poniedziałek, 10 września 2012

Snopkowski na łąkach

Ludzie ze świecznika prawie zawsze spadną na cztery łapy. Polski król Jan II Kazimierz Waza po abdykacji uwił sobie gniazdko w paryskim opactwie Saint-Germain-des-Prés (św. Germana na Łąkach).


Jan Kazimierz był nie tylko ostatnim Wazą na polskim tronie, ale również ostatnim przedstawicielem dynastii Jagiellonów (po kądzieli), który nosił polską koronę. Łatwego panowania nie miał (powstanie Chmielnickiego, potop szwedzki, wojna z Rosją, rokosz Lubomirskiego). Największy z tego pożytek ma polska kinematografia (bazująca na serc pokrzepicielu). W „Potopie” grał go zmarły w tym roku Piotr Pawłowski, w „Ogniem i mieczem” w rolę nieszczęsnego króla wcielił się Marek Kondrat. W „Panu Wołodyjowskim”, którego akcja rozpoczyna się po abdykacji Jana II Kazimierza Wazy, ta postać z przyczyn oczywistych już nie występuje, ale finał powieści ma związek z kresem życia byłego monarchy, o czym dalej.


Zmęczony wojnami i osamotniony po śmierci żony Ludwiki Marii Gonzagi (10 maja 1667 roku), król podał się do dymisji, co zresztą zapowiadał już od kilku lat. Nastąpiło to 16 września 1668 roku. Wyjazd 30 kwietnia 1669 roku do opactwa Saint-Germain-des-Prés w Paryżu o tyle nie był zaskoczeniem, że jeszcze zanim został królem Jan Kazimierz otrzymał godność kardynała (brak święceń kapłańskich nie był żadną przeszkodą). Papież nie pozwalał jednak łączyć tytulatury kościelnej z tytułem książęcym, co Wazie było nie w smak. Po roku pojawiła się zresztą szansa na koronę szwedzką, a przede wszystkim polską, więc zrezygnował z godności kardynalskiej.


Jan Kazimierz został 76 opatem Saint-Germain-des-Prés, co przynosiło mu znaczne dochody. O dochody zadbał też wyjeżdżając z Polski. Zabrał sobie to i owo ze skarbca koronnego, chociażby relikwię drzewa świętego, używaną podczas koronacji przez Jagiellonów.


Na opactwie spędził były król ponad trzy lata. We Francji posługiwał się nazwiskiem Snopkowski („vase” po szwedzku to snopek, wiązka, faszyna, łacińska „fasci” to wiązka, a stąd już krok do wiadomo czego). 14 września 1672 roku zdążył się jeszcze ożenić z Marią Mignot, zamożną wdową, ale wkrótce doznał udaru mózgu, podobno po dotarciu do Paryża wiadomości o upadku Kamieńca Podolskiego (kolejny gwóźdź do trumny Rzeczypospolitej, której rozbiory Jan II Kazimierz Waza przewidział w mowie sejmowej w 1661 roku). Dokładnie 340 lat temu, 16 grudnia 1672 roku, opat Jean Casimir odszedł z tego świata. 31 stycznia 1676 roku jego ciało spoczęło na Wawelu, a serce pochowano w kościele Saint-Germain-des-Prés.


Serce byłego króla Polski spoczywa w kaplicy św. Franciszka Ksawerego (Saint Francois-Xavier). Twórcą rzeźby nagrobnej, przedstawiającej Jana Kazimierza oddającego insygnia królewskiej jest Gaspard Marsy.


Płaskorzeźba, przedstawiająca zwycięską bitwę po Beresteczkiem w 1651 roku w czasie powstania Chmielnickiego, jest autorstwa Jeana Thibauta.


Być może największą zasługą Jana II Kazimierza Wazy jest założenie w 1661 roku Akademii Lwowskiej, późniejszego Uniwersytetu Lwowskiego (wymienię tylko kilka znacznych nazwisk związanych z ta uczelnią na przestrzeni wieków: Kazimierz Ajdukiewicz – filozof, logik; Henryk Arctowski – geograf, badacz krajów polarnych; Szymon Askenazy – twórca lwowskiej szkoły historycznej; Oswald Balzer – historyk ustroju i prawa; Stefan Banach – przedstawiciel lwowskiej szkoły matematycznej; Edmund Biernacki – lekarz, autor tzw. odczytu Biernackiego, czyli OB; Tadeusz Boy-Żeleński – pisarz i tłumacz; Roman Ingarden – filozof; Jan Kasprowicz – poeta; Kazimierz Michałowski – twórca polskiej szkoły archeologii śródziemnomorskiej; Eugeniusz Piasecki – lekarz, Harcmistrz Rzeczypospolitej, wprowadził takie pojęcia jak harcerz, harcmistrz, zastęp, zastępowy; Eugeniusz Romer – kartograf; Leopold von Sacher-Masoch – austriacki pisarz; protoplasta masochizmu; Hugo Steinhaus – przedstawiciel lwowskiej szkoły matematycznej).