Chciałem tylko, żeby gdzieś przekroczyć granicę, wszystko jedno którą, bo ważny dla mnie był nie cel, nie kres, nie meta, ale sam niemal mistyczny i transcendentny akt przekroczenia granicy.
(Ryszard KAPUŚCIŃSKI, „Podróże z Herodotem”)
W połowie lat 60. już chyba wszyscy w Londynie grali na sitarze. Choćby Rolling Stonesi w „Paint it Black”. Ale Beatlesi byli oczywiście pierwsi. Najpierw sitar pojawił się nieśmiało w „Norwegian Wood (This Bird Has Flown)”, by po pół roku zagrać już, że tak powiem, pierwsze skrzypce w „Love You To”.
Mówią, że „Tomorrow Never Knows” (również z płyty „Revolver”) jest zagrane na jednym akordzie C-dur. To samo można w takim razie powiedzieć o „Love You To”. Owszem, w obydwu C-dur dominuje, ale drugim jest ten, który po polsku nazywamy B-dur. Jeśli dołożyć do tego, że piosenka Lennona jest „tybetańska”, a utwór Harrisona „hinduski” (pozostańmy jednak przy cudzysłowach), to mamy niezły komplet. Harrison zainteresował się muzyką hinduską nie na żarty. Zaprzyjaźnił się z Ravim Shankarem, który udzielał mu lekcji gry na sitarze. Są różne podejrzenia, czy George zagrał samodzielnie całą partię na sitarze. W sesji wzięli udział muzycy z londyńskiego Koła Muzyki Azjatyckiej, na tabli zagrał Anil Bhagwat. W końcu kto lepiej zagra te dźwięki, niż potomek Ariów czy też Drawidów?
Umyka każdy dzień Przeszłość, gdy spojrzę wstecz Nie zdążysz dobrze poznać mnie
Kochaj, póki chęć Nim mnie weźmie śmierć
Tak krótko żywot trwa Nowego w sklepach brak Lecz to, co masz, tak ważne dla mnie jest
Kochać się w dzień, w noc Kochać z pieśnią wciąż
Kochać się w dzień, w noc Kochać z pieśnią wciąż
Stojący ludzie tu Ściągają cię znów w dół Wypełnia cię ich każdy, który widzisz, grzech
Z tobą kochać się Jeśli tego chcesz Olsztyn, 4.02.2021
Jeśli płyta wydana w grudniu 2020 roku zatytułowana jest „Szczepionka na zło”, a jej autorem jest przedstawiciel świata medycyny, to istnieje podejrzenie, że będzie o sytuacji tu i teraz. Otóż nie.
Trafiła w moje ręce płyta Piotra Maksimiuka. Debiucik wydawniczy. Przepraszam – debiut! Rewolucji w muzyce nie będzie (nie jest nam zresztą do niczego potrzebna), ale słucha się naprawdę bardzo przyjemnie.
Cały materiał na płytę powstał w latach 2001-2019. Nie wiem, co zmieniło się przez ten czas w życiu autora, ale z niektórych piosenek można się tego domyślać.
1. Urodzinowa piosenka (2017) Zgromadziłeś rzeczy sto Pociągnęły Cię na do
Tradycja twórczości dotyczącej smugi cienia sięga czasów Gilgamesza.
2. Ślepy los (2019) Gdy już myślisz, że jesteś twardy gość Właśnie wtedy dostajesz pierwszy cios
Kontynuacja rozważań eschatologicznych. Solo na skrzypcach Anny Śleszyńskiej-Górnej w roli beethovenowskiej śmierci pukającej do drzwi?
3. Szczepionka na zło (2019) Ten świat potrzebuje koniecznie Szczepionki na zło
Tytułowa piosenka przypomina mi nieco „Find My Way” z najnowszej płyty McCartneya, ale Piotr był oczywiście pierwszy! Co jest szczepionką na zło według autora? A to już trzeba dotrzeć do płyty i posłuchać…
4. Idealny świat (2018) I nagle ktoś wypomni mi „Projekt jest dobry, a Ty zły!”
Skoczne ska z nawiązaniem do „Imagine”, czyli piosenka antyutopistyczna.
5. Prosta informacja (2016) Czas Ci uciekł z rąk I już jest daleko stąd
O, blues. O, na harmonijce Janusz Stępień. Przyjemna sytuacja.
6. Słoneczna bosa-nova (2018) Słoneczna bosa-nova Dostała własne słowa
Solówka na gitarze jak wyjęta z jakiegoś baru przy Copacabanie (wiem, bo nie byłem).
7. Co tu zrobić? (2009) Nic nie wygra Kto strategii w genach nie ma
To mi wygląda na współczesną wersję „W co się bawić?” Młynarskiego.
I tym sposobem docieramy na drugą stronę płyty… Tzn. dodarlibyśmy, gdy to był winyl. Dla podkreślenia faktu, że to jest jednak muzyka starej daty, Piotr podzielił zawartość CD umownie na dwie części. Ta pierwsza nazywa się „Urodziny”, a teraz wchodzimy na „Przygody i pożegnania”.
8. Właściciele (2016) Będę tu biegał przy tej drodze Może jeszcze wrócą dziś
Dramatyczny dysonans między niewesołymi słowami i beztroską melodią godny „Maxwell’s Silver Hammer”. Pies wyjący na końcu niczym wilk brzmi jak moralitet…
Brzmi jak autobiograficzna anegdota. Dwie solówki po sobie (najpierw jakaś emulacja Mooga, a potem Piotr Cygański na trąbce) to już zakrawa na jazz, a na pewno wykracza poza piosenkowy schemat. Moja ulubiona piosenka z płyty. Również przez lekko surrealistyczny tekst.
10. Zbawcy świata (2015) Wśród nas żyją różnobarwne świnie (…) Myślą, że nie grozi świniobicie
Piotr umie też w banjo. W najdłuższym tekście na płycie są wątki do polemiki politycznej.
12. Każdy lubi, każdy zna (2018) Co wczoraj – już nie ma Co jutro – nieważne
Co do carpe diem, to jako Horacy się zgadzam. No i mnie też frustruje popularność Zenka.
13. Przygoda Janka (2001) Raz Wuj Wojciech zabrał Janka na wycieczkę w las
Najstarszy tekst na płycie. Nie mówcie, że emocje jak na grzybobraniu, bo mamy tu thriller niczym w „The Continuing Story of Bungalow Bill”. Muzycznie hard rock zahaczający o wczesny Perfect (w końcu mają też swoją „Czytankę dla Janka”). Ale żeby nie zabrakło zaskoczeń, mamy też quasi-etniczne zawodzenia, które każą podejrzewać, że na płycie zagościł Eric Burdon z czasów współpracy z War.
14. Niech jeszcze raz (2015) Już pora żegnać się Ale wspominać nie grzech
Nostalgiczny finał godny całej nostalgicznej zawartości płyty.
No to może jakieś podsumowanko na koniec? Z opisu płyty wynika, że Piotr zagrał (prawie) wszystko sam, włącznie z perkusją. Zdolniacha. Zupełnie jak Paul McCartney... Duch Beatlesów może nie unosi się nad tą płytą, ale wiedząc, że Piotr jest frontmanem The Doctors, nie sposób uniknąć tych skojarzeń. Zwłaszcza, że mamy do czynienie z bardzo zaraźliwymi melodiami. Wystarczy przesłuchać raz, by za drugim razem czuć się zakolegowanym z tymi piosenkami od lat. Jako że zawsze zwracam uwagę na teksty utworów, stawiam dodatkowy plus za książeczkę z tekstami (przydałby się redaktor książeczki, następnym razem się polecam). I dzięki za dedykację!
Gdy w 1956 roku John Lennon zakładał swój zespół, robił to zapewne dla sławy, kobiet i pieniędzy. 10 lat później miał to wszystko. Po kolejnych 10 latach wywiady, autografy i wizyty w zakładach pracy już mu się przejadły. Więc odczekał w kuchni i przy łóżeczku Seana następnych 5 lat i nagrał o tym piosenkę.
„Watching the Wheels” to chyba mój ulubiony utwór z „Double Fantasy”. Nie tylko muzycznie, ale i tekstowo. Może filozofia wycofania nie jest mi szczególnie bliska, ale rozumiem prawo każdego, nawet sławnego Beatlesa, do wyboru własnej drogi życiowej, na której przedkłada bycie kurą domową nad żywot rockandrollowego bon vivanta. Jest w tym coś z epikureizmu. A przecież niedaleko pada Horacy od Epikura…
Mówią, żem szalony Robiąc to, co robię Na miliony sposobów przestrogi, Bym nie szkodził sobie Kiedy mówię: „Dobrze jest!” Dziwnie na mnie patrzą się „Musisz nieszczęśliwy być, Skoro nie ma cię w tej grze”
Mówią, żem leniwy W marzeniach gubię się Więc przeróżne rady dają mi Co ma oświecić mnie Kiedy mówię, że dobrze mi z tym Na ścianie śledząc cień „Czy nie tęsknisz za tym czasem, Gdy świat podziwiał cię?”
Po prostu siedzę Patrząc, jak koła kręcą się Wprost kocham patrzeć na to wciąż Już nie gnam dłużej na karuzeli tej Darowałem sobie to
O, ludzie wciąż pytają W chaosie trwania Cóż, mówię im, że nie ma problemów Są rozwiązania Każdy kręci głową, patrząc Jakbym bzika miał „Zbyteczny pośpiech”, mówię Po prostu tu siedzę, spędzam czas
Po prostu siedzę Patrząc, jak koła kręcą się Wprost kocham patrzeć na to wciąż Już nie gnam dłużej na karuzeli tej Darowałem sobie to Darowałem sobie to Darowałem sobie to Olsztyn, 16-17.01.2021
Inspiracją do tego tłumaczenia była Pocztówkowa Lista Radia 357, która wystartowała w piątek, oczywiście o godz. 19:00. Na miejscu 19. Chris Cornell i jego wersja „Watching the Wheels”, którą nagrał w 2016 roku, rok przed śmiercią (na miejscu 9. Paul McCartney z najnowszej płyty, więc 2021 też będzie rokiem Beatlesów, nie mam wątpliwości).
No to może jeszcze urzekająca wersja Lukasa Nelsona z udziałem słynnego ojca z urodzinowych koncertów online na 80. urodziny Lennona z 9 października zeszłego roku.
I oczywiście wersja autorska, której kadry filmowe wszystko wyjaśnią, jeśli moje tłumaczenie nie było zbyt oczywiste: