sobota, 17 września 2011

W kontekście wyborczym

Wracając z urlopu przejechałem całą Polskę, co samo w sobie jest dramatycznym przeżyciem, zwłaszcza po rozpieszczających warunkach drogowych w praktycznie każdym innym kraju UE. A tak przy okazji – może i mamy najgorsze drogi, ale benzynę to my mamy jednak najtańszą. Mój rekord w czasie tegorocznego urlopu to 6,55 złotych za litr. Może ta reklama wyborcza PiS-u mówiła o Słowacji?
Właśnie, reklamy wyborcze. Po wjechaniu do Polski zaatakowały nas billboardy wyborcze. Czułem się zaatakowany, bo na Węgrzech praktycznie nie widać czegoś takiego przy drogach. W Słowacji nie zdążyłem się przyzwyczaić, bo wprawdzie mają mnóstwo reklam przy drogach, ale to krótki, przyznacie kraj. Przez województwo śląskie jechałem tyle samo, co przez Słowację i takie oto zaatakowały nas reklamy wyborcze. Poraziły mnie dwojako. Raz, że w zasadzie wszystkie takie same. Dwa – koszmarnie umieszczone. Jeśli to ma być reklama kontekstowa, to może ewentualnie sprawdzi się opozycji, która przekonuje nas, w jakim zepsutym kraju żyjemy. Zamieszczam bez krępacji, bo nie mój okręg wyborczy.

Małgorzata Pępek:


Kazimierz Matuszny:


Sławomir Kowalski:


Marian Ormaniec:


Karolina Kędracka:


Karol Stasica:


Stanisław Szwed:


Andrzej Marszałek:


Bożena Kotkowska:


Jan Rzymełka:


Szymon Giżyński:


Halina Rozpondek:


Andrzej Szewiński i Grzegorz Sztolcman:


Janusz Jakubiec:


Marek Balt:


Izabela Leszczyna i Cezary Graj:


Polska jest w budowie, bo Polacy zasługują na więcej...