sobota, 1 stycznia 2022

Plany na Słońcu 2022

Tradycyjnie, przed postawieniem sobie kilku celów na 2022, rozliczam się z realizacją planów na rok 2021.


1. Przekroczę granicę, może być Polski.
TAK

Od pięciu lat, po zmianie pracy, moja aktywność urlopowa przesunęła się na późną jesień. A że „późna jesień” mogła oznaczać kolejną falę pandemii, to do ostatnich chwil nie wiedziałem, czy i gdzie pojedziemy w świat szeroki. Bezstresowy wybór kilka tygodni przed wylotem – znowu Lizbona (Portugalia zaszczepiona, liczba zakażeń minimalna, główne obostrzenia zniesione). Bonus – wypad do Porto.

2. Skończę dużo tłumaczeń.
NIE

Mało, tylko 22. To nie jest dużo, w rekordowym roku zrobiłem ponad 50. Usprawiedliwienie? Kiedyś tłumaczyłem to, co mi łatwo szło. Teraz, przygotowując cały album „Revolver” nie było możliwości odpuszczenia.


3. Nie kupię nowego samochodu (mieszkania też nie).
TAK

To był żart, ale przecież i tak nie można kupić od ręki nowego samochodu.

4. Sprawdzę, co się dzieje w dąbrowy gęstym listowiu.
TAK

Sprawdziłem. Listowie się przerzedza.

5. Sprawdzę różnicę między Polskami B i C.
NIE

Myślałem, że w kolejnym pandemicznym roku wprawdzie nie pojadę za granicę (jednak pojechałem), ale ruszę w szeroką Polskę. Nie ruszyłem, bo Polska była zamknięta na klucz od środka do połowy maja, a potem miałem inne zajęcia.

6. Coś napiszę.
TAK

„Coś” okazało się czterema własnymi piosenkami. W 75 proc. z nich z samego dna pesymizmu.


7. Coś przeczytam.
TAK

Nie wiem, czy jestem przykładem tego, że w pandemii czyta się więcej, ale była okazja zabrać się na grube książki. Szczególnie poruszył mnie Yuval Noah Harari (przeczytałem chyba wszystko, co dostępne). Na drugim biegunie wzmożenia intelektualnego – inspiracji do niebycia boomerem szukałem we wszystkich księgach Tytusa (czyli jednak boomer…).

8. Coś zobaczę.
TAK

O, tak. Wróciliśmy do kina chyba po jakichś 500 dniach (np. niezły Bond i rozrywający rany polskie, żeby się nie zabliźniły błoną podłości Smarzowski). Ale rządzi streaming (kilkadziesiąt odcinków „Breaking Bad” wciągnęliśmy, nomen omen, nosem przez jakieś dwa tygodnie).

9. Coś zjem.
TAK

Udało się poznać coś nowego, choćby w szczerym polu.

10. Podciągnę się z historii Polski.
NIE

Miałem przygotować kolejne odcinki rymowano-śpiewanej historii Polski, ale ciągle czekam na lepsze mentalnie okoliczności.

70 procent realizacji. Dużo, chociaż zdarzało się lepiej. Mało, bo stawiane plany były, w obliczu przewidywanych ograniczeń, mało ambitne i postawione bardzo ogólnie.

Plany na 2022 nieco bardziej ambitne. Za rok zobaczę, czy nie byłem nastawiony zbyt optymistycznie.

1. Dwa wyjazdy zagraniczne.

2. Dwa weekendy krajowe.

3. Ponad 30 tłumaczeń.

4. Co najmniej trzy własne utwory.

5. Własny występ publiczny.

6. Co najmniej 15 koncertów w kraju i za granicą.

7. Ponad milion kroków.

8. Nowy odcinek historii Polski.

9. Powrót do cyklu Horacje Peregrynacje.

10. Lepsze zaznajomienie się z harmonijką ustną.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz