czwartek, 29 kwietnia 2010

Czarna rozpacz

Gdybym miał być gitarzystą, to oczywiście Hendriksem. Gdyby malarzem, to Beksińskim. No może Dalim. Nie, jednak Zdzisławem Beksińskim.
Ubiegłotygodniowy wypad w Bieszczady przyniósł wiele radości. Wśród nich dość perwersyjną radość z wizyty na zamku w Sanoku. Oprócz kilkusetletnich ikon można tam zobaczyć sporo obrazów Beksińskiego. Sporo, ale nie wszystkie. Artysta przekazał ich Muzeum Historycznemu w Sanoku tak dużo, że właśnie ruszyła budowa dodatkowego skrzydła zamku, by te dzieła wyeksponować.
Oglądanie Beksińskiego to nie jest rozrywka lekka, łatwa ani przyjemna. Weźmy ten obraz... Czarna rozpacz...


Dla pogłębienia rozpaczy zmontowałem sobie filmik z zupełnie nieoptymistyczną muzyką. Ma ktoś żyletkę?


A tak to wyglądało na żywo: