środa, 31 grudnia 2014

Moja lista przebojów 2014 roku

Na miejscu 10.:
Styczeń-grudzień – w dąbrowy gęstym listowiu

W przeciwieństwie do poprzedniego roku, ten w moim życiu harcerskim nie przyniósł zbyt wielu wydarzeń. Dziewięć posiedzeń Komisji Stopni Instruktorskich (w kwietniu minęły dwadzieścia trzy lata odkąd przyspawałem sięmaki do szefostwa KSI) i ze dwa spotkania Komisji Rewizyjnej, czyli szału nie było.
Na finał roku wigilia instruktorska, w skromnym gronie (niech zgadnę – z przyczyn obiektywnych, czyli tzw. "dzików", ale o tym pogadamy na zamknięciu próby na stopień...).


Na miejscu 9.:
Lipiec – Olsztyn centralny

Przed Olsztynem jeszcze daleka droga, żeby stać się ładnym miastem, ale nie sposób przegapić otwarcia parku Centralnego. Park jak park, widziało się ładniejsze, bardziej zaszokowała mnie kolosalna frekwencja na jego otwarciu. Ludzie chcą się relaksować wspólnie!

Nie marudzić!


Z przyjemnością będę tam chodził na koncerty, już kilka się odbyło, ale nie wszędzie da się być.


Na miejscu 8.:
Styczeń-grudzień – Beatles

Ten rok stał dla mnie wprawdzie pod znakiem zupełnie innego zespołu (patrz pozycja 2.), ale na Beatlesów zawsze się znajdzie miejsce i czas. Zwłaszcza z pomocą niezawodnej Żony, której w tym miejscu (i nie tylko w tym) serdecznie dziękuję.
Bez pomocy Żony przetłumaczyłem chociażby dziesięć piosenek Beatlesów (ale o tym na pozycji 4.). Z pomocą Żony stałem się właścicielem świetnej płyty.
Macając McCartneya


Dzięki Żonie mam w końcu w czym chodzić.
Chodząc w łodzi


Na miejscu 7.:
Styczeń-czerwiec – coś własnego

Ambicji dużo, planów dużo, gorzej z realizacją. W tym roku tylko dwie własne nowe piosenki (na samousprawiedliwienie dodam, że podgoniłem projekt, który chciałbym skończyć do wiosny 2016).

Krwawy list (czyli kolejna piosenka z cyklu „Horacje Peregrynacje”)


Oto nasz świat III (czyli uwspółcześnienie własnej piosenki sprzed 27 lat)


Na miejscu 6.:
Maj – Wrocław

Zeszłoroczną majówkę spędziliśmy na Dolnym Śląsku, ale z dala od Wrocławia. No więc w tym roku poprawka – pięć dni w mieście Wratysława. Z przyczyny pozycji 3.

Wrocław dnia pierwszego


Wrocław dnia drugiego


Wrocław dnia trzeciego


Wrocław dnia czwartego


Wrocław dnia piątego


Muralu, czy ci nie żal


Patrz pod nogi


Na miejscu 5.:
Marzec-listopad – na żywo

Kolejny rok świetnych koncertów. Dwukrotnie nawet sam wdarłem się na scenę, ale o tym w pozycji 2. A nawet akompaniowałem Erikowi Burdonowi, ale o tym w pozycji 3.

Zapasowy Pink


Znów zawołali nas


Stynki ekranizowane


Wrocław dnia drugiego


Wrocław dnia trzeciego


Był w stanie


A tu nagle Wagle


Wszyscy jesteśmy wieśniakami


Boski Satanowski


Ciągle nas wołają


Sytuacja taka - podglądam Dyjaka


Trąbodzwonnik nie ma żadnych szans


Jazz, rock czy klasyka - wybory Pawlika


Nieuk, co nie zna Koteluk


Bez makijażu, czyli Przegląd Muzyczny „Gazety Olsztyńskiej”. Wygrał Nomakeup, drugie miejsce Ejtobangla (na zdjęciu).


Portugalska karma


Festiwal Outjazz - The Amplectors


Blues z kaczką


Kiedy będę dużym chłopcem


Jeszcze jedna cegła w Kętrzynie


Ciemna strona Olsztyna


Na miejscu 4.:
Styczeń-grudzień – tłumaczę się

W tym roku „tylko” 44 tłumaczenia (tylko, bo w zeszłym 54, ale stymulował McCartney). A do kolekcji tłumaczeń i wykonań w nieznanych mi językach dołączyłem portugalski.


Mikołaj z alkomatem (Slade - Merry Xmas Everybody)
Dziewczyna i śmierć (Beatles - Girl)
Męskie poczucie winy (John Lennon - Woman)
Zakochany jak diabli (Black Sabbath - N.I.B.)
Mistrzostwo podstawówki (Queen - We Are the Champions)
Partyzant prezydentem (Toto Cutugno - L'italiano)
Tak lubię ten twój głos (Dale Hawkins / Creedence Clearwater Rivavel - Susie Q)
Głośniej od słów (Pink Floyd - Louder Than Words)
Krótko i na temat (Pink Floyd - Goodbye Cruel World)
Zimny jak głaz (Pink Floyd - Comfortably Numb)
Z kołowrotkiem taka gra (Blood, Sweat & Tears - Spinning Wheel)
Niemal jak ten blues (Leonard Cohen - Almost Like the Blues)
Wróci król na białym koniu (Quarteto 1111 - A Lenda d el Rei D. Sebastião)
Odrzuty Dylana (Bob Dylan - Death Is Not The End)
Hiszpańskim brzegiem mknę (Procol Harum - Pandora's Box)
Dwie połówki jabłka (Beatles - Love Me Do)
To żaden wstyd jest być biednym (Amália Rodrigues - Não é desgraça ser pobre)
Nie dla psa kiełbasa (Doors - Hello, I Love You)
Małpa od Lennona (Beatles - Everybody's Got Something to Hide Except Me and My Monkey)
Zejść na Ziemię (Pink Floyd - Echoes)
Tusk, czyli piosenka o dupie Maryni (Fleetwood Mac - Tusk)
Wrocław dnia czwartego (Syd Barrett - Golden Hair)
Powrót z gwiazd (Queen - '39)
W jego mózg już robak wżarł się (Pink Floyd - Hey You)
Carpe stones, rolling diem (Rolling Stones - Ruby Tuesday)
W co żeś nóż wbił? (Beatles - The Continuing Story of Bungalow Bill)
Rzeczy wstrętne dość (The Who - My Generation)
Ogniu, krocz za mną (Johnny Cash - Ring of Fire)
Diabeł tasmański (AC/DC - Whole Lotta Rosie)
Dobrze się prowadźcie (Beatles - Drive My Car)
Niech tańczy nam, maluje się (John Lennon - Woman Is the Nigger of the World)
Lata, co już przeszły (Wishbone Ash - Persephone)
Wszystko się może zdarzyć (Beatles - Tomorrow Never Knows)
Żywot Uriaha (Uriah Heep - Easy Livin')
Ręce do góry (Beatles - I Want to Hold Your Hand)
Nie strzelać do nimfomanki (Hey Joe)
Podziemny tęskniący za domem blues (Bob Dylan - Subterranean Homesick Blues)
Wybacz, że gapię wciąż się (Frankie Valli - Can't Take My Eyes Off You)
Lennon wyciąga asa z rękawa (Beatles - I Should Have Known Better)
Ameryka zatrzymać nie da się (Johnnie Wright - Hello Vietnam)
Szczęśliwi, którzy nie idą na wojnę (Creedence Clearwater Revival - Fortunate Son)
Lato największych pekaesów (Mungo Jerry - In The Summertime)
Bo to zła Elżbieta była (XIII. Století - Elizabeth)
Dajcie mu „F”! (Country Joe and the Fish - I-Feel-Like-I'm-Fixin'-to-Die Rag)

Na miejscu 3.:
Maj – rekordzista

Od lat chciałem pojechać do Wrocławia bić gitarowy rekord Guinnessa. Gdy w tym roku zobaczyłem, że jako gwiazdy wystąpią m.in. Eric Burdon (i to pod szyldem The Animals) oraz Uriah Heep, to porzuciłem daleko zaawansowane plany warszawskich peregrynacji. Po pierwsze trzeba było opanować "Hey Joe". Opanować i przetłumaczyć. Przetłumaczyć i zagrać. Zagrać i zaśpiewać.


A potem już wystarczyło stanąć na wrocławskim rynku:


Rekordowe wykonanie z moim udziałem (padał przykry deszcz, ale na szczęście wziąłem starą enerdowską gitarę, która już przeżyła wszystko):


Zanim zostałem jednym z 7344 rekordzistów, mogłem zagrać „House of the Rising Sun” wraz z Erikiem Burdonem. Pomyślałby kto 30 lat temu takie cuda...


Na miejscu 2.:
Marzec-listopad – Pink zastępczy

Na początku marca przypadkiem trafiłem na informację, że w Mrągowie wystąpi jakaś grupa grająca utwory Pink Floydów. Okazało się, że "jakaś grupa" to Spare Bricks. Kupiłem czym prędzej dwa bilety, jak się okazało jedne z ostatnich, co mnie, przyznam, zdziwiło. Po koncercie nie byłem już zdziwiony...


Po mrągowskim koncercie odezwał się do mnie Darek Naworski z ZET Gold, który organizował spektakl. Ja już byłem od dwóch dni fanem Spare Bricks, on szykował na jesień kolejne koncerty w naszym województwie. Na fali entuzjazmu przetłumaczyłem "Hey You":


Zespół życzliwie podszedł do tego tłumaczenia i wykonał "Hey You" po polsku zarówno na kętrzyńskim, jak i olsztyńskim koncercie.

A ja przebojem (nie swoim) wdarłem się na scenę:


W Olsztynie też sobie nie darowałem:


Na miejscu 1.:
Wrzesień – Porska i Poltugalia

Jeszcze przed wyjazdem do Lizbony zacząłem podejrzewać, że nasze kraje łączy wiele podobieństw. Po powrocie byłem już tego pewien.


W ramach przygotowań przetłumaczyłem dwie portugalskie piosenki. Pierwszy wybór padł na portugalskie dobro narodowe, czyli fado i Amálię Rodrigues (1920-1999) i „Não é desgraça ser pobre”.

W Lizbonie stanąłem przed doczesnymi szczątkami wielkiej artystki, pochowanej w portugalskim Panteonie Narodowym.


Przy drugiej portugalskiej piosence poczułem się już jak w domu. Nie mogło być inaczej, skoro to opowieść o królu, który zginął w walce z niewiernymi, a poddani czekają aż wróci na białym koniu:


A po powrocie z Lizbony odważyłem się zaśpiewać po portugalsku:


Pożądanie zwane tramwajem


W górę i w dół


Smak moich ulic


Portugalska karma


Tradycyjnie zrobiłem sobie też Dom Pracy Twórczej. "Spinning Wheel" zacząłem tłumaczyć przy ciastku w Confeitaria Nacional a skończyłem nad Atlantykiem na plaży w Costa da Caparica.


Uwieńczeniem pozycji nr 1 była dziesiąta rocznica pewnego wydarzenia z 11 września 2004 roku :)


Dla przypomnienia:
Moja lista przebojów 2008 roku
Moja lista przebojów 2009 roku
Moja lista przebojów 2010 roku
Moja lista przebojów 2011 roku
Moja lista przebojów 2012 roku
Moja lista przebojów 2013 roku