wtorek, 31 grudnia 2013

Moja lista przebojów 2013 roku

Na miejscu 13. (a jakże, w końcu rok 2013):
Wrzesień – zamach w Sarajewie

Wojny z tego nie będzie, chociaż kosztowało nas to spsoro nerwów i kilka tysięcy złotych.
Poniżej miejsce zamachu, za chwilę stracimy szybę w samochodzie (drobiazg) i wszystkie te gadżety współczesnej cywilizacji, bez których nie sposób żyć. Straciłem też prawie gotowe tłumaczenie „Ob-La-Di, Ob-La-Da”, ale odtworzyłem je z głowy i ozdabia pozycję 4.


Od Adriatyku po Sarajewo (07)
Od Adriatyku po Sarajewo (08)
Od Adriatyku po Sarajewo (09)
Desmond i Molly Jones

W ogóle ten rok jakiś pechowy:
- akumulator rozładowany w dniu wyjazdu na urlop
- akumulator rozładowany, bo wsiadałem zjeść bułkę z prawej strony
- nowa nawigacja do bani
- połamane pierwszy raz w życiu okulary
- mandat w Czechach
- mandat w Polsce (idzie od trzech miesięcy)
- zgubione dokumenty (nie mylić ze skradzione)
- pomylona elektrownia wodna.

Na miejscu 9.:
Kwiecień – Litwo, ojczyzno moja

Nie piszę tego, broń Boże, z pozycji rewizjonistycznych, ale jakże Litwa ma nie być moją ojczyzną, skoro w kwietniu siedziałem przy jednym stole w Alytusie z ojcem i nazywającym się tak samo dalekim krewnym. I jeden Antoni Zienkiewicz to Polak, a drugi Antoni Zienkiewicz to nieumiejący ni w ząb po polsku Litwin.
Nie do końca zrozumiałem tę międzynarodowo-rodzinną opowieść, ale na tym skwerku w Alytusie przed wojną spotykał się któryś dziadek z którąś babcią.


Ojczyzno moja

Na miejscu 8.:
Luty-listopad – w dąbrowy gęstym listowiu

Ciekawe rzeczy się działy w moim harcerskim życiu w tym roku. Po pierwsze, tak to trzeba nazwać, straciliśmy władzę w hufcu (konkretnie władzę wykonawczą, bo ja akurat pierwszy raz zostałem przewodniczącym komisji rewizyjnej). Mnie, fana demokracji, to szczególnie nie martwi. Po drugie byłem na arcyciekawym zlocie z okazji XXX-lecia postania Szkoły Harcerstwa Starszego „Perkoz”. Po trzecie ciężko mi od drugiego krzyża na harcerskim mundurze.

Postawić na dobrego konia

Przetasowanie

Z SHS do SHS

Dwa krzyże


Na miejscu 7.:
Luty-listopad – na żywo

Podaż przerosła popyt, a w zasadzie możliwości. Odpuściłem chociażby tegoroczny koncert Carlosa Santany, Alice Cooppera i Johna Mayalla (czyli cały tegoroczny festiwal w Dolinie Charlotty), odpuściłem Leonarda Cohena w Łodzi, odpuściłem Rogera Watersa na Stadionie Narodowym, Deep Purple, Iron Maiden, Joe Cockera, Erika Claptona i kolejny raz Comę. Nie odpuściłem w tym roku (kolejność chronologiczna): Marii Peszek, Juicy Band, Any Popović, Sławka Wierzcholskiego z Nocnym Big Bandem, Buena Vista Social Club, Tie Break, Michała Urbaniaka, LemONa, Stanisława Sojki, Katarzyny Nosowskiej, Armii, Leszka Możdżera. No i nie odpuściłem pozycji nr 1...

Nie klękając przed Marią

Nie taki smutny

Nie taka wesoła

Przygody pana Michała

LemONiadowy Joe

Cud pamięci

Jeśli wiesz, co chcę powiedzieć

Armio moja miła

Za widowni szmerem złączym się z Możdżerem

W tym roku pożegnaliśmy wielu artystów związanych z latami 60. Wśród nich dwóch, których widziałem w ostatnich latach:
Woodstock odchodzi
Koniec roku Doorsów

Na miejscu 6.:
Maj – Dolny Śląsk i szeroko rozumiane okolice

W zasadzie trudno powiedzieć, gdzie spędziłem majowy urlop. Baza wypadkowa znajdowała się w willi „Anna” w Szklarskiej Porębie (reklamuję bez krępacji, bo naprawdę niezła miejscówka, zwłaszcza jak na ten turystyczny grajdoł, gdzie każdy każdemu siedzi na głowie).


Ale nie po to przecież jeżdżę na urlopy, by siedzieć na tyłku, nawet w najsłodszym miejscu. Plan był taki, by spenetrować Góry Izerskie, ale z powodów atmosferycznych jeździliśmy tam, gdzie akurat nie padało. W efekcie byliśmy trochę w Polsce, trochę w Niemczech i trochę w Czechach, włącznie z Pragą.

Dolny Śląsk i okolice (1)
Dolny Śląsk i okolice (2)

Dolny Śląsk i okolice (3)


Dolny Śląsk i okolice (4)

Dolny Śląsk i okolice (5)

Dolny Śląsk i okolice (6)

Dolny Śląsk i okolice (7)

Woda na młyn sztuki współczesnej

V cípu


Na miejscu 5.:
Styczeń-grudzień – swobodny tłumacz

Poszedłem na rekord, to chyba natręctwo. W tym roku przetłumaczyłem 56 piosenek, z czego 37 to utwory Lennona i McCartneya (z przyczyn z pozycji nr 1).
Tłumaczyło się z angielskiego, rosyjskiego, francuskiego, słowackiego i węgierskiego. W tym roku przyszła pora na język bośniacki.


Tłumaczenie całego „The Dark Side of the Moon” zakończyłem wprawdzie w zeszłym roku, ale nagrywać skończyłem w tym roku, z okazji 40-lecia tej płyty.


Na miejscu 4.:
Październik – zelektryfikowałem się

125. rocznicę urodzin Andrzeja Małkowskiego ukochana Żona uczciła elektryfikując mnie awansem. Awansem, bo to prezent urodzinowy był.


Pierwsza piosenka nagrana w epoce elektrycznej. Z solówką na końcu, a co!


Na miejscu 3.:
Luty-grudzień – ciasne, ale własne

Nie o mieszkanie chodzi, a o własne piosenki. W tym roku napisałem 10 piosenek z cyklu „Horacje Peregrynacje”:
Góry są wieczne, a życie krótkie
Jaka to piękna pomyłka
Czemu już kolos nie śpiewa?
Taj Mahal
Ojczyzna wdzięczna po śmierci
Via Dolorosa
Króla nie widać
Słodkie jest życie, gdy zjesz baklawę
Byłem w poważnej depresji
Czarno to widzę, panie Dawidzie

Na miejscu 2.:
Wrzesień – dwa kraje w jednym

Bośnia i Hercegowina – 27 kraj na mojej liście podróżnej (28, jeśli liczyć Czechosłowację, a nawet 29, jeśli liczyć ZSRR, ale to była eksterytorialna podróż kolejowa). Orient w samym środku Europy. Fascynacji tą mieszanką kulturową nie zniszczyła nawet przygoda z pozycji 13. Peregrynacja łączona – bazę wypadową mieliśmy w Chorwacji, oczywiście nad Adriatykiem. Z naszego balkonu było widać na przemian Chorwację z Bośnią i Hercegowiną. Nie wiadomo, czyja wysepka i czyj półwysep.


Od Adriatyku po Sarajewo (01)
Od Adriatyku po Sarajewo (02)
Od Adriatyku po Sarajewo (03)
Od Adriatyku po Sarajewo (04)
Od Adriatyku po Sarajewo (05)
Od Adriatyku po Sarajewo (06)
Od Adriatyku po Sarajewo (07)
Od Adriatyku po Sarajewo (08)
Od Adriatyku po Sarajewo (09)
Od Adriatyku po Sarajewo (10)
Od Adriatyku po Sarajewo (11)
Papuga architektury
Cerkiew zastępcza

Na miejscu 1.:
Czerwiec – McCartney narodowy

Bałem się tego koncertu. Że się rozczaruję. Lub że zemdleję z wrażenia. Jeśli nie zemdlałem, to tylko dlatego, żeby nic nie uronić z tego święta. A przygotowany byłem chyba najlepiej na całym stadionie, no poza McCartneyem oczywiście.


Miłe rozczarowanie
Niech się stanie McCartney
Czterdzieści lat na ciebie czekałem!
Tłumaczę się z McCartneya
McCartney Narodowy

Dla przypomnienia:
Moja lista przebojów 2008 roku
Moja lista przebojów 2009 roku
Moja lista przebojów 2010 roku
Moja lista przebojów 2011 roku
Moja lista przebojów 2012 roku