. guldenów. Pawilon wyposażono w dziewięć apartamentów, restaurację i oczywiście kąpielisko.

Innym ciekawym miejscem w Domburgu jest wieża ciśnień z 1933 roku. Zaprojektował ją Hendrik Sangster. Wieża ma 28,5 m wysokości i pojemności 200 m sześciennych. Obecnie jest własnością prywatną, nie można jej zwiedzać. Ale satysfakcjonujący jest widok z daleka.

Jest też oczywiście średniowieczny kościół z XV wieku. Protestancki. Oczywiście. Za dnia wygląda tak.

A nocą tak.

No to jeszcze kojący obrazek z zimnej plaży.