Nie nasłuchałem się tym razem ulicznej muzyki w Atenach. Pochowali się z zimna czy co?
Pierwszy ranek, śniadanie w restauracji Folk przy ul. Vissis. Parę metrów obok, to już jest ulica Nikiou, zasiadło Ostatnie Takie Trio (że sobie tak pozwolę ich nazwać).

A brzmiało to trio tak:
Chwilę potem na pl. Kapnikareas tuż przed kościołem Panagia Kapnikarea dwóch chłopaków, którzy dopiero zaczynają swoją karierę muzyczną. Chyba występują tam stale, bo widziałem ich w tym miejscu w odstępstwie dziesięciu dni.
Dzień później żonę, wyczuloną na dźwięki gitary klasycznej, zachwycił długowłosy gitarzysta pod Łukiem Hadriana. Brzmiało to tak z widokiem na rzeczony artefakt starożytności:
Po powrocie do Aten z wyspy Naksos, wpadliśmy przy ul. Mitropoleos, gdzie był nasz drugi ateński nocleg, na saksofonistę. „Imagine” bez słów? Co na to Pan Przemysław Babiarz?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz