czwartek, 31 grudnia 2009

Moja lista przebojów 2009 roku

Na miejscu 10.:
Maj – zachodzę na zachód


Sformułowanie „Cudze chwalicie, swego nie znacie” jest mi obce ideologicznie, bo na kilometr zalatuje nacjonalizmem. Ale żeby mieć skalę porównawczą, nie zaniedbuję krajowych peregrynacji. W tym roku padło na Zachodniopomorskie. Wioski pokontrolne przedstawiam na bieżąco.
Dlaczego nie na skale? Bo buda ważniejsza
Odchylenie prawicowo-nacjonalistyczne
Albo czytanie, albo praca

Na miejscu 9.:
Lipiec – folguj szczątkom swej młodości


Ostatni raz spędziłem tyle czasu na Olsztyńskich Nocach Bluesowych w 1994 roku. W tym roku zaaplikowałem sobie potężną dawkę bluesa. Na szczęście blues już dawno nie ma nic wspólnego ze smutkiem, bo chyba cały Olsztyn miałby doła. Tzn. miałby jeszcze większego...
A zobaczenie na żywo Livin' Blues (niechby i dziś pod nazwą Livin' Blues Xperience) to przeżycie porównywalne z pozycją 5.
Folguj szczątkom swej młodości

Na miejscu 8.:
Listopad – czasami czuję w głowie szmer
I gdy czuję ten szmer, zasiadam do tłumaczenia. Podbudowany tegorocznym 120-godzinnym kursem języka angielskiego zmierzyłem się z dwiema piosenkami.
Prawdziwy sukces odtrąbię, gdy zacznę tłumaczyć w drugą stronę...
Jestem z Wenus
By mi zawsze dobrze szło

Na miejscu 7.:
Lipiec – (nie) mieszajmy myślowo dwóch różnych systemów walutowych


Dwa w jednym – Indie i Hiszpania. W lipcu Indie były dla mnie wspomnieniem, a Hiszpania nieodległym zamierzeniem. Jeden z najciekawszych koncertów, jakie w życiu widziałem.
(Nie) mieszajmy myślowo dwóch różnych systemów walutowych

Na miejscu 6.:
Sierpień – nim przyjdzie wspomnienie

Jeden wieczór, dwa koncerty, kilkunastu wykonawców, ponad 30 piosenek mojego ulubionego Czesława Niemena. Nie wszystkie podmioty wykonawcze mnie powaliły na kolana, ale szanuję nawet tych, których nie lubię. Czesław N. byłby ze mnie dumny...
Nim przyjdzie wspomnienie

Na miejscu 5.:
Kwiecień – trójkącik na Targu Rybnym czyli ptaszek w klatce

Byłem na koncertach Boba Dylana, Carlosa Santany, Rolling Stonesów, Erica Burdona, King Crimson, ale to wszystko nie w tym roku oczywiście i gdzieżby tam w Olsztynie. Tegoroczny koncert Budgie w naszym mieście to jak jaskółka czy inny ptaszek :) Będzie wiosna?
Ptaszek w klatce

Na miejscu 4.:
Wrzesień – Tour de Bohemia


Szósty z kolei wrześniowy urlop. W tym roku Tour de Bohemia. Czyli po prostu kilkanaście czeskich miasteczek. A w każdym mieście powiatowym zamek jak pół Wawelu. Zazdraszczam.
Czeska branka nurzana w Beneluksie
Niech moc będzie z nami
Czy to zakaźne

Na miejscu 3.:
Sierpień – nie jadę do Oviedo


To prawda, nie byłem w Oviedo (a chętnie bym pojechał...). Ale i bez Oviedo Hiszpania jest ciekawa. Pod warunkiem, że nie jedzie się na plażę...
Nie jadę do Oviedo czyli odcinek nie dla dzieci
Gorączka hiszpańskiej nocy
Okno z widokiem na historię
Pedro spuścił nieco z tonu
Most po byku

Na miejscu 2.:
Styczeń – ostrzegałem. Będę śpiewał...Różne rzeczy się w życiu robiło, ale jeszcze nie śpiewałem aż tak bardzo publicznie. Specjalnie stanąłem w tym samym miejscu, gdzie 10 lat wcześniej siedział Jacek Kaczmarski :)
Ostrzegałem, będę śpiewał

Na miejscu 1.:
Czerwiec/grudzień – wydelegowany Muchomorek

W czerwcu po raz pierwszy zostałem wybrany delegatem na Zjazd ZHP, a w grudniu uczestniczyłem w tym najważniejszym spotkaniu naszej organizacji. Mało tego, zostałem członkiem Rady Naczelnej. To dla mnie największe tegoroczne zaskoczenie...
Wydelegowany Muchomorek
Zjeżdżam
Ciągle zjeżdżam i zjechać nie mogę
Zjeżdżania dzień przedostatni
Zjechałem
Druh z Białorusi

Dla przypomnienia:
Moja lista przebojów 2008 roku

poniedziałek, 28 grudnia 2009

Ciemność widzą, ciemność

To nie są więźniowie CIA w drodze do Starych Kiejkut. To nie jest nawet objazdowe sado-maso. To po prostu drużynowi naszego hufca załadowani na naszego żuka w drodze na grę terenową. Bądź człowieku zaradny i znajdź drogę do bazy porzucony w ciemnym lesie...

Ciekawe czy ktoś się rozpozna?

czwartek, 24 grudnia 2009

Poezja liczb

Indyjski urzędnik spisujący na granicy nepalskiej dane z mojego paszportu zaśmiał się serdecznie, gdy zobaczył, że urodziłem się 24 grudnia. – Zupełnie jak mój kolega, on jest taki śmieszny... – ucieszył się. Sytuacja na przejściu i tak była napięta, więc nie podjąłem się tłumaczenia, że data ta ma w dalekiej Polsce wielkie znaczenie nie z powodu urodzin kolegi pana oficera granicznego.
Jak to jest urodzić się w wigilię? Z merkantylnego punktu widzenia średnio, nie opłaca się. Ale nie samymi prezentami człowiek żyje. Polubiłem swoją datę urodzin, gdy jakieś 30 lat temu odkryłem, że to było dokładnie trzynaście do kwadratu lat po Adamie Mickiewiczu.
Kilka lat temu zadręczałem zagadką na temat daty moich urodzin kandydatów do pracy w zawodzie dziennikarza (już jej nie zadam, spalona). Mając do dyspozycji komputer z Internetem i powyższą informację mieli podać datę moich urodzin. Wszystkowiedzący absolwenci filologii polskiej z „biegłą znajomością obsługi komputera i Internetu” padali jak muchy na tej średnio trudnej i średnio śmiesznej zagadce. Ej tam, na uczelniach, nauczajta jakoś...

Jako niespełna trzynastolatek pod krakowskim pomnikiem Mickiewicza.


Dużo starszy w wileńskiej celi, gdzie umiera Gustaw i rodzi się Konrad. Tej sali już nie ma...

niedziela, 20 grudnia 2009

Potrójna czujność

Pierwsza wigilia w pracy, druga w harcerstwie, trzecia w domu. Tak jest od lat. A ja dopiero dziś sobie uświadomiłem, że wigilia to bardzo harcerski zwyczaj. Bo przecież vigilare to czuwanie, a vigilantia to czujność.


A więc dziś moja druga w tym roku wigilia. I jak co roku druga z Rafałem. Trzecią sobie darujemy, spędzimy oddzielnie :)


Paszczak, nasz młody instruktor. Ile jeszcze razy się spotkamy na wigilii instruktorskiej? Chciałoby się, żeby nie był kolejnym, którego pewnego roku zabraknie.


Tak jak od lat nie brakuje nam Druha Lecha Dobradina. Działa z nami już 60 lat. Tyle, ile istnieje hufiec „Rodło”.


Na filmie udowadniamy, że umiemy śpiewać.

sobota, 19 grudnia 2009

Jak nie w Olsztynie

Okazało się, że olsztyńskie Stare Miasto może być ładne. Dziś przedostatni dzień I Warmińskiego Jarmarku Świątecznego. Miło mi, że stoją za tym między innymi dwie moje firmy, czyli „Gazeta Olsztyńska” i Hufiec ZHP „Rodło”.


Jarmark jest warmiński i klasycznie polski zarazem. Obrazki jak z Dudy-Gracza. Weźmy takie lodowisko. Puste. Nigdy nie byliśmy i nigdy nie będziemy potęgą w sportach zimowych.


Karuzela? Niech się Polak mały od dziecka uczy, że niezależnie od tego jaką odległość pokona i z jaką prędkością będzie gnał przed siebie, to i tak wróci w to samo miejsce. Coś na kształt oberka lub zgoła chocholego tańca...


Bez świętych w Polsce nic się nie uda.


Z muzyki najładniej wychodzą nam kolędy. Zwłaszcza jak ktoś je za nas zaśpiewa, na przykład chór Bel Canto.


To wszystko układa się w sielski obraz. Oby do lata.

poniedziałek, 7 grudnia 2009

Druh z Białorusi

Jeszcze jedna refleksja pozjazdowa... Na Zjeździe ZHP rozmawiałem przez kilka minut z przedstawicielem harcerzy żyjących na Białorusi. Pomyliłem się i przez kilka minut rozmowy sądziłem, że druh jest jest z Litwy. Dziwiłem się, gdy opowiadał o swoich kłopotach, które są dla nas nie do pojęcia... Dopiero, gdy uświadomiłem sobie swoją pomyłkę, zrozumiałem wszystko. Zrobiło mi się i głupio, i smutno.

Narzekacie na Polskę? Narzekacie na Unię? Spotkajcie się z druhem z Białorusi...

niedziela, 6 grudnia 2009

Zjechałem

No i zakończył się XXXVI Zjazd ZHP. Wczoraj wieczorem zostałem członkiem Rady Naczelnej. Jedna z większych niespodzianek tego roku...
A dzisiejszy ranek zaczął się oczywiście od wizyty Mikołaja.
A potem jednak udało się dokonać zmiany w Statucie. I to był prawdziwy upominek mikołajkowy...

sobota, 5 grudnia 2009

Zjeżdżania dzień przedostatni

A dziś głosowaliśmy nad statutem. Nie przeszedł...

Tylko złośliwi twierdzą, że nowy statut nie uzyskał wymaganych 2/3 głosów delegatów, bo właśnie na sali obrad zjawił się kolejny gość Zjazdu, Przemysław Gosiewski. Nie łączyłbym tych dwóch wydarzeń w jakiś logiczny ciąg...


Po południu wybory władz. Najpierw przewodniczącego ZHP. Jednym z dwóch kandydatów był hm. Jan Orgelbrand...


... który przedstawił całkiem przekonującą argumentację. Zagłosowała na niego prawie połowa delegatów.


Wybory wygrał jednak dotychczasowy przewodniczący.


Naczelnik również się nie zmienił. Kontrkandydata zresztą nie było.


A na deser wybory do Rady Naczelnej. Zostałem członkiem Rady Naczelnej. Z naszej chorągwi wspólnie z phm. Łukaszem Palczewskim z Braniewa.

piątek, 4 grudnia 2009

Ciągle zjeżdżam i zjechać nie mogę

Kolejny dzień na Zjeździe ZHP. Dwa słowa: ruch i organizacja. Dziś walczymy o organizację. Ważne, by nie zapomnieć o ruchu.

Oficjalne otwarcie. Przemawia hm. Małgorzata Sinica, ustępująca naczelniczka ZHP.


Wśród wielu gości Zjazdu był kardynał Józef Glemp.


Wspólne zdjęcie naczelników ZHP. Obecnie prawie wszyscy z ostatnich 40 lat.


Hm. Adam Czetwertyński z Biura Prasowego Zjazdu konsultuje coś z hm. Krzysztofem Paterą z Prezydium Zjazdu.


Demokratyczna weryfikacja władzy przychylna dla Głównej Kwatery...


... i nieprzychylna dla Centralnej Komisji Rewizyjnej. Pojechali za mocno?


Było o czym dyskutować w kuluarach.

czwartek, 3 grudnia 2009

Zjeżdżam

Kolejny harcerski zjazd wyborczy. W sobotę wybieraliśmy komendantkę hufca, a dziś jestem w Warszawie, gdzie zaczął się XXXVI Zjazd ZHP. Mój pierwszy Zjazd ZHP. Jest tak, jak myślałem, ale nie mówmy o trudnych tematach :) Więc dziś tylko trzy fotki zjazdowe.

Liczba laptopów na zjeździe zbliżyła się do kworum.


Gdyby ktoś nie pamiętał gdzie jest...


I gdyby ktoś nie pamiętał z jakiej jest chorągwi...


Czuwaj!