niedziela, 27 maja 1990

Poznajmy się!

Świeżo wybrany komendant hufca zarządził zlot, którego celem było wzajemne przyjrzenie się sobie drużyn i nowej komendy hufca.


Zmiana na stanowisku komendanta dokonała się kilka tygodni wcześniej. Phm. Mariusz Bółkowski został wybrany przez Radę Hufca. To było chyba coś w rodzaju konstruktywnego wotum nieufności wobec poprzedniego komendanta. Taką możliwość dopuszczał stary Statut ZHP, ten jeszcze sprzed zjazdu bydgoskiego. W efekcie tego przewrotu pałacowego wszedłem po raz pierwszy w skład komendy hufca. Ale sznur komendanta szczepu ważniejszy!

Bóła chodził zatem od namiotu do namiotu i przedstawiał się każdej drużynie. W ramach autoprezentacji poprowadził też osobiście jedną z kilku kuźnic (nieśmiertelny temat – miłość).

Tak naprawdę zlot w Starych Jabłonkach był pierwszym masowym spotkaniem drużyn hufca „Rodło” od… nie pamiętam kiedy. Może od Zlotu Grunwaldzkiego ZHP.

25-27.05.1990
Zlot Hufca „Rodło”
Stare Jabłonki

niedziela, 29 kwietnia 1990

Coraz bliżej obozu

Dwa w jednym – rajd „Stokrotka” plus biwak HAW.

Nie bez znaczenia, że w Szczytnie.

Dlaczego Szczytno było w tym przypadku takie istotne? To za dużo powiedziane. Po prostu w ten sposób zbliżyliśmy się do Rekownicy, gdzie za kilka miesięcy mieliśmy zrealizować obóz szkoleniowy.

Na tę wiadomość Misiek eksplodował z radości.

Szkolenie szkoleniem, a rajd rajdem. Zajęcia rajdowe prowadzi Kaktus.

Gofry na rajdzie? Czemu nie!

Trzeba je tylko potem spalić…

27-29.04.1990
V Rajd Pieszy „Stokrotka” 155 OSDT „Swobodne Elektrony”
biwak HAW
Szczytno

niedziela, 22 kwietnia 1990

Śmierć na wyspie

Mało survivalu? To spędźmy trzy dni na wyspie.


Wyspa Herta na Jeziorze Wulpińskim zaznaczyła się już w historii harcerskiego survivalu, jesienią 1988 roku przez tydzień bytowali tam uczestnicy kursu szkoły przetrwania. Oglądałem film z tego przedsięwzięcia, w którym brał udział m.in. Kowal.

Kowal zatem zaciągnął nas na wyspę, by odciąć się na kilkadziesiąt godzin od świata. Powierzyliśmy nasze bezpieczeństwo temu oto należącemu do mego ojca pontonowi, który już zaistniał w historii 2 KS „Szarpie”.

Na wyspie wylądowało siedem osób (Kowal, Baśka, Anka, Cycek, Artur, Dżozef i ja), więc musieliśmy zrobić dwie tury.

Co robić przez trzy dni? Ja, tradycyjnie, zająłem się kulturą i sztuką.

Po pierwsze doskonaliłem G-dur.

Po drugie stworzyłem cykl rzeźb „Śmierć”.

Skończył się materiał plastyczny, wracamy…

20-22.04.1990
biwak 2 KS „Szarpie”
wyspa Herta – Jezioro Wulpińskie