sobota, 23 września 2017

Koncert Galowy

Ten koncert, podobnie jak cały Zlot Dla Tych, Co Zostali, wyglądał daleko inaczej, niż pierwotnie planowaliśmy... Wśród licznych koncepcji należy wymienić przyczepę z ruchomą sceną na perkozowej plaży, zaproszenie stachurowego barda Marka G. czy występ pewnego olsztyńskiego zespołu, również oddającego cześć Stedowi. Koncepcji zeszłorocznej raczej nie chciałem powtarzać. Piszę w osobie pierwszej, bo za Koncert Galowy odpowiadałem ja. Skoro odpowiadałem, to zebrałem wykonawców i umówiłem się z nimi na konkretne piosenki. A niektórym wcisnąłem je na siłę. Podobnie jak jedną z dwóch podłączanych do Jackowego miksera gitar. I jednej niepodłączalnej.


Nie udało się uciec oczywiście od porównań z ubiegłym rokiem. Nagłaśniany koncert w czasie zlotu w Nemo był ciepło przyjętą niespodzianką. By w tym roku podnieść poprzeczkę, planowałem rozszerzenie składu o perkusję. Niestety, umówiony już Michał musiał zrewidować swe plany przyjazdu do Perkoza. Nie zawiódł Jacek. W końcu też był kiedyś w harcerstwie, a na słowie harcerza...


W rozpoczęcie koncertu wrobiłem Josepha.


Publiczność oczywiście rozentuzjazmowana. Jak długo wystarczy jej sił?


Joseph – „To, co było, minęło”
Słowa napisał i muzykę skomponował Jacek Małecki. Piosenka po raz pierwszy ukazała się na płycie „Bieszczady jak co roku” wydanej w 1980 roku przez Wołosatki i Grube Dudy.


Joseph – „Bieszczadzki trakt”
Bogusław Adamek napisał tę piosenkę w 1982 roku w czasie operacji Bieszczady 40 dla harcerzy stanicy piotrkowskiej. Utwór tytułowy z płyty Wołosatek z 1983 roku. Autor ze zdziwieniem po latach odkrywa, jak zmienia się jego tekst. Napisał oryginalnie, że „niedźwiedź idzie, a ptaki się drą”, zaś Wołosatki zaśpiewały na płycie „tylko gwiazdy przyjazne dziś są”.


Joseph – „Bieszczady” (Tu w dolinach wstaje)
Klasyka Andrzeja Starca z gdańskiego Klubu Piosenki „Stajnia”. W 1988 roku spotkaliśmy autora tej piosenki, a jakże, w Bieszczadach, na Połoninie Wetlińskiej.


Joseph – „Pędziwiatr”
To był chyba jeden z hymnów 155 Olsztyńskiej Starszoharcerskiej Drużyny Turystycznej „Swobodne Elektrony”, których liczba przedstawicieli na naszym zlocie przekroczyła dziesiątkę.


Największy fan na widowni w akcji. Pod koniec odkryje w sobie wykonawcę...


Joseph i Gałąz – „Piosenka turystyczna nr 3”
Jeden z dwóch moich najbardziej znanych utworów, żyjących własnym życiem… W internecie znalazłem kilka wersji tekstowych, np. brakuje jednej linijki. Ciekawe jak to wychodzi w śpiewaniu, gdy brak jednej linijki teksu? Dostają zapewne czkawki... Ciekawe również jak ewoluuje linia melodyczna, której współautorem był Gałąz. Dokonał on zresztą pierwszej ingerencji w oryginalny tekst. Jako znany świętoszek zmienił „A nogi drżą ci jak u dziewicy” na „A nogi drżą ci jakby z osiki”. W piosence jest mowa o 40 zł. Na początku 1988 roku nie była to oszałamiająca kwota, ale coś jednak znaczyła (można było kupić zapiekankę). Potem zawartość kieszeni wybiegającego w piosence z domu harcerza gwałtownie zubożała, by w 1995 roku, po denominacji, odzyskać swoją wypasioną godność. Zupełnie jak w pewnej piosence Agnieszki Osieckiej, że się porównam do dobrego wzorca :) „Potem wiążą koniec z końcem za te polskie dwa tysiące...”


Pierwsza z moich piosenek dzisiejszego wieczora, w klasycznym wykonaniu ogniskowym Josepha i Gałąza, który nawet odnalazł mikrofon dla swej harmonijki.


Wertepiusz – „Dom malowany”
Liryczny i nostalgiczny, jak zawsze, Paweł w piosence, którą pamiętamy z jego wykonań w 1985 roku na nieistniejącej już bazie obozowej w Baranówce koło Fromborka.


Wertepiusz – „Jest już za późno, nie jest za późno”
Czym byłby harcerski koncert bez Stachury? Nawet jeśli słabo go rozumiemy...


Co powiedział na koniec swego występu Paweł? „To było okropne przeżycie...” Co nie przeszkodziło mu potem... (ale nie uprzedzajmy wypadków).


Siudemka – „Bieszczady rock and roll”
Nie lubię oryginalnego wykonania tej piosenki przez Wołosatki, bo jest zbyt grzeczne, zupełnie nie rockandrollowe. Na szczęście Siudemka dała czadu!


Było to zresztą pierwsze, ale nie jedyne na dzisiejszym koncercie trio. W dodatku bez próby.


Nie ma koncertu bez Gałąza.


Gałąz – „Jesienne wino”
Piosenkę napisał i wykonywał Andrzej Koczewski (1955-2015). Autor zmarł 14 marca 2015
roku podczas przeglądu piosenki turystycznej YAPA. Symboliczna śmierć dla autora piosenek turystycznych...


Gałąz – „Piosenka Bodzia (Strumień)”
Ten utwór Bogusław Adamek napisał jako „Piosenkę Bodzia”. Tytuł okazał się za skomplikowany i szybko została przemianowana na „Strumień”.


Gałąz – „Gawęda o miłości do ziemi ojczystej”
Kolejna piosenka z historii 155 Olsztyńskiej Starszoharcerskiej Drużyny Turystycznej „Swobodne Elektrony”. Gałąz w niezłym szpagacie mentalnym, skoro przyszło mu śpiewać tekst Wisławy Szymborskiej.


Gałąz – „Harcerska miłość”
Ciekawe ile siwych włosów ma dziś druhna, dla której ktoś za czasów naczelnika (strzelam) Kineckiego napisał ten tekst...


Gałąz i Robas – „Harcerska miłość II”
Uwielbiam dekonstruować cudze piosenki. Utwór o tym, co latem najważniejsze… Tonacja ni to ironiczna, ni to nostalgiczna. Wówczas pewnie więcej ironii, dziś więcej nostalgii :) Oryginalny tekst popularnej (niegdyś) harcerskiej ballady wyprzedzającej o lata poetykę disco-polo. Drugie i ostatnie trio dzisiejszego wieczora.


Robas – „R jak Rodło”
Powoli przejmuję scenę. Na początek premiera, czyli piosenka o hufcu „Rodło”. W końcu z powodu tego hufca tu jesteśmy...


Robas – „Zawsze mało”
Pierwsze z trzech piosenek na tych samych chwytach. Piosenka Ireneusza Misztala z Opolszczyzny. Kwintesencja harcerskiego hedonizmu. No dobra, epikureizmu.


Dla kogo te brawa?


Robas – „Ostrężyny”
I znów GeCD. I znów piosenka Ireneusza Misztala z ówczesnej Chorągwi Opolskiej. Autorskie wykonanie tej piosenki pojawiło się m.in. tu, w „Perkozie”, w maju 1985 roku, podczas II Zlotu Absolwentów Szkoły Harcerstwa Starszego „Perkoz”.


Robas – „Zielony mundur”
I jeszcze raz GeCD. Internetowe poszukiwania zakończone sukcesem – autorem tej piosenki jest nieżyjący już Robert Bochenek z hufca Kraków Nowa Huta. Podobno autor również „Szarej lilijki”.


Cypek wykonał „Ogniobranie” (Najpiękniejsze ogniobrania? Nie „gdzie”, ale „kiedy”... Kiedy? Gdy się było młodym i niezmęczonym jeszcze sprawami „nieważnymi i małymi”...) oraz „Opadły mgły, wstaje nowy dzień” (Jak to? Zbliżamy się do trzeciej dziesiątki na naszym koncercie, a dopiero drugi Stachura?).


Maras – „Rajd Świętokrzyski”
Słyszałem tę piosenkę może ze dwa razy w życiu. Ciekawe skąd ją wykonawca wytrzasnął? Zapewne z Rajdu Świętokrzyskiego. Ja w Górach Świętokrzyskich byłem w czasach, gdy dopiero się wypiętrzały, w czerwcu 1982 roku.


Watra – „Chory na wyobraźnię”
W ubiegłym roku tę piosenkę Mariusza Zadury śpiewał Gałąz, w tym gość specjalny zlotu.


Watra – „Zielony las”
Wykonawca spoza naszego zamkniętego kręgu wzajemnej adoracji, więc piosenka, której nie śpiewaliśmy ze trzydzieści lat...


Jacek – „Zgasiłem Słońce”
Pora na Jacka, który nie tylko nagłaśnia nasz koncert i akompaniuje nam na basie, ale przecież jest też autorem piosenek.


Więc na kilka najbliższych utworów przy basie pojawiam się ja.


Jacek – „Inny wymiar”
To znaczy przy tym utworze się nie pojawiam, bo nie zdążyłem opanować tej świeżej piosenki Jacka.


Jacek – „Niebo”
Wracam do basu, bo lubię grać na jednej nucie (no, dwóch).


Jacek – „Tratwa”
Nie ma koncertu Jacka bez Marka Dyjaka...


Jacek – „Coś ważnego”


Jacek, dzięki! Widzimy się w grudniu! I to dwa razy!


Robas – „Always Look On The Bright Side Of Life”
Pierwsze moje tłumaczenie dzisiejszego wieczora. Co ma wspólnego Latający Cyrk Monty’ego Pythona z harcerstwem? Gwiżdżemy na to!


Robas – „Hamlet ‘88”
Tę moją piosenkę śpiewa etatowo Gałąz, autor muzyki. Dziś postanowiłem w końcu wykonać ją publicznie samemu.


Robas – „Trzynaście srebrników”
Kontynuując wątek własnych piosenek... Poprzednia ma już prawie 30 lat, a ta ledwie dwa. I o ile pierwsza jest raczej wprawką niż rzeczywistym zapisem przeżyć, to druga jest na pewno autobiograficzna (w końcu 19-latkowi trudno odwoływać się do swej biografii, a 48-latek już nie tylko może, ale i powinien).


Robas – „Marija”
Tę piosenkę zespołu Divlje Jagode oczywiście przetłumaczyłem (cztery lata temu, przed wyjazdem do Bośni i Hercegowiny), ale miło mi się ją śpiewa w oryginale. Nie sądzę, by w Polsce można było często usłyszeć na żywo bośniackie utwory.


Jacek i Robas – „Comfortably Numb”


W 1987 czy 1988 roku w sąsiedniej sali Perkoza pierwszy raz dane mi było zobaczyć film „The Wall”, co było dużym przeżyciem. Czy mogłem przypuszczać, że po latach zaśpiewam tu jedną z ważniejszych piosenek tworzących to dzieło? W dodatku we własnym tłumaczeniu. Jacek w swoich partiach wokalnych postanowił pozostać wierny oryginałowi. To już zresztą druga nasza piosenka śpiewana na raty. Rok temu podzieliliśmy między polski i angielski „Set the Controls for the Heart of the Sun”.


Robas – „Proud Mary”
Trzecie moje tłumaczenie dzisiaj, przedostatnie. Piosenka zaczynająca się od słów: „Rzuciłem git pracę w mieście” powinna chyba otwierać mój ubiegłoroczny pożegnalny koncert...


Kempol – „Piosenka zawodoznawcza”
Tej piosenki nie było w planie, ale lubimy takie konstruktywne warcholstwo.


Robas – „Hey Joe”
Ostatni raz dałem dziś głos. Ale ze sceny nie dałem się spędzić...


Wertepiusz – „Whisky”
Paweł wprawdzie półtorej godziny temu twierdził schodząc ze sceny, że to było „okropne przeżycie”, ale najwyraźniej zachęcony moim rockowym zadęciem, postanowił na nią wrócić z mocniejszym repertuarem.


Wertepiusz – „Świt”
O ile do grania Dżemu Jacek jest oczywiście gotowy dzień i noc, to ta piosenka już musiała obyć się bez basu.


Wertepiusz – „Stary tramp”
Piosenka Beaty Strzechy. Kto tam w tle fałszuje???


Jacek może już odpoczywać, bo zająłem się na dobre (?) basem.


Wertepiusz – „Sielanka o domu”
Paweł wchodzi na szczyty liryzmu. Ja porzucam na chwilę bas.


Wertepiusz – „Z nim będziesz szczęśliwsza”
Ostatni Stachura dzisiejszego wieczora. Ja wracam na bas. Magda nadal uroczo fałszuje.


Wertepiusz – „Krajka”
Podobno trzecią zwrotkę napisał hm. Jan Chojnacki (nie mylić z dziennikarzem muzycznym). Reszta autorów nieznana. Ulubiona piosenka Gertrudy „Majki” Nieszczerej.


Wertepiusz – „Jesienne wino”
Jedyne powtórzenie podczas dzisiejszego koncertu.


Wertepiusz – „Tyle dni minęło”
O ile Joseph rozpoczął nasz Koncert Galowy utworem „To, co było, minęło”, to Paweł zakończył piosenką „Tyle dni minęło”. Ładna klamra się nam zrobiła...


Dwa filmowe aneksy. Najpierw różne momenty:


Agnieszka nie byłaby sobą (czyli powiedzmy kapryśną gwiazdą), gdyby najpierw nie obiecała wystąpić ze słowem podczas Koncertu Galowego, potem nie znalazła do tego weny, a na koniec dała wszystkim popalić takim oto demaskatorskim konstruktem: