poniedziałek, 1 kwietnia 1985

Obudź mnie w prima aprilis

Tego dnia wystąpiłem w roli muzyka współpracującego z zespołem Wham!

W czasie szkolnych wygłupów, dla niepoznaki pedagogicznej ukrywających się pod hasłem „rywalizacja klas”, utworzyliśmy okazjonalny zespół o niedbającej o karierę radiową nazwie Lewatywa. Ja stanąłem za jakimiś enerdowskimi organami, Smoku (?) z gitarą (?), reszty bandu nie pamiętam, ale chyba była nawet perkusja. W każdym razie na szkolnym apelu „wykonaliśmy” z pełnym playbackiem „Wake Me Up Before You Go-Go”, za co zgarnęliśmy mnóstwo punktów we wspomnianej rywalizacji (tego dnia punktowaliśmy jeszcze bijąc rekord szkoły albo wszechświata w liczbie podanych rąk na przywitanie).


Stojąc za klawiszami nie wiedziałem, kogo imituję. A to był przecież Tommy Eyre, ceniony muzyk sesyjny, który zagrał na wielu płytach wykonawców o bardzo różnych stylach muzycznych. Mnie wystarczy, że w 1968 roku uczestniczył w nagrywaniu płyty „With a Little Help from My Friends”, która Joe Cocker zadebiutował w 1969 roku. Oczywiście zagrał na organach w tytułowym utworze, zresztą obok innego zdolnego muzyka sesyjnego (i członka The Yardbirds), który za chwilę miał wystartować do lotu ołowianym sterowcem. Na płycie był też m.in. Henry McCullough, ale on w tym utworze wystąpił na Woodstock, gdzie Jimmy Page już nie dotarł, bo przecież miał już napięty grafik z Led Zeppelin. Swoją drogą w połowie sierpnia 1969 roku byli w trasie między północnym USA a Kanadą. 17 sierpnia, gdy Cocker występował na Woodstock, grali w Wallingford (Connecticut), więc rzut kostką od gitary beretem. W zasadzie mogliby pojawić się na farmie Yasgura. Daleko odszedłem od tematu…
Wracając do piosenki, którą parodiowaliśmy (w końcu adekwatne słowo), to w teledysku kamera ledwie musnęła klawiszowca. Nie mam pewności, czy to Tommy Eyre.


Kącik „Świata Młodych”, czyli inspiracja spłynęła również z numeru 9 marca 1985.

1.04.1985
„koncert” zespołu Lewatywa
ZSZ Kętrzyn

niedziela, 31 marca 1985

Gazetka ścienna niedelegata

Nie chcę powiedzieć, że byłem jedynym harcerzem w naszej szkole średniej, ale takim trochę etatowym przykładem członka ZHP to na pewno. Więc jak był Zjazd ZHP, to kto miał zrobić okolicznościową wystawę? Oczywiście ja!

Nie byłem delegatem na VIII Zjazd ZHP, podobnie jak na wiele następnych. Musiałbym na listopadowej IX Konferencji Sprawozdawczo-Wyborczej Hufca Kętrzyn zostać wybrany na konferencję chorągwianą, ale oczywiście za bardzo brykałem. Delegatką na konferencję chorągwianą została Irena, sympatyczna koleżanka z Technikum Odzieżowego, ale z harcerstwem związana chyba tylko posiadaniem munduru. Niebycie delegatem zrekompensowałem więc sobie szkolną gazetką ścienną. Treści nie pamiętam.


Kącik „Świata Młodych”, czyli pełna relacja 18 kwietnia 1985:








28-31.03.1985
szkolna wystawa z okazji VIII Zjazdu ZHP
ZSZ Kętrzyn

niedziela, 24 marca 1985

Nieogolony salceson wiosny nie czyni

Była najwyższa pora się obudzić z zimowego marazmu. Może jakiś rajd na powitanie wiosny?


Organizatorem radu „Powitanie Wiosny” był Harcerski Klub Turystyczny „Kłobuk” z Olsztyna, rok wcześniej obchodzący 18. urodziny, czyli pełnoletni…
Tym razem wyruszyłem ze swoją drużyną harcerską z Reszla. Pierwszego dnia dodarliśmy autobusem do Jezioran, gdzie zanocowaliśmy. Szał.
Sobotę spędziliśmy na poszukiwaniu wiosny na trasie z Jezioran do Tolnik Wielkich. Trasa krótka, ale kręciliśmy się w kółko, żeby nie przegapić wiosny.
Po przenocowaniu w Tolnikach Wielkich (nazwa dłuższa od wsi) ruszyliśmy na końcowy odcinek do Lidzbarka Warmińskiego. Finał u podnóża zamku biskupów warmińskich.
W ramach wpisowego przysługiwał posiłek. Więc otrzymaliśmy po bułce przyozdobionej nieogolonym salcesonem. Komuno, nie wracaj…
A w tym czasie w toalecie innej harcerskiej grupy turystycznej…


Rajdy Kłobuka wspominamy na zlocie 40-lecia naszej drużyny:


22-24.03.1985
Rajd „Powitanie Wiosny” HKT „Kłobuk”
Jeziorany-Tolniki Wielkie-Lidzbark Warmiński