sobota, 10 grudnia 2022

Patrzę z góry na jazz

W Marrakeszu tak trudno było znaleźć jakieś fajne miejsce z muzyką (albo tak nie umiem szukać), że do jednego klubu poszliśmy trzy razy. Nie bez przyjemności.


Uważny widz będzie odnosił wrażenie, że to miejsce nazywa się Le Bistro Arabe. To prawda, z tym że humus prawda. Dużo lepsza nazwa tego miejsca to La Pergola Rooftop Jazz Cafe.

Najfajniejsze miejsca w Marrakeszu to właśnie dachy. Tam, w kojącym oddaleniu od ulicznych tłumów, może spokojnie zjeść, posłuchać muzyki lub zwyczajnie odpocząć. Tutejsza sytuacja jest nieco nietypowa – na dole jest restauracja Le Bistro Arabe. Nienajtańsza, ale z widokiem na stałą scenę jazzową. Na górze czeka dla odmiany La Pergola Rooftop Jazz Cafe. Tutaj ceny też nie są dla miejscowych, ale na świetną przystawkę i drinka wystarczy 100 dirhamów, czyli ok. 50 zł. No i można posłuchać tego samego jazzu, który grają na dole. A jak się wychylić, to może i zobaczyć.

Muzycznie obciachu nie ma. Wieczór pierwszy – powiedzmy, że to swing:


Wieczór drugi – powiedzmy, że to jazz współczesny (Stephen McCraven Quartet):


Wieczór trzeci – powiedzmy, że to jazz etniczny:


Poszlibyśmy i czwarty raz, ale urlop się skończył…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz