piątek, 13 września 2013

Wszystkie drogi prowadzą nad morze

Tak jak niektórzy w Polsce głęboko wierzą, że Krzysztof Kolumb był Polakiem, tak niektórzy Chorwaci są święcie przekonani, że Marco Polo urodził się w Korčuli. I to w czasie, gdy miasto było niepodległe, niezależne chwilowo od Republiki Weneckiej.


Korčula to główne miasto wyspy o tej samej nazwie. Na Korčulę można dostać się na dwa sposoby, ale bez promu się nie obędzie. Dłuższa droga morska prowadzi z Rijeki, ze Splitu, z Dubrownika – jak kto woli. Jak ktoś cierpli na chorobę morską, jedzie za bośniacki przesmyk, z drogi nr 8 skręca w prawo w drogę 414 i wjeżdża na półwysep Pelješac. Po kilkudziesięciu krętych i malowniczych kilometrach dojeżdża do miejscowości Orebić, gdzie już czeka na nas usłużna Jadrolinija.


Płynie się około 20 minut. W sam raz, żeby zdążyć się zachwycić i nie zdążyć się znudzić (o nudnościach nie wspominając).


A jest się czym zachwycać. Miasto od strony morza można pomylić z Dubrownikiem. Nie bez powodu mówią o Korčuli, że to mały Dubrownik.


Więc po tych 20 minutach dopływamy na Korčulę, ale nie do Korčuli. Prom przybija do miejscowości Dominče, skąd do głównego miasta jest jeszcze kilometr lub dwa. Najlepsze miejsca parkingowe są w porcie. Stamtąd kilka minut do XIV-wiecznej bramy Veliki Revelin, którą wchodzi się do zabytkowej części miasta.


Veliki Revelin równie korzystnie prezentuje się od strony miasta, na placu Antuna i Stjepana Radićów (chorwackich polityków z przełomu XIX i XX wieku).


Zaraz za bramą znajduje się kościół św. Michała z 1603 roku. Mały, jak małe jest miasto.


Następnie idzie się ulicą Korćulanska Statua 1214, upamiętniającą wydarzenia sprzed 800 lat, gdy miasto uwolniło się spod panowania weneckiego i otrzymało własny statut prawny. Na krótko, bo w 1256 roku znów weszło w skład weneckiego imperium.


Tym sposobem docieramy do placu św. Marka (zupełnie jak w Wenecji...). Pierwszy kościół po lewej stronie to kościół Matki Bożej (crkva Gospojine).


Po prawej stronie placu mamy natomiast Pałac Opatów.


Z lewej strony Pałacu Opatów widzimy katedrę św. Marka z XV wieku.


Z tyłu katedry św. Marka znajduje się malutki kościół św. Piotra. Pochodzi z XI wieku, ale obecną formę przybrał w XVI wieku.


Wnętrze kościoła św. Piotra zdominowały figury apostołów.


W końcu docieramy do biegnącej w stronę morza uliczki Depolo, przy której podobno urodził się Marco Polo.


A skoro Polo przyszedł na świat w 1254 roku, to znaczy, że urodził się w czasie, gdy Korćula była wolnym miastem. Po cichu, żeby nie odbierać radości Chorwatom, umówmy się jednak, że urodził się raczej w Wenecji.


Ku morzu biegnie nie tylko ulica Depolo. W zasadzie wszystkie ulice biegną ku morzu, np. dr. Dinka Mirośevića.


Sąsiednia ulica Rafa Arneri. Znajdź 10 różnic z ulicą Mirośevića.


Skoro wszystkie drogi prowadzą nad morze, to docieramy na Śetaliśte Petra Kanavelića. Tu można zjeść. Można, jeśli znudzony kelner zapamięta zlecenie. Jak nie zapamięta, to potem obrażony nie chce pieniędzy. Proszę bardzo, nic na siłę.


I prawie na końcu baszta Zakerjan. Stąd już można tylko wracać.


A jak się nie chce wracać, to można się pogapić na prom.