niedziela, 1 października 2023

Cztery serca z miliona

Byłem na pierwszym marszu 4 czerwca, byłem dziś na drugim. Poszedłbym na trzeci, ale mam nadzieję, że nie będzie potrzebny.


W ramach przygotowań do dzisiejszego wyjazdu do Warszawy na Marsz Miliona Serc, kupiłem wczoraj wodę, zrobiłem kanapki i napisałem piosenkę. Nasz wyjazd był bliźniaczy do tego sprzed prawie czterech miesięcy – ten sam skład, ta sama logistyka.

Były i różnice, np. minęliśmy więcej autobusów po drodze.

Wydarzeniem symbolicznym było dla mnie spotkanie z Aleksandrem Pociejem, który w tej kadencji jest senatorem, a w zbliżających się wyborach kandyduje do sejmu. W związku z tym, że 15 października będę w Nowym Jorku, będę głosował (już 14 października!) na kandydatów z okręgów warszawskich. Zaplanowałem sobie, że skoro moja babcia była z domu Pociej, to może Aleksander Pociej jest kandydatem dla mnie. I proszę – przypadek potwierdził mój wybór.

Przypadek nie byle jaki – w końcu było nas dziś na marszu milion osób. Spotkanie dwóch Pociejów w takim tłumie to fantastyczna koincydencja.


Pociej ważny, ale liderem jest Donald Tusk. Prawie go widziałem na czele pochodu, ale musiał mi wystarczyć obraz na telebimie (zupełnie, jak nie przymierzając, na koronacji w Bangkoku).

Jeszcze słówko o różnicach. Zdecydowanie było mniej ośmiu gwiazdek. Tego już nie trzeba powtarzać. Mamy inne hasła. Programowe:

Personalne:

Prześmiewcze:

A ja obśmiałem się jak norka w tym miejscu. Skoro telewizja rządowa wzywa do bycia razem jesienią, to oczywiście będziemy!

Największe wrażenie zrobiła na mnie obecność Jerzego Owsiaka. Od lat zastanawiałem się, kiedy wejdzie do akcji. Jak widać, to jest ten moment!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz