wtorek, 9 września 1997

Prezydent do mnie nie wyszedł

Stałem pod pałacem prezydenckim. Stałem i nic. Prezydent nie raczył wyjść. Prezydentem owym był Kocheril Raman Narayanan, od 25 lipca 1997 roku indyjska głowa państwa, dziesiąty prezydent Indii. Krótko po rozpoczęciu jego urzędowania, 15 sierpnia, Indie obchodziły 50. rocznicę odzyskania niepodległości.



Siedziba indyjskiego prezydenta nosi nazwę Rashtrapati Bhavan. Największa demokracja na świecie ma jeden z największych na świecie pałaców prezydenckich. Kiedyś była to rezydencja brytyjskiego namiestnika. W 1911 roku, gdy zdecydowano o przeniesieniu siedziby rządzącego Indiami Brytyjskimi wicekróla z Kalkuty do New Delhi, postanowiono zbudować mu również nową siedzibę. Wicekrólem był wówczas Charles Hardinge (posiadacz tytułu lordowskiego baron Hardinge of Penshurst).


Twórcami budowli byli architekt Edwin Landseer Lutyens i główny inżynier Hugh Keeling. Historia ocaliła również pamięć o Hindusach uczestniczących w budowie. Byli to m.in. muzułmanin Harun al-Rashid oraz odpowiadający za większość prac w dziedzińcu budynku głównego Sujan Singh i jego syn Sobha Singh (sądząc po nazwisku byli do Sikhowie). Pierwotny koszt inwestycji zaplanowano na 400 000 funtów (oczywiście całkiem innej wartości niż obecne funty). Po 17 latach prac urósł on jednak do 877 136 funtów. Lutyens podkreślał, że to i tak mniejsza kwota niż dwa okręty wojenne.


Kompleks ma cztery piętra, 340 pokoi i powierzchnię 200 tys. metrów kwadratowych. Do budowy użyto 700 milionów cegieł i 3 miliony metrów sześciennych kamienia. Monumentalna budowla miała potwierdzać trwałość brytyjskich rządów w Indiach, sprawiać wrażenie „imperium w kamieniu”. Imperium w kamieniu 26 stycznia 1950 roku przemieniło się w siedzibę instytucji demokracji, kiedy dr Rajendra Prasad został pierwszym prezydentem Indii i ustanowił tam swoją siedzibę. Budynkowi nadano nazwę na Rashtrapati Bhavan czyli Pałac Prezydencki.


Najbardziej znanym elementem Rashtrapati Bhavan jest kopuła. Lutyens chciał nawiązać do kopuły w stylu rzymskim, ale widzimy raczej konstrukcję wzorowaną na hinduskiej stupie.


Cały Rashtrapati Bhavan zawiera w sobie mnóstwo hinduskich elementów architektonicznych, takich jak buddyjskie balustrady, chhajjas, chhatris i jaalis. Chhajjas to kamienne płyty, które są umieszczone pod dachem budynku i powstrzymują promienie słoneczne przed dostaniem się do okien. Chronią też ściany przed deszczami monsunowymi. Chhatris to przede wszystkim ozdoba na dachach budynków, która podwyższa je optycznie. Jaalis to kamienne płyty z wieloma otworami w kształcie delikatnych wzorów roślinnych i geometrycznych. Lutyens w kilku jaalis wymieszał styl hinduski z europejskim.


Przed samym pałacem, na placu o wymiarach 640 na 540 metrów, stoi kolumna Jaipur. Ma ponad 44 m wysokości. Wieńczy ją kwiat lotosu z brązu oraz sześcioramienna gwiazda ze szkła. Nazwa kolumny jest na cześć jej fundatora maharadży Jaipur.


Od pałacu wiedzie szeroka aleja prowadząca do India Gate, czyli zbudowanego w 1921 roku przez Lutyens łuku triumfalnego. Po uzyskaniu niepodległości miejsce to stało się indyjskim pomnikiem nieznanego żołnierza.

Nie przenoście im stolicy do Kalkuty

Nie do końca wiem, jaki jest stosunek Hindusów do brytyjskiej, nie bójmy się tego powiedzieć, okupacji Indii. Przez lekko licząc półtora wieku Anglicy rządzili na subkontynencie indyjskim, w tym przez 144 lata w Delhi, które zdobyli 30 grudnia 1803 roku.

Z jednej strony Hindusi starają się zastępować niektóre angielskie nazwy hinduskimi, jak to się stało na przykład z Bombajem. W 1997 roku Bombaj (nazwa mająca korzenie portugalsko-angielskie) od dwóch lat nazywał się już oficjalnie Mumbajem (od hinduskiej bogini Mumba). A piękny dworzec kolejowy Victoria Terminus z 1888 roku nazywał się od kilkunastu miesięcy Chhatrapati Shivaji Terminus. Nazwa upamiętnia Shivaji Raje Bhonsle, 1630-1680, który przydomek Chhatrapati, oznaczający suwerennego władcę, otrzymał w 1674 roku, gdy stworzył hinduskie państwo Maharasztra (obecnie stan w Indiach, w którym leży Bombaj).
Z drugiej strony Indie po odzyskaniu w 1947 roku niepodległości zostały członkiem założonej w 1931 roku Brytyjskiej Wspólnoty Narodów (British Commonwealth of Nations), zrzeszającej byłe kolonie brytyjskie. W 1949 roku usunięto zresztą z nazwy British i teraz Indie, wraz z ponad 50 państwami należą po prostu do Wspólnoty Narodów (Commonwealth of Nations) czy też po prostu Wspólnoty (Commonwealth). Wśród nich takie kraje jak Indie, Kanada, czy Australia. Stany Zjednoczone nie należą :) W niektórych z tych, przypomnijmy – niepodległych, krajów formalną głową państwa jest brytyjski monarcha. W Indiach nie (mają prezydenta), ale np. w Kanadzie i Australii owszem. Jeśli więc Elżbieta II przyjeżdżała do Indii, to jako głowa obcego państwa. W czasie jej drugiej wizyty w Indiach niemalże minęliśmy się z królową na lotnisku. Ona przyleciała 12 października 1997 roku, my wylatywaliśmy dzień później. Królową podejmował prezydent Indii Kocheril Raman Narayanan. I tak jakoś czyściej się w mieście zrobiło...

Albo Brama Indii (zwana też czasem Bramą Delhi). W sumie historia trochę jak z naszym bogoojczyźnianym hymnem „Boże, coś Polskę”, który pierwotnie przecież został napisany w 1816 roku na cześć cara Aleksandra I, świeżo koronowanego w 1815 roku na króla Polski.


Ten łuk triumfalny postawili w Delhi w latach 1921-1931 Anglicy. Owszem, upamiętnia on 90 tys. żołnierzy hinduskich, którzy polegli w czasie I wojny światowej oraz w czasie III wojny brytyjsko-afgańskiej (1919 r.). Ale jednak walczących pod brytyjską flagą i o brytyjskie w pierwszej kolejności interesy. Nie wiem, czy były kontrowersje związane z tym miejscem, ale dziś jest to jeden z symboli narodowych współczesnych Indii. Zwłaszcza po 1971 roku, gdy po wojnie indyjsko-pakistańskiej umieszczono tu grób nieznanego żołnierza (Amar Jawan Jyoti).


India Gate znajduje się w samym sercu Delhi, niedaleko Pałacu Prezydenckiego. Wzorowaną na paryskim Łuku Triumfalnym budowlę, podobnie zresztą jak Pałac Prezydencki, zaprojektował sir Edwin Lutyens. Do budowy użyto piaskowca i granitu. Pierwotnie łuk nazywał się All India War Memorial.


Łukowi triumfalnemu przyglądał się uwieczniony w kamieniu król Jerzy V (i zarazem cesarz Indii). Do czasu. Jego pomnik stał do 1947 roku pod baldachimem, ale po odzyskaniu niepodległości Hindusi przenieśli go do Coronation Park (nie byłem). Do dziś pod baldachimem jest pusto, choć planowano, by umieścić tam pomnik Mahatmy Gandhiego, ale jak widać w Indiach też nie potrafią się czasem dogadać w prostych sprawach.


India Gate i cały ogromny plac (ponad 300 tys. metrów kwadratowych, szerokość 625 metrów) służy uroczystościom patriotycznym. Spod Pałacu Prezydenckiego wychodzą Parady Republiki, które przechodzą pod India Gate i maszerują aż do Czerwonego Fortu.


Oczywiście całego kompleksu pilnują całą dobę żołnierze reprezentujący trzy indyjskie siły zbrojne (lądowe, morskie i powietrzne), co symbolizują trzy flagi.


A na co dzień to miejsce służy mieszkańcom na spacery i do odpoczynku. Odpoczywać na trawnikach najlepiej wieczorami, gdy nie ma już słońca, a Bramę Indii oświetlają reflektory. Ale za dnia też można znaleźć kawałek cienia. Z tym, że pan na zdjęciu odpoczywa tylko pozornie. Zaraz zerwie się na równe nogi i zażąda kasy za zdjęcie z małpką.


W 1858 roku po zdławieniu powstania sipajów Anglicy przenieśli stolicę Indii do Kalkuty. 12 grudnia 1911 roku król Jerzy V wraz z żoną Marią koronowali się w Delhi w Coronation Park (nie byłem) na cesarza i cesarzową Indii. Tego dnia Delhi ponownie stało się stolicą Indii.

W Delhi jest co oglądać:
Złota Świątynia sikhów (oczywiście nie ta sama, co w Amritsarze).
Raj Ghat – miejsce kremacji Mahatmy Gandhiego.
Kutb Minar – najwyższa na świecie kamienna wieża.
Grobowiec Humajuna – protoplasta Tadź Mahalu.
Rashtrapati Bhavan - Pałac Prezydencki.
Bahai Temple – świątynia w kształcie kwiatu lotosu.
Dżami Masdżid – największy meczet w Indiach.
Palika Bazaar – miejsce, gdzie można kupić wszystko. Także po polsku.

poniedziałek, 8 września 1997

Puste miejsce po tronie

Przesadą byłoby stwierdzenie, że Shahjahan (Szahdżahan, 1592-1666) zastał Indie drewniane, a zostawił murowane. Bo po pierwsze nie Indie, tylko państwo Wielkich Mogołów. Po drugie jego poprzednicy też mieli swe osiągnięcia architektoniczne, a był już piątym władcą północnych Indii z dynastii Mogołów. Wcześniejsi islamscy władcy też zostawili po sobie imponujące budowle. Nie wspominając o całych tysiącleciach Indii przedmuzułmańskich. Nie wspominając, bo właśnie sobie uświadomiłem, że w czasie pięciotygodniowej podróży po Indiach skutecznie (chociaż przecież nie celowo) omijałem zabytki kultury hinduistycznej, czyli powiedzmy sprzed XII wieku. Hinduizm co krok widzieliśmy za to w Nepalu, gdzie Wielcy Mogołowie nie dotarli ze swoją religią.

Wracając do Shahjahana – jest on przede wszystkim twórcą Taj Mahalu. Jego drugim wielkim dziełem jest Czerwony Fort w Delhi, a konkretnie w założonym przez niego Shahjahanabadzie, jednym z siedmiu miast, z jakich powstało New Delhi. Tylko co było ważniejsze dla władcy – wystawienie mauzoleum żony (budowa trwała w latach 1632-1654) czy też postawienie nowej warowni w stolicy państwa (z tym uwinięto się w dziesięć lat, 1638-1648)?


Nazwa fortu bierze się od czerwieni piaskowca, z jakiego powstała. W języku arabskim Lal Qila oznacza Czerwony Fort. Mur okalający fort ma dwa i pół kilometra długości. Wysokość murów od strony miasta sięga 33 metrów. Od strony rzeki Jamuny mają zaledwie 16 metrów. Trzy wieki temu Jamuna płynęła bezpośrednio pod murami i była naturalną fosą. Dziś do rzeki jest kilometr, a pomiędzy znajduje się duża przestrzeń. Potęgę cytadeli widać z wieży pobliskiego meczetu Dżami Masdżid, zresztą również dzieła Shahjahana.


Nie sposób nie wspomnieć, że Czerwony Fort jest jednym z symboli odzyskania przez Indie niepodległości w 1947 roku. Od początku XIX wieku stacjonowały tam brytyjskie wojska (Delhi wpadło w ręce Anglików 30 grudnia 1803 roku). Od 1947 roku stacjonowali tam żołnierze indyjscy, a nad Lahore Gate, główną bramą, zawisła flaga Indii. Na placu z okazji kolejnych rocznic odzyskania niepodległości przemawiali premierzy, począwszy od pierwszego Jawaharlala Nehru. Militarny charakter obiektu nie przeszkadzał w udostępnianiu go turystom, ale formalnie wojsko przekazało go pod kontrolę cywilów dopiero 22 grudnia 2003 roku.


Jednym z najpiękniejszych miejsc Czerwonego Fortu mogłaby być postawiona z białego marmuru sala Diwan-i-Khas, miejsce prywatnych audiencji władcy.


Mogłaby, gdyby stał tam do dziś wykonany ze złota i drogocennych kamieni Pawi Tron, z motywami zwierzęcymi (ciekawe, są w islamie zakazane). Pawi Tron stał pierwotnie w innym Czerwonym Forcie, w Agrze, a następnie wraz z władcami trafił do Delhi. Stąd został zrabowany w 1739 roku przez Nadira Szacha do Iranu. Stoi do dziś w Teheranie, ale już mocno zdekompletowany (być może właśnie z powodu tych zakazanych wizerunków). Korzystał z niego jeszcze ostatni szachinszach Iranu Mohammad Reza Pahlawi. A w Delhi w Czerwonym Forcie po Pawim Tronie pozostało tylko puste marmurowe miejsce.