sobota, 10 września 2011

Wszystko o mojej żonie

To nie ten film. Ale na koniec zdradzę pewną tajemnicę naszej alkowy.
To nie ten film. Po pierwsze nie o matce. „Todo sobre mi madre” („Wszystko o mojej matce”) to ostatni film Pedra Almodóvara, którego nie oglądaliśmy razem z żoną w chwili premiery.
To nie ten film. Po drugie żona nie jest pewna, czy woli Almodóvara czy Woody’ego Allena. W efekcie wybiera Gustava Klimta, chociaż to też nie ten film. Bo owszem, byliśmy wiosną 2006 roku na austriacko-francusko-niemiecko-angielskim filmie „Klimt” z Johnem Malkovichem. Ale czuliśmy pewien dyskomfort oglądając film o malarzu, w którym ewidentnie oszczędzono na oświetleniu. Nie całą winę za porażająco ciemny obraz dało się zrzucić na pewne niszowe olsztyńskie kino z jego poszarzałym ekranem.
A więc to nie ten film. Bo nie o film tu przecież chodzi, tylko o zdjęcie. A właściwie obraz. Zdjęcie podstępnie zrobione w Wiedniu w Górnym Belwederze, gdzie od 1908 roku znajduje się „Pocałunek”, najsłynniejszy obraz Klimta.


A obraz? Fotoreprodukcja wisi nad naszym łóżkiem.